Różanka wygrała wymianę ciosów

SPS EKO RÓŻANKA – KŁOS GMINA CHEŁM 3:1 (0:1)


0:1 – Wałczyk (42), 1:1 – Więcaszek (49), 2:1 – Błaszczuk (78), 3:1 – Wieliczuk (81).
SPS EKO: Polak – Prus (70 Bartnik), Żakowski, Jędrzejuk, Sheliuk, Błaszczuk, Walaszek, Całka (46 Waniowski), Wieliczuk, J. Gołąb, Więcaszek.

KŁOS: Porzyc – Adamski (70 Bańkowski), Kowalski, Poznański, Wojciechowski, Flis, Bala, Huk (46 Chmiel), Wałczyk (80 Król), Drzewicki, Stepaniuk (75 Ciechoński).

Sebastian Całka i kapitan zespołu Eko, Wojciech Więcaszek w niedzielę obchodzili urodziny. Nic dziwnego, że koledzy z drużyny bardzo chcieli sprawić im urodzinowy prezent w postaci zwycięstwa nad Kłosem Gmina Chełm. Sztuka ta się udała, a autorem jednego z goli był sam Więcaszek.

W Różance obie drużyny stworzyły ciekawe widowisko. – Mecz od początku był otwarty, jedni i drudzy postawili na atak. Pierwsza połowa nie dostarczyła za wielu emocji. O wiele ciekawsza była druga część spotkania, w której sporo działo się pod obiema bramkami – relacjonuje Andrzej Krawiec, trener Kłosa. – Do przerwy strzeliliśmy gola, ale kluczowa była sytuacja z 49 min. Łukasz Adamski popełnił błąd, bo zamiast wybić piłkę w polu karnym, postanowił ją przyjąć, a nie wiedział, że za plecami ma Wojciecha Więcaszka. Rywal odebrał mu futbolówkę i zdobył bramkę na 1:1.

Kłos miał swoje okazje i mógł ponownie wyjść na prowadzenie, ale był nieskuteczny. – Sytuacji było sporo, jednak dwie mieliśmy wyborne. W 70 min. Bańkowski znalazł się oko w oko z Danielem Polakiem i mógł wszystko zrobić, bo nikt go nie atakował. Niestety, źle strzelił, nie trafiając w bramkę. Kilka minut później w wyśmienitej sytuacji znalazł się Alan Chmiel. Z 4 metrów strzelił przewrotką, a Polak obronił piłkę w sobie tylko wiadomy sposób. Nie wiem, jak to zrobił, bo ja widziałem ją już w siatce – opowiada Andrzej Krawiec.

Niewykorzystane sytuacje zemściły się bardzo szybko. W 78 min. gospodarze wykonywali rzut rożny. – Nie upilnowaliśmy Patryka Błaszczuka i straciliśmy gola. Mój zespół ruszył odrabiać straty, ale gospodarze szybko skontrowali nas i zdobyli trzecią bramkę. Mecz w zasadzie dobiegł końca. Jeszcze w samej końcówce straciliśmy Emila Poznańskiego, który zobaczył drugą żółtą i czerwoną kartkę. Nie mniej jednak z przebiegu spotkania należał się na remis. Podział punktów byłby bardziej sprawiedliwy. Ale cóż, taka jest piłka. Wygrywa ten, kto strzela więcej goli – dodaje szkoleniowiec Kłosa.

Wojciech Więcaszek przyznaje, że mecz dopiero po przerwie zrobił się interesujący. – Pierwsza połowa była taka sama jak pogoda, senna. W drugiej poszliśmy na wymianę ciosów. Kłos też nie zamierzał bronić się, sytuacje do zdobycia były z obu stron, ale myśmy mieli ich więcej. Dwie zmarnował Jakub Gołąb, a po jednej Wieliczuk i Walaszek. Gdyby wszystkie zostały wykorzystane, mecz zakończyłby się naszym zwycięstwem 7:3. Pierwsza część meczu była na remis, druga z kolei należała już do nas. Wygraliśmy w pełni zasłużenie – podkreśla W. Więcaszek. (s)