Skazali psa na zagłodzenie

Uwięziony w jednym z mieszkań w Siennicy Nadolnej psiak piszczał i drapał w drzwi. W końcu jego losem zainteresowali się sąsiedzi. Na miejsce przyjechała policja i wolontariusze Straży Ochrony Zwierząt. Suczkę uratowano przed zagłodzeniem, wyważając drzwi.
24 lutego w godzinach wieczornych wolontariusze krasnostawskiej sekcji Straży Ochrony Zwierząt w Chełmie dostali zgłoszenie o psie uwięzionym w jednym z mieszkań w Siennicy Nadolnej. – Jego właściciele wyjechali na kilka dni, a psa zostawili samego w domu. Psiak skomlał, gryzł i drapał drzwi prawie cały czas. Następnego dnia nasi inspektorzy przyjechali na miejsce. Okazało się, że pies, którego sprawa dotyczy, jest nam znany. Zaledwie tydzień temu przywieziono sunię do zaprzyjaźnionej przychodni weterynaryjnej w Krasnymstawie z informacją, że właściciele wyjechali i zostawili psa samego, na dworze, bez schronienia, pożywienia – opowiada Karina Kielech z krasnostawskiej Straży Ochrony Zwierząt. Niestety, wówczas nie udało się wolontariuszom zatrzymać suczki, która wróciła do właścicieli. – Nie mogliśmy temu zapobiec, jednak sprawę zgłosiliśmy na policję. Minął jakiś czas i kilka dni temu właściciele tej suni po raz kolejny wyjechali, tym razem psa zamykając w domu – dodaje Kielech. Ostatecznie w Siennicy Nadolnej pojawiła się policja i straż pożarna.

Wolontariusze Straży Ochrony Zwierząt myśleli, że dojdzie do szybkiego wyważenia drzwi i uratowania psiaka. Mylili się. – W oczekiwaniu na pomoc, dowiedzieliśmy się, że rodzina znęca się nad psem, bije go, rzuca nim. Policja przyjechała na miejsce i spisała zeznania świadków. Otrzymaliśmy informację od funkcjonariuszy, że nie mają zgody na wtargnięcie do mieszkania. Zostaliśmy też wezwani do komendy, by zeznawać w tej sprawie. W trakcie przyjmowania naszych zeznań funkcjonariusze policji powiedzieli, że zajmą się sprawą, że będą się z nami kontaktować prawdopodobnie jeszcze dziś. Po kilku godzinach oczekiwania, zmartwieni, skontaktowaliśmy się z komendą, co się dzieje ze sprawą, na jakim jest etapie. Otrzymaliśmy odpowiedź, że jutro pojadą na miejsce i się tym zajmą – mówi z kolei Natalia Fałkowska ze SOZ. Dzień później wolontariuszki znów pojawiły się w Siennicy Nadolnej. Pies nadal skomlał w zamknięciu, wyraźnie cierpiał. – Na miejsce znów przybyła policja wraz ze strażą pożarną. W końcu była zgoda na wyważenie drzwi. Po chwili udało się! Sunia była już z nami. Wystraszona, głodna, osłabiona, jednak mimo tego wciąż pełna radości i nadziei na lepszą przyszłość – opowiada Karina Kielech. Na miejscu była też zaprzyjaźniona ze Strażą weterynarz Agnieszka Cichosz. Zabrała sunię do swojej przychodni, gdzie szczegółowo ją zbadała, pobrała krew. Okazało się, że zwierzak był bardzo odwodniony i niedożywiony. – Po wkroczeniu do mieszkania policja nie znalazła misek z wodą lub z pożywieniem. Nie było także odchodów. Po całym mieszkaniu walały się rozszarpane przedmioty, śmieci – opowiadają wolontariuszki.
Obecnie piesek przebywa pod opieką Straży Ochrony Zwierząt. O tym czy wróci do właścicieli ma zdecydować sąd. (kg)