Ruch postawił się liderowi

BRAT CUKROWNIK SIENNICA NADOLNA – RUCH IZBICA 4:3 (1:2)
1:0 – P. Szadura (10), 1:1 – Jasiński (25 karny), 1:2 – Malczewski (35), 2:2 – Suduł (50), 3:2 – Witka (55 karny), 4:2 – Nowicki (67), 4:3 – Jasiński (85).


BRAT: Dębski (38 Pypa) – Wędzina, Pachuta, D. Jopek (80 Szczerbakow), Szczepaniuk, Ignaciuk, Kniażuk(46 Urbański), K. Szadura (46 Witka), P. Szadura (15 Nowicki), Arkadiusz Kister, Suduł. Trener – Andrzej Ignaciuk.

RUCH: Sowa – Wlizło, Chopko, S. Swatowski, K. Swatowski, Stępniak (65 Kornaś), Malczewski, Gałka, Nizioł, Jasiński, Antoniak. Trener – Andrzej Rycak.

Brat rozpoczął sobotnie starcie z Ruchem z pozycji lidera chełmskiej ligi okręgowej i był bez wątpienia faworytem meczu. I pierwsze minuty to potwierdziły. Podopieczni Andrzeja Ignaciuka śmiało zaatakowali i już w 10 min. po koronkowej akcji Paweł Szadura uderzeniem z kilku metrów pokonał Sowę. Strzelec bramki musiał jednak już kilka minut później opuścić boisko z powodu groźnie wyglądającej kontuzji ręki. Ta nieprzyjemna sytuacja źle podziałała na gospodarzy i do głosu doszli goście. W 25 min. Jasiński został sfaulowany w polu karnym Brata i sędzia wskazał na „wapno”.

– Przemek sam wykorzystał jedenastkę – relacjonuje Andrzej Rycak, trener zespołu z Izbicy. – Poczuliśmy, że możemy wywieźć z Siennicy Nadolnej dobry wynik. Zaatakowaliśmy i to się opłaciło. W 35 min. Malczewski zdobył pięknego gola z ponad 20 metrów i do przerwy prowadziliśmy. W szatni mówiłem zawodnikom, że kluczowe będą pierwsze minuty drugiej połowy. Niestety miałem rację – dodaje. Po zmianie stron Brat zdecydowanie zaatakował. Spore ożywienie w grę gospodarzy wnieśli wprowadzeni na murawę Witka i Urbański. – Obraz naszej gry zdecydowanie zmienił się na lepsze, zaczęliśmy ostro pressować przeciwnika oraz grać szybkimi, krótkimi podaniami – czytamy na stronie Brata Cukrownik.

Potwierdzeniem przewagi, jaką osiągnęli podopieczni Ignaciuka był wyrównujący gol strzelony przez Suduła. Brat nadal atakował i kilka minut później wywalczył rzut karny pewnie wykorzystany przez Witkę. – Nie potrafiliśmy na to odpowiedzieć, jakby opadliśmy z sił – przyznaje trener Rycak. Na domiar złego dla Ruchu Nowicki świetnie zamknął podanie od Suduła i zrobiło się 4:2. – W końcówce wyprowadziliśmy dwie groźne kontry i jedną z nich wykorzystał Jasiński. Niestety, to było za mało, by zremisować. Pozostał spory niedosyt, bo pierwsza połowa w naszym wykonaniu była bardzo dobra – podsumowuje opiekun Ruchu Izbica. (kg)