Świeckie pogrzeby coraz bardziej popularne. Bez księdza i modlitwy, ale z… Led Zeppelin

Barbara Nadratowska, mistrz ceremonii świeckich pogrzebów, prowadzi coraz więcej takich uroczystości, nawet w niewielkich miejscowościach, co kiedyś było nie do pomyślenia

Kiedyś stanowiły wyjątki, dziś są powszechne. Świeckie pogrzeby cieszą się coraz większą popularnością, również wśród wierzących. Są tańsze niż katolickie, a bliscy mogą zorganizować pożegnanie w taki sposób, jak życzył sobie tego zmarły.

Jak przyznaje właściciel Zakładu Usług Pogrzebowych „Kompleks”, zapotrzebowanie na świeckie pochówki rośnie. Spowodowane jest zarówno wolą zmarłego, jak też względami finansowymi. Bo koszty pogrzebu prowadzonego przez mistrza ceremonii są niższe niż pożegnania zmarłego z udziałem księdza. – Czasem przez dwa miesiące nie ma żadnego, a czasem mamy trzy świeckie pogrzeby w jednym tygodniu – mówi właściciel „Kompleksu”. – Jest nisza, bo w Chełmie nie mamy żadnego mistrza ceremonii. Współpracujemy z małżeństwem z Lublina i mistrzem z Rzeszowa – dodaje.

Kobieta zamiast księdza

Barbara Nadratowska wraz z mężem od 20 lat są w branży funeralnej. Mistrzowie świeckich ceremonii pogrzebowych z Lublina wiedzą, jak ważną, a zarazem trudną chwilą jest moment pożegnania bliskiego człowieka. Klienci z całej Polski proszą ich o pomoc w pochówku bliskiej osoby. Bywa tak, że na termin czekają tygodniami – w tym czasie urna z prochami zmarłego przechowywana jest w zakładzie pogrzebowym.

– Świeckie pochówki były zawsze, ale teraz ludzie inaczej do nich podchodzą. Piętnaście lat temu pogrzeb bez księdza wywoływał szok. Dziś nawet w mniejszych miejscowościach, jak Kamień czy Wola Uhruska, nikogo już to nie dziwi. Ludzie przestali patrzeć na to, co inni powiedzą. Zmieniło się też podejście do tych spraw po filmach braci Sekielskich – mówi pani Barbara. Jak dodaje, kiedyś dla wielu nie do zaakceptowania był fakt, że ceremonię ma poprowadzić kobieta. Dziś to nie ma żadnego znaczenia, a często rodziny zmarłych wręcz preferują wybór mistrzyni.

Z usług mistrzów korzystają nie tylko rodziny ateistów czy agnostyków, ale też ci, którzy stracili zaufanie do księży i nie chcą, by pogrzeb był tylko zbitkiem fragmentów przeczytanych z Pisma Świętego.

O zmarłym i dla zmarłego

Czego należy się spodziewać po świeckim pogrzebie? Pierwszy etap to rozmowa z rodziną zmarłego i przygotowanie mowy pogrzebowej. To swoisty życiorys zmarłego i jego wspomnienie. – Zawsze wysyłam tekst do autoryzacji – podkreśla pani Barbara.

Przede wszystkim musi być refleksyjnie, autentycznie, ale i delikatnie. Trzeba wiedzieć, co powiedzieć, a co przemilczeć. – Nie ma ludzi idealnych. Jeżeli zmarły przykładowo miał problem z alkoholem i wszyscy uczestnicy ceremonii o tym wiedzą, nie mogę tego ukrywać. Nie chodzi jednak o to, by wytykać wady i słabości czy moralizować, a przy tym dodatkowo ranić jego bliskich. W takiej sytuacji mówię, że zmarły miewał lepsze i gorsze chwile, ale walczył ze swoimi słabościami – wyjaśnia mistrzyni.

Muzykę na świeckim pogrzebie wybiera rodzina. W 90 proc. są to ulubione utwory zmarłego. Dlatego poza klasyką, jak Chopin czy Mozart, zdarzają się piosenki Perfectu, Led Zeppelin, Czerwonych Gitar, Pink Floyd czy znany utwór „The Sound of Silence” w oryginalnym wykonaniu. Ważne, by pierwszy utwór, grany przed wyruszeniem konduktu żałobnego, skłaniał do wyciszenia i zachęcał do wędrówki po wspomnieniach. Jeżeli rodzina zmarłego sobie tego życzy, podczas ceremonii może być również grana muzyka na żywo. Coraz częściej też pożegnanie rozpoczyna się w sali pogrzebowej od prezentacji multimedialnej złożonej ze zdjęć zmarłego. – Raz były szanty na gitarze, a innym muzyk na gitarze elektrycznej zagrał „Stairway to Heaven” Led Zeppelin – wymienia mistrzyni. – Mimo wszystko pamiętajmy, że jest to ostatnie pożegnanie zmarłego. Dlatego pewne pomysły i życzenia rodziny są dla mnie nieakceptowane. Przykładowo kiedyś pani chciała, by jej córka, która trenuje balet, zatańczyła na pogrzebie babci. Odmówiłam i zapytałam, czy aby na pewno chciałaby, żeby po latach ostatnie pożegnanie jej mamy kojarzyło się wyłącznie z tańcem na cmentarzu. Na pogrzebie najważniejszy ma być zmarły.

Wrażliwość i empatia

Te zdolności muszą cechować mistrza świeckich ceremonii pogrzebowych, bo pożegnanie zmarłego wiąże się z dużymi emocjami. Najtrudniej jest, gdy przychodzi żegnać dziecko i patrzeć na pogrążonych w rozpaczy rodziców i dziadków. – Każdy z nas jest świadomy śmierci, ale kiedy umiera dziecko, to jakby została zachwiana kolej rzeczy. Pamiętam swój pierwszy taki pochówek, odchorowywałam go dwa tygodnie. W takich sytuacjach staż w tej branży nie ma znaczenia, wcale nie jest łatwiej. Nie da się opisać bólu, jaki maluje się w oczach rodziców i dziadków – mówi panki Barbara. (pc)