Sparta nie zwalnia

SPARTA REJOWIEC FABRYCZNY – ORZEŁ SREBRZYSZCZE 4:1 (3:0)

1:0 – Barabasz (8), 2:0 – Martyn (12), 3:0 – Bielak (41 karny), 3:1 – M. Olender (63),
4:1 – Adamiec (81).


SPARTA: Podlipny – Oleksiejuk (46 Janiszewski), Bodys, A. Rutkowski, W. Rossa (46 Terlecki), Martyn (85 M. Kość), Kasperek, Wójcik (58 Głowacki), Bielak (76 Hawerczuk), Adamiec, Barabasz. Trener – Bartosz Bodys.

ORZEŁ: Biłan – Malinowski, Sz. Tatysiak, A. Olender, Bazela, Kogut (61 Nazaruk), M. Olender, Ł. Tatysiak, K. Trusiuk (72 Baryła), S. Tatysiak, K. Bohuniuk. Trener – Sebastian Kogut.

Mecz między wiceliderem Spartą, a Orłem zapowiadał się pasjonująco. Dość podkreślić, że zespół ze Srebrzyszcza gra ostatnio naprawdę dobrze, wygrał cztery mecze z rzędu. Niestety na boisku w Rejowcu Fabrycznym nie było tego widać. Pierwsza połowa sobotniego meczu należała do gospodarzy. Już w 8 min. jeden z zawodników Sparty zdecydował się na strzał zza szesnastki, piłka odbiła się od jednego z obrońców Orła i wpadła wprost pod nogi Barabasza, który silnym strzałem w długi róg pokonał Biłana.

Cztery minuty później było już 2:0. Goście próbowali atakować, ale nadziali się na kontrę, którą po akcji „sam na sam” skutecznie wykończył Martyn. W 20 min. Sławomir Tatysiak pięknie uderzył z rzutu wolnego z ponad 20 metrów, ale Podplipny udanie interweniował. To była w zasadzie jedyna groźna akcja gości w pierwszych 45 minutach. Na domiar złego Sparta tuż przed przerwą strzeliła trzeciego gola. Z rzutu karnego trafił bowiem Bielak. Po zmianie stron zespół ze Srebrzyszcza próbował strzelić kontaktową bramkę, ale co chwila nadziewał się na groźne kontry gospodarzy. Na bramkę Biłana strzelali m.in. Adamiec i Barabasz. W 58 min. min. świetną indywidualną akcją popisał się Sebastian Kogut.

Grający trener Orła mijał kolejnych rywali jak tyczki, w końcu zagrał do Kamila Trusiuka, ale ten przestrzelił. W 63 min. goście strzelili w końcu gola. Po składnej akcji na strzał z 7 m zdecydował się Mariusz Olender i piłka między nogami Podlipnego wpadła do siatki. Pięć minut później mogło być już tylko 3:2, ale S. Tatysiak przestrzelił w akcji „sam na sam” z bramkarzem Sparty. Po kilkuminutowym przestoju gospodarze otrząsnęli się i przejęli kontrolę nad meczem. W 81 min. wynik na 4:1 strzałem do pustej bramki ustalił Adamiec, gola mógł też zdobyć Głowacki. Sparta wygrała zasłużenie. (kg)