Projekt uchwały regulującej zasady korzystania z miejskich przystanków przez przewoźników obsługujących połączenia podmiejskie i pozamiejskie miał trafić pod obrady radnych po wakacjach. Na razie dokument nie jest jednak gotowy. Dla przedsiębiorcy Rafała Cichosza, którego autobusy kursują m.in. pomiędzy Chełmem a Gminą Chełm, to poważny problem, bo dotychczasowa umowa na korzystanie z przystanków wygasła.
W maju br. przedłożono radnym projekt uchwały regulującej zasady korzystania z miejskich przystanków przez przewoźników podmiejskich i pozamiejskich. Zakładał on, że autobusy i busy, z wyjątkiem pojazdów CLA, mogłyby zatrzymywać się tylko na jednym wyznaczonym przystanku w rejonie KFC.
Propozycja spotkała się z krytyką zarówno przewoźników, jak i pasażerów dojeżdżających do Chełma oraz części radnych. Ostatecznie projekt został wycofany jeszcze na etapie prac komisji. Urzędnicy zapowiadali wówczas, że na kolejnej sesji przedłożą nowe rozwiązanie, uwzględniające zarówno potrzeby przewoźników, jak i miasta. W programie ostatniej sesji takiego dokumentu jednak nie było.
– Sprawa jakby ucichła, a przewoźnicy cały czas się niepokoją. Niektórym wygasły umowy. Boją się, że jeśli staną na jakimkolwiek przystanku bez zgody, zapłacą kary. Czy jest przewidziany projekt uchwały? – pytał radny Sebastian Bielecki.
Wiceprezydent Chełma Radosław Wnuk wyjaśnił, że prace nad dokumentem opóźniły się m.in. z powodu sezonu urlopowego oraz przeprowadzki departamentów związanej z remontem budynku ratusza.
– W związku z tym nie mamy jeszcze projektu uchwały, natomiast rozmawiamy o tym także z przewoźnikami. Chcemy, aby było to optymalne. Nie obciążało przystanków, które nie są przystosowane do tego, żeby mogły na nich stanąć dwa–trzy autobusy jednocześnie, a takie sytuacje mogą się zdarzać. Chcemy też, aby przewoźnicy mieli w miarę komfortową sytuację, jeśli chodzi o możliwość korzystania z przystanków na terenie całego miasta – powiedział Radosław Wnuk.
Kursy tylko spod „Tesco”
Brak uchwały to dla części przewoźników duży problem. W takiej sytuacji jest Rafał Cichosz. Jego autobusy obsługują komunikację gminną na terenie gmin Chełm i Siedliszcze, natomiast przewozy na terenie Chełma R. Cichosz realizuje już jako prywatny przewoźnik. 30 czerwca br. skończyła mu się umowa na korzystanie z przystanków na terenie Chełma. Skutki braku nowej w głównej mierze odczuwają pasażerowie.
– Od lipca mogę zatrzymywać się tylko przy dawnym „Tesco”, gdzie mam „prywatny” przystanek, a potem dopiero na terenie gminy Chełm. To problem zarówno dla mnie, jak i dla pasażerów. Zaczął się rok szkolny, więc tym bardziej jest to kłopotliwe. Dzieci dojeżdżające do chełmskich szkół nie mogą już wysiąść w ich pobliżu, jak to było wcześniej, ale dopiero przy „Tesco”. Podobnie jest z powrotami – mówi Rafał Cichosz.
Jak dodaje, o wydanie przez miasto uzgodnień na korzystanie z przystanków ubiega się od 11 listopada 2025 roku. Jego sprawa do tej pory nie została rozpatrzona.
– Co miesiąc otrzymuję pismo, że ze względu na zawiłość sprawy termin jest przekładany o kolejny miesiąc. Próbowałem spotkać się w tej sprawie z władzami miasta, ale bezskutecznie – mówi przewoźnik.
Zapytaliśmy chełmski ratusz, dlaczego zawarcie umowy z przewoźnikiem trwa tak długo i na jakim etapie jest obecnie jego sprawa. Poprosiliśmy również o informację, ilu prywatnych przewoźników korzysta obecnie z miejskich przystanków oraz ilu z nich ma zawarte z miastem obowiązujące umowy. Na te pytania ratusz jednak nie odpowiedział wprost. Z przekazanej odpowiedzi wynika jedynie, że miasto prowadzi obecnie analizę lokalizacji przystanków, której celem jest wytypowanie przystanków najbardziej odpowiednich do obsługi zwiększonej liczby autobusów w jednym czasie. Analiza uwzględnia w szczególności lokalizacje niekolidujące z realizowanymi oraz planowanymi pracami inwestycyjnymi, w tym związanymi z przebudową poszczególnych ulic.
„Po zakończeniu prowadzonych analiz zostaną wskazane lokalizacje, które w największym stopniu zapewnią sprawną i bezpieczną organizację obsługi komunikacji autobusowej, z uwzględnieniem aktualnych oraz przewidywanych uwarunkowań związanych z realizacją inwestycji drogowych” – informuje magistrat.
Urzędnicy nie wyjaśnili jednak, czy właśnie prowadzenie tej analizy jest powodem wielomiesięcznego oczekiwania Rafała Cichosza na zawarcie umowy. Nie podali też, ilu prywatnych przewoźników korzysta obecnie z miejskich przystanków ani ilu z nich ma ważne umowy z miastem.
Do tematu wrócimy.









