Stracą dach nad głową?

Lokatorzy z ul. Skibińskiej 5 w Lublinie w przededniu eksmisji. Nie chcą płacić pięciokrotności starego czynszu nowemu właścicielowi, którym jest przewodniczący zarządu dzielnicy Kośminek Mariusz Kasprzak. Spór rozstrzygnie sąd.
Wracamy do historii lokatorów z kamienicy przy ul. Skibińskiej 5. Od maja, kiedy budynek kupił nowy właściciel, każe on lokatorom płacić kilkakrotnie wyższą stawkę czynszu. Ponadto domaga się od mieszkańców setek tysięcy złotych zaległych opłat za ponad dziesięć lat bezumownego najmu. Ósemka pozwanych, pełna niepokoju i obaw czeka na decyzję sądu. Miasto sugeruje, że mieszkańcy mogą starać się o lokale zastępcze.

Nowy właściciel

O sprawie napisaliśmy jako pierwsi już w czerwcu. Miesiąc wcześniej właścicielem kamienicy został Mariusz Kasprzak, pełniący obecnie funkcję przewodniczącego zarządu dzielnicy Kośminek. Sytuacja mieszkańców zmieniła się diametralnie. Radny dzielnicy podwyższył im stawkę czynszu nawet pięciokrotnie. Ponadto lokatorzy mieliby wypłacić odszkodowanie za dziesięcioletnie bezumowne korzystanie z najmu. Najwyższe przekracza 400 tys. złotych.
Mieszkańcy twierdzą, że czynsz i rachunki odprowadzali prawidłowo, a przed obecnym właścicielem nikt się kamienicą nie interesował.
– Przez lata nie mieliśmy z właścicielami, najpierw z Kazimierzem Szlecem, a po jego śmierci z jego córką, spisanej umowy. Było tak, że prosiła, żebyśmy nie wyprowadzali się stąd. Odprowadzaliśmy rachunki za prąd i wodę. A ten pan? Nawet nie pokazał dokumentów że jest właścicielem – pokazuje nam ostemplowane zapisy z książeczek meldunkowych Barbara Waszczuk, mieszkająca dawniej przy Skibińskiej 3. Ten budynek Mariusz Kasprzak kupił przed pięciu laty, „pozbywając” się ówczesnych lokatorów. Mają teraz lokale zastępcze.
Syn pani Barbary mieszka przy Skibińskiej 5. Czeka na wyrok w sprawie eksmisji.

Pozorna troska?

Po odkupieniu kamienicy, ze względu na jej zły stan techniczny i zagrożenie życia nowy właściciel prosił lokatorów o jej opuszczenie w ciągu 10 godzin. Złudzeń nie mają społecznicy z Lubelskiej Akcji Lokatorskiej. – „Troska o zdrowie lokatorów i lokatorek jest jednak pozorna. W ciągu 5 miesięcy nie zrobił nic, żeby zabezpieczyć kamienicę. Najwyraźniej zapomniał, że bycie właścicielem to nie tylko przywileje, ale i obowiązki. Dowodem jest żądanie uzupełnienia czynszu w kwotach od 4050 do 7000 zł od jednej osoby za ostatnie trzy miesiące. Żąda albo kwitów potwierdzających regulowanie należności, albo pieniędzy. W tym wszystkim umyka fakt, że jedynymi osobami, które przez ostatnie lata płaciły rachunki i dbały o stan kamienicy, byli lokatorzy. Ostatnia zarządczyni zniknęła bez śladu kilka lat temu i nie wnosiła o żadne roszczenia od mieszkających tam osób” – czytamy w oświadczeniu LAL.
Sprawą od początku interesował się również radny Marcin Nowak (Wspólny Lublin). Pytał o faktyczny stan techniczny kamienicy i jak miasto może pomóc jej lokatorom. – W odpowiedzi na mają interpelację prezydent odpowiedział, że miasto rozumie problem, ale nie jest stroną konfliktu. Nie może więc domagać się od Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego sprawdzenia stan budynku – mówi Nowak, który przyznaje że w tej sytuacji nie wie, jak mógłby pomóc tym ludziom.
Większość lokatorów mieszka przy Skibińskiej 5 od 20-30 lat. Za czynsz płacili przeważnie 100-200 złotych miesięcznie. Od maja właściciel oczekuje od nich nawet 5-ciokrotnie wyższych stawek, nie mówiąc już o zaległościach za „bezczynszowny najem”. – Nikt nie widział dokumentów potwierdzających żeby płacili. Nie płacili ani złotówki, a do tego nie pozwalali remontować. Tak mam zapisane w akcie notarialnym. Będę żądał odszkodowania za te dziesięć lat bezczynszowego najmu – tłumaczył nam w czerwcu Mariusz Kasprzak. Stawki ustalił na podstawie cen najmu w okolicy.
Pytany o sprawę na kilkanaście dni przed pierwszą rozprawą zdania nie zmienił. – Mieszkańcy nie wierzą, że eksmisja będzie dla nich najlepszym rozwiązaniem. Mieszkańcy ze Skibińskiej 3 dostali własne, a przede wszystkim bezpieczne lokale zastępcze – stwierdził Kasprzak.
Na temat stawek czynszowych i pomocy osobom niezaradnym odmówił komentarza.

Autorskie naliczanie długu?

Pani Danucie nowy właściciel naliczył ponad 400 tys. złotych zaległego czynszu, innej mieszkance – 162 tysiące. – Nie mamy nawet na leki, co dopiero na tak wysoki czynsz. Przy 1300 złotych pensji naliczył mi 1500 złotych zaległości na miesiąc. Straszy i wręcz nęka. Domagam się zaprzestania tych praktyk – mówi Danuta Janisz, mieszkanka kamienicy.
– Ta pani nie płaciła od kilkunastu lat, a teraz rozpętuje awantury – twierdzi Kasprzak.
Mieszkańców wspierają społecznicy z Lubelskiej Akcji Lokatorskiej. Zdaniem Jakuba Szafrańskiego z LAL właściciel prowadzi autorski sposób naliczania długów. – Został on policzony za wszystkie, nawet niezajęte lokale – mówi.
Akcja Lokatorska śledzi sprawę. Z jej informacji wynika, że nie wszyscy mieszkańcy mogą starać się o lokal zastępczy. Jaki jest możliwy scenariusz? – „Tylko dwie z czterech osób i rodzin, przeciwko którym [właściciel – red.] wniósł pozew do sądu, mają jakąkolwiek szansę na lokal socjalny. Wiemy, że w Lublinie brakuje tych lokali. Jeżeli nie zostanie on zapewniony po wyroku, Kasprzak będzie miał prawo wnieść o odszkodowanie od gminy. Pozostałe osoby będą musiały poradzić sobie same” – czytamy w oświadczeniu LAL.
Rozprawa odbędzie się 27 września.
BARTŁOMIEJ CHUDY