Ruch wygrał pewnie

RUCH IZBICA – TATRAN KRAŚNICZYN 3:0 (2:0)


1:0 – Jasiński (23), 2:0 – Antoniak (28), 3:0 – Jasiński (57).

RUCH: Sowa – Michał Śliwa, Maciej Śliwa, Hopko, Wlizło (90 K. Swatowski), Jasiński, Lewandowski, Kryłowicz (70 D. Pawlak), Malczewski (72 S. Swatowski), I. Pawlak (26 I. Swatowski), Antoniak (84 Nizoł). Trener – Andrzej Rycak.

TATRAN: J. Sawczuk – Kowalczyk (60 W. Dębski), J. Szeniak, Matycz, Sadlak, J. Dębski, Niedrowski, Frącek, Barzał, Tymicki, Błaszczak. Trener – Mirosław Dębski. Czerwona kartka: Frącek (T) w 43 min. za dwie żółte.

Ruch wygrał z najsłabszym w lidze Tatranem pewnie i zasłużenie. Stworzył sporo sytuacji do zdobycia gola, ale tych wydawałoby się najpewniejszych, nie wykorzystywał. W klarownych okazjach pudłowali m.in. Antoniak, Lewandowski czy Jasiński. – Te trzy bramki zdobyte przez zespół z Izbicy to były w zasadzie nasze prezenty – przyznaje Lucjan Fedak, prezes zespołu z Kraśniczyna. Pierwszy gol padł po nieporozumieniu między bramkarzem i stoperem Tatranu.

Z gapiostwa rywali skorzystał Przemysław Jasiński i zrobiło się 1:0. W 28 min. błąd popełnił broniący bramki gości Jan Sawczuk. Za bardzo wyszedł w pole i Jakub Antoniak go przelobował. – Trudno mieć jednak pretensje do Janka. W końcu to jest pomocnik, w bramce zagrał z konieczności, bo na ten moment nie mamy bramkarza. Solecki jest kontuzjowany, a Wyrostek wyjechał w ubiegłym tygodniu za granicę – mówi Fedak. Trzeci gol dla Izbicy to efekt kolejnego błędu zawodników Tatranu.

Jeden z obrońców z Kraśniczyna źle ocenił swoją odległość od piłki, futbolówkę sprzed nosa zgarnął mu Jasiński, który nie zmarnował sytuacji sam na sam z J. Sawczukiem. – Na pewno naszym pomocnikom i obrońcom lepiej by się grało gdyby wiedzieli, że za swoimi plecami mają golkipera z prawdziwego zdarzenia – zauważa prezes Tatranu. Goście jedyne zagrożenie pod bramką Ruchu stwarzali po rzutach wolnych. Ze stojącej piłki kilka razy groźnie uderzał Jarosław Dębski. (kg)