Strzał rozpaczy…

FRASSATI FAJSŁAWICE – ORZEŁ SREBRZYSZCZE 2:1 (1:1)


1:0 – Robak (4), 1:1 – Bohuniuk (20), 2:1 – Olech (90+5).

FRASSATI: Tkaczyk – Madeja, Błaziak, P. Przebirowski, M. Baran, K. Przebirowski (77 Trała), Kołodziejski, Robak, P. Kasperek (46 S. Baran), Olech, Skorek (46 Chruściel). Trener – Daniel Krakiewicz.

ORZEŁ: Biłan – Malinowski, Sz. Tatysiak (60 Nazaruk), Trusiuk, Bazela, Kogut, A. Olender, M. Olender, Bohuniuk (85 Gdak), Rulka (70 Binkiewicz), Ł. Tatysiak (90 M. Tatysiak). Trener – Sebastian Kogut.

Frassati rzutem na taśmę zapewnił sobie trzy punkty w starciu z Orłem. Była 95 minuta meczu, gdy gospodarze wywalczyli aut na wysokości pola karnego gości. Piłkę – ponad 20 m od bramki – dostał Jacek Olech. Nie zastanawiał się, huknął z woleja, a futbolówka zatrzepotała w bramce bronionej przez Biłana. – Straszny cios – powiedział po ostatnim gwizdku Sebastian Kogut, grający trener zespołu ze Srebrzyszcza. – Byliśmy bliscy remisu na boisku rywala, graliśmy dobre spotkanie, a tu taki pech i to w doliczonym czasie gry – dodaje.

Mecz lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy już w 4 min. po ładnej akcji Robaka objęli prowadzenie. – Dość szybko odpowiedzieliśmy świetną akcją Łukasza Tatysiaka, po którego podaniu piękną główką popisał się Karol Bohuniuk. Potem mecz był już mniej ciekawy – dodaje Kogut. Po zmianie stron Frassati atakowało, ale było bardzo nieskuteczne. Aż do wspomnianej 95 minuty… (kg)