Szalony mecz w Fajsławicach

FRASSATI FAJSŁAWICE – UNIA REJOWIEC 5:4 (1:2)


0:1 – Niezbecki (13), 0:2 – Rossa (29 karny), 1:2 – Kowalczyk (31 samobójcza), 2:2 – Chruściel (48), 3:2 – Młynarczyk (51), 4:2 – Olech (54), 5:2 – Młynarczyk (68), 5:3 – Kwiatosz (88), 5:4 – Karauda (90+3).

FRASSATI: Mazur – Dzirba, P. Przebirowski, K. Baran, Błaziak (46 A. Czajka), Olech (77 Policha), Kołodziejski, Chruściel (70 Pluta), Młynarczyk, S. Baran (70 K. Przebirowski), Skorek (66 Smyk). Trener – Daniel Krakiewicz.

UNIA: Studziński – Kloc, Pawlicha (50 T. Sąsiadek), Bohuniuk, Kozaczuk, Kowalczyk, Rossa, Czerwiński, Czajka, Karauda, Niezbecki (78 Kwiatosz). Trener – Tomasz Sąsiadek.

W Fajsławicach spotkały się drużyny, którym nie grozi już ani awans do IV ligi, ani spadek do Klasy A. Efekt? Szalone tempo, częste zmiany wyniku i aż dziewięć bramek. – Zaczęliśmy bardzo dobrze, bo po 30 minutach prowadziliśmy już 2:0 – mówi Zbigniew Rumiński. Gości po koronkowej akcji na prowadzenie wyprowadził Niezbecki, a drugą bramkę z rzutu karnego strzelił doświadczony, 46-letni Roman Rossa. – Wydawało się, że możemy w Fajsławicach osiągnąć korzystny rezultat, ale gospodarze wzięli się do roboty i na jakiś czas nas zdominowali – dodaje. Jeszcze przed przerwą Frassati zdobyło kontaktowego gola. Kowalczyk interweniował niefortunnie i pokonał własnego bramkarza. Po zmianie stron gospodarze rzucili się do ataku i przeprowadzili kilka pięknych i koronkowych akcji. Wyrównał Chruściel strzałem w okienko bramki gości, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego trafił Młynarczyk, piękną bramkę z dystansu zdobył Olech. W 6 minut podopieczni Daniela Krakiewicza strzelili trzy gole i wyszli na prowadzenie. Gdy w 63 min. Młynarczyk podwyższył na 5:2 wydawało się, że jest po emocjach. – Graliśmy świetnie, ale zamiast dobić rywala cofnęliśmy się i w końcówce niepotrzebnie straciliśmy dwie bramki. Wynik 5:4 nie zupełnie oddaje to co działo się na boisku, powinniśmy wygrać wyżej, ale trzeba pochwalić Unię za grę do końca i ambitną postawę – mówi Krakiewicz. – Przy odrobinie szczęścia i gdyby mecz potrwał jeszcze z 5 minut, mogliśmy nawet zremisować – podsumowuje Rumiński. (kg)