Ruch grał bez bramkarza

VITRUM WOLA UHRUSKA – RUCH IZBICA 2:1 (0:1)
0:1 – M. Gałka (43), 1:1 – Żakowski (52), 2:1 – Żakowski (61).
VITRUM: Skrypczuk – Michał Polak, Wielgus (20 Helmer), Bartosik (77 K. Czerpak), Węgiliński (46 Mikołaj Polak), Żakowski, Barczuk, Rebs, Chudzik, Kuczyński (71 Holawo), Kostecki. Trener – Stanisław Dąbek.
RUCH: Michał Śliwa – Wlizło, Kaszak, Pawelec, Jasiński, Nizioł (75 M. Kornaś), Maciej Śliwa, P. Lewandowski, Hopko (70 Tymicki), Gałka, Malczewski. Trener – Arkadiusz Mazurek.
Sędziowali: Klecha oraz Prończuk i Skubisz.
Ruch przystąpił do starcia z Vitrumem bez nominalnego bramkarza. Patuszaka zatrzymały sprawy zawodowe, a rezerwowego golkipera, Bliźniaka – kwestie rodzinne. Między słupkami z przymusu stanął więc Michał Śliwa. – I niestety to jego niefortunne interwencje sprawiły, że przegraliśmy – mówi Arkadiusz Mazurek, trener Ruchu. – Oczywiście nie mamy pretensji do Michała, w końcu on nie jest na co dzień bramkarzem, robił co mógł – podkreśla. Goście przegrali z Vitrumem przede wszystkim, dlatego że byli nieskuteczni. Już w 40 sekundzie Maciej Śliwa znalazł się sam przed Skrypczukiem, ale zamiast go przelobować trafił prosto w niego. – Potem Przemek Nizioł też zmarnował sytuację sam na sam. Patryk Lewandowski mógł strzelić bramkę, ale trafił w golkipera, a Bartek Hopko z 11 metrów uderzył w boczną siatkę – wylicza Mazurek. Dopiero w 43 min. Michał Gałka pokonał Skrypczuka strzałem głową. Do przerwy 0:1 i nic nie wskazywało na to, by gospodarze mogli wygrać. W drugiej połowie Vitrum zaatakowało nieco śmielej i zmusiło wspomnianego Michała Śliwę do popełnienia błędów. Najpierw Żakowski strzelił z dystansu, jeden z obrońców Ruchu zablokował piłkę i ta wolno turlała się w ręce tymczasowego bramkarza gości. – Podskoczyła na jakiejś kępce i wpadła do siatki – mówi Mazurek. 10 minut później Żakowski po raz drugi pokonał Michała Śliwę. – Ktoś grający na co dzień na pozycji bramkarza z pewnością by to obronił – podkreśla trener zespołu z Izbicy. – Sami jesteśmy sobie winni bo nie wykorzystaliśmy kilku dogodnych okazji – podkreśla. – Ruch przeważał, a bramki strzeliliśmy po błędach ich bramkarza – potwierdza Roman Wielgus, kierownik Vitrumu. – Mieliśmy dziś szczęście, ale liczy się to, że zainkasowaliśmy trzy punkty – podsumowuje. (kg)