Rozbiórka torów nie taka prosta

Na rozbiórkę torowiska przy ul. Okszowskiej trzeba jeszcze poczekać. Ile? Nie wiadomo, bo dopóki PKP nie dokona podziału geodezyjnego działki, na której znajdują się tory i nie przekaże gruntu miastu, torowisko nie zniknie…

O konieczności rozbiórki nieużywanego torowiska przy ul. Okszowskiej niejednokrotnie mówili chełmscy radni. Ich zdaniem tory należałoby zdemontować, wyrównać nawierzchnię i ułożyć asfalt.
Przez wiele lat torami pociągi dostarczały węgiel kamienny do Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Ostatni transport koleją do miejskiej spółki dotarł prawie 20 lat temu. Ze względu na wysokie koszty, jest on nieopłacalny. Węgiel do MPEC dostarczają tiry. Trzy lata temu rozebrano tory na odcinku od spółki do znajdującej się nieopodal Okszowskiej bocznicy kolejowej. W minionym roku miasto wystąpiło do PKP o zgodę na demontaż torowiska, które są utrapieniem kierowców jeżdżących Okszowską. Sęk w tym, że nie jest to takie proste.
– Z uzyskanych od PKP informacji wynika, że cała bocznica od toru głównego aż do MPEC to jedna działka w dodatku należąca do kolei – wyjaśnia wiceprezydent Chełma, Józef Górny. – PKP musi najpierw podzielić tę nieruchomość na trzy odrębne działki. Jedna kończyłaby się przed drogą, druga byłaby samą drogą, trzecia z kolei kończyłaby się przy MPEC. Te czynności wymagają czasu. Mamy nadzieję, że kolej tę niewielką działkę, przez którą biegnie droga, przekaże miastu bezpłatnie. Do tej pory współpraca samorządu z PKP układała się dobrze. Nie tak dawno kolej przekazała miastu hektar gruntu na osiedlu Zachód pod drogi, w zamian za 615 tys. zł kupiliśmy plac przy dworcu głównym. W każdym bądź razie czekamy na decyzję PKP – dodaje J. Górny. (s)