Sięgacze załatwią sprawę?

Wizyta prezydenta Krzysztofa Żuka na Wrotkowie częściowo uspokoiła obawy członków tutejszych wspólnot mieszkaniowych, które znajdują się w sądowym sporze ze Spółdzielnią im. W. i Z. Nałkowskich. – Nie zostaniecie bez dostępu do drogi publicznej. Zrobimy wszystko, co na tym etapie możemy – mówił w ubiegły wtorek na wizji lokalnej prezydent. Miasto planuje uwzględnić w projekcie nowej ulicy Samsonowicza dojazdowe ulice do bloków, tzw. sięgacze.
Spotkanie rozpoczęło się we wtorkowe popołudnie przy bloku Samsonowicza 27. Prezydent Krzysztof Żuk w obecności projektanta tej ulicy, zastępców dyrektorów Zarządu Dróg i Mostów oraz Wydziału Architektury i Budownictwa wysłuchiwał uwag mieszkańców.

Boją się powtórki

siegacze-rozwiaza-problem-Wspólnoty mieszkaniowe na Wrotkowie (Samsonowicza 3, 27, 37 czy Nałkowskich 84) to bloki-enklawy na terenie zarządzanym przez Spółdzielnię Mieszkaniową im. W. i Z. Nałkowskich. Ponad rok temu zostały przez nią wezwane w trybie przedsądowym do opłat z tytułu ponad 10-letniego korzystania z infrastruktury osiedlowej. Za chodzenie po chodnikach, korzystanie z placów zabaw czy śmietników członek wspólnoty z Samsonowicza 27 byłby winien ok. 5-6 tysięcy złotych. Dla lokatorów z Nałkowskich 84 byłoby to łącznie ponad 346 tys. zł, dla tych z Samsonowicza 3 – ponad 686 tys. złotych. Spółdzielnia doliczyła do tego opłaty za korzystanie z gruntów w pasach służebności. To kolejne kilkaset tysięcy złotych!
Mieszkańcy czują się oszukani. Boją się kolejnych rozpraw i ograniczenia szlabanami. O działkę pod sięgacz sądzi się ze spółdzielnią wspólnota z Samsonowicza 37.

ZRID załatwi sprawę?

Obecny na spotkaniu z mieszkańcami projektant nowej ulicy Samsonowicza wspomniał, że prace nad sięgaczami, przy skomplikowanej sytuacji własnościowej, wymagają dodatkowych ustaleń. – Jesteśmy w trakcie uzgadniania. Sięgacze, jako takie, nie wchodzą w zakres rozbudowy drogi, ale pracujemy nad tym – mówił.
Inwestycja odbyłaby się z procedurą ZRID (zezwolenie na realizację inwestycji drogowej, czyli wywłaszczenie pod budowę drogi według zapisów specustawy drogowej, przyp. red.). Prezydent podkreślał, że to najszybsza droga, która pozwoli na uniknięcie wieloletnich sporów w sądzie. – To droga na skróty. Proszę, abyście państwo poprzez swoich liderów kontaktowali się z Zarządem Dróg i Mostów celem ustalenia ostatecznego projektu sięgaczy – mówił Krzysztof Żuk.
Podział działek utrudnia jednak stworzenie „dojazdówek”, które sięgałyby do końca bloku, jak w przypadku wspólnoty z Samsonowicza 37. – Mamy tu spadek sięgający dziesięciu procent. Dlaczego nie moglibyśmy poprowadzić dojazdu z placykiem manewrowym do końca budynku? Mieszkańcy ostatnich klatek będą pokrzywdzeni – mówi Ryszard Chmielewski, lider wspólnoty z Samsonowicza 37. Trwają dyskusje nad kształtem tutejszego sięgacza. Na chwilę obecną będzie on projektowany „skosem” do wysokości połowy budynku.

„Wyspa” z Nałkowskich

Szczególnie trudna sytuacja występuje w pięcioklatkowym bloku przy Nałkowskich 84, niedaleko skrzyżowania z ul. Romera. Cały blok jest otoczony pasem spółdzielni, która – od strony Nałkowskich – buduje tu kolejny parking.
– Straż pożarna ani karetka nie dojedzie pod klatkę, jeśli coś się stanie – podkreśla jeden z mieszkańców. Od strony Samsonowicza dojazd kończy się kilkanaście metrów od bloku.
Na ironię zakrawa fakt, że niegdyś dostęp do Nałkowskich gwarantowała działka „zakładowa”, na której zarządzanie przeznaczano środki z pensji pracowników niedalekiego zakładu energetycznego. Tych emerytów szczególnie boli taki rozwój wydarzeń. – Ci ludzie niejako wybudowali sobie mieszkania, a późniejsze postępowanie spółdzielni, to nic innego jak żerowanie na nich – mówi Elżbieta Zimecka, radca prawny i pełnomocnik wspólnoty mieszkaniowej przy Nałkowskich 84.
– Chcą nas odciąć. Nie wierzę, że są to działania przypadkowe – tak odpowiada mi niemal każdy zapytany mieszkaniec tego bloku.
Zdając sobie sprawę z wagi problemu, prezydent odpowiada: – Drugiej tak skomplikowanej sytuacji w Lublinie nie ma. Nie zostaniecie bez dostępu do drogi publicznej. Zarząd Dróg i Mostów czeka na uwagi w sprawie sięgaczy – zakończył Krzysztof Żuk.

Problem ogólnopolski

Problem ma wymiar nie tylko lokalny. W Warszawie trwają prace nad projektem ustawy przekształcającej użytkowanie wieczyste we własność. Przy obecnym układzie własnościowym na Wrotkowie spółdzielnia dostałaby nieograniczone „narzędzie” do kontroli mieszkańców.
– Sprawa dotyczy nie tylko Lublina, a całej Polski. Planowane zmiany (można je podejrzeć w projekcie ustawy na stronach rządowych) będą szkodliwe nie tylko dla nas, ale dla Skarbu Państwa. Spółdzielnie mieszkaniowe z pewnością obciążą wszystkich mieszkańców na danym terenie, za korzystanie z ich gruntów – argumentuje Janusz Polanowski, ze wspólnoty mieszkaniowej przy Samsonowicza 27. Wspólnoty z Samsonowicza 3 i Nałkowskich 84 wysłały już petycję do prezydenta RP Andrzeja Dudy, marszałka sejmu Marka Kuchcińskiego, ministrów infrastruktury i budownictwa oraz sprawiedliwości. BARTŁOMIEJ CHUDY