Rada Miasta Rejowiec Fabryczny uznała za zasadną skargę na burmistrza Gabriela Adamca, dotyczącą opóźnienia w odpowiedzi na zapytanie radnego Mariusza Gramsa. Komisja Skarg, Wniosków i Petycji uznała, że odpowiedź powinna zostać udzielona w ciągu 14 dni, tymczasem radny otrzymał ją 11 dni po ustawowym terminie. Podczas sesji radni spierali się jednak przede wszystkim o to, czy burmistrz miał prawo zakwalifikować pismo jako inny rodzaj wystąpienia i tym samym zastosować dłuższy termin odpowiedzi.
3 lipca radny Mariusz Grams zwrócił się do burmistrza z pytaniem o aktualne miesięczne wynagrodzenia zastępczyni burmistrza, sekretarza oraz skarbnika miasta, wraz z wyszczególnieniem poszczególnych składników pensji. Odpowiedzi oczekiwał w ustawowym terminie 14 dni. Gdy ta nie nadeszła, 30 lipca złożył skargę na bezczynność burmistrza.
Sprawą zajęła się Komisja Skarg, Wniosków i Petycji. Co istotne, odpowiedź dla radnego pojawiła się w BIP jeszcze przed rozpatrzeniem skargi. Komisja uznała jednak, że nie zmienia to faktu, iż została udzielona po terminie.
Zdaniem komisji pismo Gramsa było zapytaniem radnego, ponieważ dotyczyło konkretnego stanu faktycznego. O jego kwalifikacji decyduje treść, a nie tytuł. Komisja nie zgodziła się z argumentacją burmistrza, że brak krótkiego przedstawienia stanu faktycznego pozwalał potraktować pismo w innym trybie i wydłużyć termin odpowiedzi do miesiąca.
Komisja zwróciła też uwagę, że burmistrz sam przyznał, iż brak ten nie uniemożliwiał udzielenia odpowiedzi. Ostatecznie uznała, że termin 14 dni upływał 20 lipca, a odpowiedź została udzielona 31 lipca.
Podczas sesji sprawa wywołała ożywioną dyskusję. Radny Krzysztof Kister zarzucał burmistrzowi, że ten zbyt często sam decyduje, czy pismo radnego jest interpelacją, zapytaniem czy wnioskiem.
– Burmistrz nie ma prawa tego oceniać. Ma obowiązek odpowiedzieć – przekonywał Kister.
Przewodnicząca rady Iwona Herda zwróciła uwagę, że zarówno przewodniczący komisji, jak i burmistrz powołują się na ten sam przepis, ale zupełnie inaczej go interpretują.
Burmistrz Gabriel Adamiec bronił swojego stanowiska. Także podkreślał, że o kwalifikacji pisma decyduje jego treść, a nie tytuł, i że w tej sprawie kierował się opinią radcy prawnego.
– Jeżeli radca prawny kwalifikuje pismo zgodnie z przepisami, mogłem świadomie przedłużyć termin – mówił burmistrz.
Adamiec tłumaczył również, że urząd otrzymuje obecnie bardzo dużo pism od radnych, a przy deficycie kadrowym przygotowywanie odpowiedzi obciąża pracowników i ogranicza czas na bieżącą obsługę mieszkańców.
Do sprawy odniósł się również przewodniczący Komisji Skarg, Wniosków i Petycji Jakub Zduńczuk. Jego zdaniem kwalifikacja pisma powinna nastąpić niezwłocznie po jego otrzymaniu, a nie po upływie terminu na odpowiedź.
– Wystarczyłoby powiedzieć: „przepraszam, przeoczyliśmy” i nie byłoby tej dyskusji – stwierdził J. Zduńczuk.
Sam Mariusz Grams przypomniał, że dwa lata wcześniej na niemal identyczne pytanie dotyczące zarobków odpowiedź otrzymał w ciągu 10 dni.
– Nic się w przepisach nie zmieniło. Wystarczyło powiedzieć: „przepraszam, nie zdążyliśmy” – mówił radny.
Ostatecznie uchwała uznająca skargę za zasadną została przyjęta pięcioma głosami „za”, przy trzech „przeciw” i jednym wstrzymującym się. Za uznaniem skargi głosowali Mariusz Grams, Krzysztof Kister, Dorota Tyrańska, Henryka Wiśniewska i Jakub Zduńczuk. Przeciw byli Iwona Herda, Piotr Kociubiński i Arkadiusz Szczołko, a Łukasz Wójcik wstrzymał się od głosu.
Komisja zaleciła jednocześnie burmistrzowi pilnowanie ustawowych terminów oraz niezwłoczne informowanie radnych o ewentualnych brakach formalnych i zmianie trybu rozpatrywania ich pism. Zarekomendowała również wprowadzenie w urzędzie rozwiązania pozwalającego monitorować terminy odpowiedzi na interpelacje i zapytania.







