Spełnione plany w Toruniu

Rafał Berdys – mistrz Polski w klasie SN-1600

Rafał Berdys został mistrzem Polski w klasie SN-1600 Oponeo Mistrzostw Polski Rallycross 2018, pieczętując tryumf zwycięstwem w VII rundzie sezonu rozegranej w Toruniu; w wynikach zmagań grupy SuperNational w zamykających sezon zawodach finiszował jako drugi. Sukcesem zakończył rywalizację w klasie SC Cup Piotr Budzyński, który po zdobyciu trzeciego miejsca sięgnął po tytuł II wicemistrza Polski. Z kolei Paweł Hurko dzięki największej tegorocznej zdobyczy punktowej i siódmej lokacie awansował w końcowej klasyfikacji klasy fiatów seicento na ósmą pozycję.

Rafał Berdys – mistrz Polski w klasie SN-1600

Rafał Berdys (A. Rzemieślnik, SuperNational/SN-1600, citroen saxo), który przed finałową rundą remisował punktowo z jedynym rywalem do złota w klasie SN-1600 i klubowym kolegą – Alanem Wiśniewskim, miał teoretycznie prosty cel: przyjechać na metę przed konkurentem. Jednak walka wśród aut o pojemności do 1600 ccm nie była jedynym zadaniem kraśniczanina w Toruniu: także w grupie SuperNational był jednym z pretendentów do tytułu, walcząc o brąz sezonu.

Lokaty od drugiej do czwartej pozwoliły Rafałowi uplasować się w łącznych wynikach kwalifikacji tuż za czołową trójką, za to przed najgroźniejszymi konkurentami (Wiśniewski był piąty, a Łukasz Zoll szósty). Półfinałowe zmagania ukończył na drugim miejscu, wyprzedzając Zolla. Klubowy rywal po starcie objął prowadzenie, następnie zdecydował się na Jokera, z którego wrócił, blokując Rafała. Nasz kierowca długo nie mógł znaleźć sposobu na bmw, ale w końcu, na wyjściu z nawrotu, dzięki znakomitemu wyczuciu auta wyprzedził rywala, kończąc bieg tuż za zwycięzcą; w drugim półfinale Wiśniewski nie był gorszy i również zajął drugie miejsce.

W finale do piątego okrążenia Berdys zajmował lokaty 4-5, zaliczając Jokera na trzecim okrążeniu. Na ostatnim kółku świetnie wykorzystał starcie wracającego z JL Wiśniewskiego z mistrzem Polski Rafałem Melonem (A. Polski, bmw) i z zimną krwią zdołał przejść obydwu kierowców w ciasnym nawrocie, finiszując za zwycięzcą rundy Radosławem Raczkowskim (A. Podlaski, VW polo). Uzbierany w Toruniu dorobek punktowy pozwolił awansować Rafałowi z piątej na czwartą pozycję sezonu w grupie SN; do podium zabrakło zaledwie 6 punktów. Przyjazd w finale na metę przed Wiśniewskim (4) oznaczał zdobycie w pełni zasłużonego złota w klasie SN-1600.

Z kolei Piotr Budzyński (A. Lubelski, SC Cup) miał niewielki, bo tylko jednopunktowy zapas w klasyfikacji nad jedynym rywalem do najniższego stopnia podium sezonu – Mariuszem Nowocieniem, dlatego w Toruniu całą swoją uwagę skupił na walce właśnie z zawodnikiem Automobilklubu Rzemieślnik. Biegi kwalifikacyjne rozjaśniły sytuację odnośnie dyspozycji obydwu kierowców: mimo, że Piotr zajął w nich trzecią lokatę tuż za Nowocieniem, to jednak w czystych przejazdach notował czasy biegów o 3,5-4 sekundy lepsze od konkurenta.

Świetne lokaty w kolejnych startach kwalifikacji – trzecia, czwarta, druga i ponownie trzecia mogły być jeszcze lepsze, gdyby nie do końca przemyślane decyzje organizatora odnośnie polewania nawierzchni wodą. Auta niższych klas przy słonecznej pogodzie brodziły w rozmiękłej mazi, a każdy ich start był swojego rodzaju loterią. Błotnej pułapki nie ustrzegł się w jednej z kwalifikacji Budzyński, tracąc niemal pewną wygraną.

W półfinale nasz kierowca zajął drugie miejsce, podobnie jak w kolejnym wyścigu Nowocień, a to oznaczało, że na tym etapie rywalizacji obaj pretendenci do tytułu mieli identyczną liczbę punktów! W finale startujący z P4 Piotr po pierwszym kółku był drugi, a od kolejnego przewodził stawce. Obowiązkowy zjazd na Joker Lap na finiszu biegu spowodował co prawda spadek na trzecią pozycję, jednak przed naszym kierowcą sklasyfikowano tylko czołową dwójkę sezonu – Łukasza Grzybowskiego i Szymona Jabłońskiego (obaj A. Polski) i tym samym rallycrossowy tytuł II wicemistrza Polski ostatecznie trafił do Lublina.

Paweł Hurko (A. Chełmski, SC Cup) świetnie zaprezentował się w biegach kwalifikacyjnych, które ukończył tuż za Budzyńskim, na czwartym miejscu. Od pewnego czasu nasz zawodnik sygnalizował dobrą formę i tempo, jednak w wielu jego startach brakowało przysłowiowej kropki nad „i”, albo pechowo zawodziło auto. Tym razem początek zawodów ułożył się po myśli Pawła, którego efektowna, a jednocześnie efektywna jazda bardzo podobała się kibicom. Mimo, że w kwalifikacjach nie notował spektakularnych wyników (9., 15., 5. i 8. miejsce), to kluczem do sukcesu okazała się regularność, której zabrakło wielu innym, teoretycznie szybszym kierowcom.

Marzący o finale klasy Hurko dobrze zaczął również start w półfinałowym biegu – po pierwszym okrążeniu plasował się na trzeciej lokacie, a po dwóch kolejnych do przedostatniego kółka był wiceliderem. Przejazd przez grząskiego Jokera Paweł taktycznie odłożył na ostatnie okrążenie, tłumacząc, że wcześniejsze zaliczenie JL wiązałoby się z przyjęciem przez seicento niepotrzebnego, błotnego balastu na pozostałą część wyścigu. W ostatnim nawrocie biegu, walcząc o premiowane awansem do finału 3. miejsce, starł się z Karolem Dombrowickim (A. Rzemieślnik).

Jednak to rywal miał więcej szczęścia trafiając na suchą linię toru; koła auta Hurko złapały mokry fragment nawierzchni i konkurent momentalnie odjechał. Toruńskie zawody Paweł ostatecznie ukończył na siódmym miejscu, uzyskując szósty wynik punktowy. Pozwoliło to na poprawę o jedną lokatę w rankingu sezonu, w którym ostatecznie zajął 8. miejsce na 25 sklasyfikowanych kierowców.

Łukasz Głowacki