Sprawiedliwy remis

TATRAN KRAŚNICZYN – SPARTA REJOWIEC FABRYCZNY 2:2 (1:0)
1:0 – Kniażuk (46), 1:1 – Kiejda (61), 1:2 – Bodys (67), 2:2 – K. Mazurek (72).
TATRAN: Skrzypa – S. Stasiuk, A. Stasiuk, Błaszczak, Korszun, Kniażuk, M. Sawczuk (47 P. Sawczuk), D. Mazurek, Barzał, K. Mazurek, Tymicki. Trener – Mirosław Berbeć.
SPARTA: Podlipny – A. Rutkowski, Terlecki, Lewczuk, Bodys, Barabasz, Kiejda, Martyn, Adamiec, Oleksiejuk, Wiewióra (70 W. Rossa). Trener – Bartosz Bodys.
Sędziowali: Kołtun oraz Ragan i Ptaszek.
Po dobrym meczu, obfitującym w wiele sytuacji podbramkowych, Tatran zremisował z wyżej notowaną Spartą. – Dla nas to bardzo cenny punkt w kontekście toczącej się walki o utrzymanie – mówi Mirosław Berbeć, trener zespołu z Kraśniczyna. – To spotkanie mogło się podobać, oba zespoły bardziej dążyły do zdobycia gola niż broniły się przez ich stratą. Z obu stron było wiele niewykorzystanych sytuacji – dodaje. Berbeć wylicza zmarnowane setki Tatranu: po jednej mieli m.in. Barzał, K. Mazurek i Tymicki. Gole spektakularne nie były. – Pierwsza bramka padła dla nas po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Kniażuk wbiegł w pole karnym i mocnym strzałem pokonał bramkarza Sparty. Druga bramka padła po sytuacji, w której Mirek Tymicki nieco zaplątał się z piłką, dopadł do niej Kamil Mazurek i z bliska strzelił nie do obrony – opowiada Berbeć. I Sparta mogła zdobyć więcej bramek, zwłaszcza w drugiej połowie. – Gospodarze dzielnie walczyli, ale w końcówce opadli z sił. Niestety, nie potrafiliśmy tego wykorzystać – mówi Andrzej Wilczyński, kierownik zespoły z Rejowca Fabrycznego. – Dobrych okazji na bramki nie zamienili np. Martyn, czy Barabasz – dodaje.(kg)