Świnie, Sejmik i CBA

Wprawdzie chyba nikt w województwie nie zauważył, że sejmik nie obradował blisko dwa miesiące, za to po wakacjach od razu radni spotkali się na dwóch sesjach, dzień po dniu.
Najpierw we wtorek odbyła się zwyczajna sesja sejmiku, do której dopisano punkt „Informacja Marszałka Województwa Lubelskiego w sprawie sytuacji związanej z kontrolą Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Lubelskiego”. Kilka dni wcześniej CBA skierowało do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez marszałka Sławomira Sosnowskiego mającego polegać na niedopełnieniu obowiązków, dzięki czemu kilka nieuprawnionych zdaniem CBA podmiotów uzyskało status grupy producenckiej, co umożliwiło im wyłudzenie blisko 22 mln zł unijnych dotacji. – Zarzucono mi, że Urząd Marszałkowski w rażący sposób naruszył przepisy polskie i unijne co do wydawania tych decyzji. Stoję na stanowisku, że nie naruszył ani urząd, ani ja. Zarówno Ministerstwo Rolnictwa, jak i Europejski Trybunał Obrachunkowy, służby kontrolne wojewody, kontrolowały proces tworzenia i wydawania decyzji administracyjnych w tym zakresie w Urzędzie Marszałkowskim. Europejski Trybunał Obrachunkowy nie zażądał w żadnym przypadku zwrotu środków od grup producenckich ani nie wysuwał takich zarzutów, jak w przypadku tej kontroli – wyjaśniał marszałek Sławomir Sosnowski.

Marszałka bronili koledzy z koalicji. Opozycja nie szczędziła krytyki mając nadzieję, że cała sprawa doprowadzi do dymisji marszałka i wprowadzenia rządowego komisarza.
Z sesji do sądu
Jeszcze goręcej było na zwołanej na środę, 7 września, na wniosek PSL, nadzwyczajnej sesji sejmiku poświęconej trudnej sytuacji w rolnictwie. Na obrady przybyli rolnicy i ludowi działacze w tym przedstawiciele grup producenckich, demonstrując swoją solidarność z Sosnowskim.
Ludowcy zaatakowali PiS za brak polityki rolnej, w tym za brak reakcji na fatalne skutki wzajemnych sankcji wobec Rosji oraz nieradzenie sobie z problemem afrykańskiego pomory świń, co uderza zwłaszcza w lubelską produkcję rolną. Ściągnięci na sesję sejmiku rolnicy i działacze PSL byli jeszcze bardziej dosadni, atakując „nasyłanie policji politycznej na grupy producenckie”. Podczas obrad wszystkie role wydawały się z góry podzielone, ostatecznie jednak widać zbyt długa absencja i wstrzemięźliwość radnych musiały znaleźć ujście i od słowa do słowa doszło do serii pyskówek, z tematyką rolną mających jako żywo mało wspólnego. – Ta sesja to jakiś PR-owski zabieg. Pan jest specjalistą w odwracaniu uwagi od afer ze swoim udziałem, zamiatanych dotąd pod dywan! – atakował w końcu marszałka radny Marek Wojciechowski z PiS, przypominając marszałkowi, że w 2012 r. CBA wystąpiło o jego odwołanie z funkcji wicemarszałka województwa, bo – jak podejrzewali agenci – jednocześnie pełnił funkcję członka rady nadzorczej funduszu pożyczkowego Karbona, przez co naruszał ustawę antykorupcyjną.
– Żeś się pan zagalopował, bo mnie sąd oczyścił, a teraz my spotkamy się w sądzie! – zdenerwował się marszałek Sosnowski.
Ostatecznie PSL i PO przegłosowały krytyczne wobec polityki rządu stanowisko, do którego radni PiS demonstracyjnie nie chcieli się w ogóle odnosić.
Pointą do sejmikowej awantury okazała się decyzja prokuratury, która postanowiła wszcząć śledztwo w sprawie zawiadomienia, jakie złożyło CBA.
– Jest to śledztwo w sprawie, nikomu nie postawiono jeszcze żadnych zarzutów. Prokuratura będzie teraz zapoznawała się z pełną dokumentacją dotycząca rejestracji oraz dofinansowania tych grup producenckich i przesłucha świadków, którzy mogą mieć wiedzę na ten temat. Wtedy będziemy podejmować decyzje, czy postawimy komukolwiek zarzuty, czy też nie – mówi Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.TK