Świadkowie Chrystusa w Gruzji

Gruziński ksiądz Zurab Kakachishvili oraz kanonizowany w tym roku Polak, bł. ks. Władysław Bukowiński, byli bohaterami sobotniego spotkania, 17 września w Fundacji Godne Życie przy ul, Biernackiego 22, zorganizowanego przez Wydawnictwo Editions Spotkania oraz Fundację Godne Życie.
Gruzin – ks. Zurab Kakachishvili, przyjechał na spotkanie do Lublina specjalnie na promocję swojej książki „Świadkowie Chrystusa w Gruzji”. Barwnie i treściwie opowiadał o trudach rozwijającego się w Gruzji młodego Kościoła. Była więc mowa o prawdopodobnym przybyciu apostołów nowej wiary: Szymona Gorliwego i św. Andrzeja na tereny Gruzji już w I wieku chrześcijaństwa. Została przywołana postać św. Nino, kobiety, za sprawą której w początkach IV wieku pogańska Gruzja stała się krajem chrześcijańskim. Była więc drugim chrześcijańskim państwem po Armenii, która stała się nim w 301 roku. Przypomniano też postać gruzińskiej królowej, która z powodu wiary została wydana na śmierć przez swego królewskiego małżonka.
Utrzymać wiarę w Gruzji nie było jednak łatwo: chrześcijanie między V a VII w. przeżywali prześladowania perskie. Potem aż do X wieku Gruzini zmagali się z najazdami Arabów. Jednak wiarę zachowali.
Mimo tych faktów – zauważono podczas lubelskiego spotkania – Gruzja do dziś jest bardzo mało znaną kolebką chrześcijaństwa.
Wymienione wątki szczegółowo omówione można znaleźć we wspomnianej książce ks. Kakachishvili.
Znajdziemy w niej także postaci wielu gruzińskich męczenników za wiarę, w tym tak szczególnych, jak dziewięcioro dzieci ukamienowanych przez swych rodziców, ponieważ przyjęły chrzest.
Ten tragiczny czyn miał być przestrogą dla innych.

Tajny chrzest, marzenia o żonie

Jak się okazało, publikacja była pierwotnie pracą doktorską, napisaną przez Gruzina przed kilkunastu laty. Jej autor ma za sobą niezwykłą przeszłość i ciekawą, choć trudną – teraźniejszość.
Zapytany o swe kapłańskie powołanie, wyjaśnił bowiem, że jego rodzice – gruzińscy nauczyciele, ochrzcili go pod innym imieniem i nazwiskiem. Działo się to w czasach ZSRR, gdy Gruzja była republiką w państwie sowieckim i nie można było inaczej postąpić ze względu na bezpieczeństwo osobiste. Ale potem przyszły kapłan dorastał w przekonaniu, że Boga nie ma oraz że szczęście wynika z wykształcenia, bo tylko ono może zapewnić dobre, dostatnie życie. Młody Zurab studiował na Akademii Rolniczej. Studia, dobra praca, pieniądze i ładna żona kojarzyły mu się właśnie z ludzkim szczęściem. Jednak dwudziestopięciolatek w 1991 r. przeżył kryzys egzystencjalny. Rezultatem był kontakt z katolikami w Gruzji, w tym członkami neokatechumenatu; potem przygotowanie do spowiedzi świętej i po jej odbyciu wkrótce wyjazd na Światowe Dni Młodzieży do Częstochowy w 1991 roku na spotkanie z Janem Pawłem II.
Tam Gruzin przeżył kolejny przełom, który zaprowadził go do seminarium misyjnego w Warszawie. Ostatecznie, po kilku latach praktykowania w polskich parafiach, jako ksiądz misjonarz z powrotem trafił do swej ojczyzny. Jest pierwszym po rewolucji październikowej Gruzinem – kapłanem katolickim.

Duma katolika

Na ogół nie zdajemy sobie sprawy, jak w tym jednym z pierwszych chrześcijańskich państw, katolicy znaleźli się się marginesie Dziś katolicy w Gruzji stanowią 1 %, co przekłada się na ok. 60 tys. wiernych i 34 parafie. W pięciomilionowym państwie o szerzenie wiary katolickiej stara się obecnie…. 20 księży. Wśród nich 4 jest Gruzinami, pozostali to m.in. Polacy. Ks. Zurab jest proboszczem aż pięciu parafii.
Mimo zaangażowania duchownych w pracę misyjną gruziński kapłan wyjaśnił, że katolicyzm w Gruzji jest zagrożony m.in. z powodu utrudnień na linii katolicy – prawosławni. Stoją za tym różne względy: historyczne i polityczne. Odczuwalna jest dyskryminacja katolików: studenci i uczniowie katolicy mogą dostać słabsze oceny właśnie z powodu wyznania. Dorosłym grozi usunięcie z pracy. Jak wyjaśnił ksiądz, pozostanie w pracy – o którą zresztą jest bardzo trudno – może zapewnić powtórny chrzest, tym razem w obrządku prawosławnym. Ta sytuacja jest przyczyną, dla której oficjalna liczba katolików – wspomniane 60 tys. – może zmniejszyć się do 40 tys.
– Jesteśmy dumni – podkreślał jednak ks. Zurab, zapytany przez ks. Józefa Maciąga o mającą nastąpić za dwa tygodnie wizytę papieża Franciszka w Gruzji – że papież do nas przyjeżdża. Wyjaśnił, że papież zdaje sobie sprawę z lęków i zagrożeń, jakie przeżywają Gruzini. Przyznał się do nadziei, że sytuacja katolików nieco się poprawi po tej wizycie, chociaż zapewne nie od razu.
Obecny na sali teolog, prof. Eugeniusz Sakowicz z UKSW w Warszawie, poruszony słowami ks. Zuraba, zachęcał, by zintegrować środowisko gruzińskich intelektualistów katolickich – duchownych i świeckich, którzy studiowali teologię na KUL, UKSW i innych polskich wydziałach teologicznych.
Podczas spotkania przypomniano osobę prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Ks. Zurab wspominał o aplauzie, jaki wywołała obecność prezydenta Rzeczypospolitej wraz z przedstawicielami władzy innych państw Europy Wschodniej przed kilku laty w Gruzji podczas konfliktu z Rosją.

Jeśli się nie zmanieruje…

Rosyjski wątek przewijał się podczas spotkania w związku z drugim bohaterem spotkania. Pretekstem była wydana niedawno i właśnie promowana książka „Wspomnienia z Kazachstanu” – bł. ks. Władysława Bukowińskiego
Urodzony w 1904 r. na Kresach, wykształcony na Uniwersytecie Jagiellońskim (najpierw na wydziale prawa, a potem absolwent teologii), budził wielkie nadzieje. Dostrzegano w nim wybitną jednostkę „jeśli się nie zmanieruje” I nie pomylono się.
Ks. Wł. Bukowiński został 11 września 2016 ogłoszony błogosławionym.
Monika Skarżyńska