Szczęśliwa wygrana Hetmana

HETMAN ŻÓŁKIEWKA – SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE 2:1 (1:1)
0:1 – Stefańczuk (13), 1:1 – Bielak (20), 2:1 – Wójcik (65 wolny).


HETMAN: Ścibak (46 Znój) – Więczkowski, Bloch, Kasperek, Wójcik, Małek (63 Hawerczuk), Bielak (81 Grzegórski), Sobiech, Gieleta, Struk (56 Armaciński), Rycerz. Trener – Tomasz Tuczyński.
SPÓŁDZIELCA: Pawlak – Wróblewski, Grzesiuk, Szczecki, Łaska, Jędruszak, Ciemięga, Stefańczyk, D. Orłowski (80 Roczon), Osoba, Lechowski (70 P. Pasternak). Trener – Mateusz Szczecki.
Sędziowali: Grodek oraz Romanowski i Muła.
– Momentami przecierałem oczy ze zdumienia, bo Spółdzielca grał bardzo dobrą i ładną piłkę. Ten zespół w niczym nie przypomina tego, co prezentował jesienią – chwalił po meczu drużynę rywala Andrzej Koprucha, kierownik Hetmana. – Dzisiejsze spotkanie naprawdę było wyrównane, zainkasowaliśmy trzy punkty, ale równie dobrze to Spółdzielca mógł wygrać – dodaje. Gospodarze mieli tego dnia dobrze dysponowanych dwóch bramkarzy. Dwóch, bo w 45 min. po ataku jednego z zawodników gości z bólu zaczął zwijać się Ścibak. – Nie wiadomo czy nie złamał nogi, karetka zabrała go do szpitala – informuje Koprucha. Ścibaka między słupkami zastąpił Znój, który też popisał się kilkoma skutecznymi interwencjami. Bardzo dobrze grał też Więczkowski, zaledwie 18-letni zawodnik. – Zagrał pełne 90 minut i zasługuje na pochwałę, oby dalej tak się rozwijał – mówi kierownik Hetmana. Gospodarze wygrali, bo grali skuteczniej. Oba trafienia gospodarzy były przedniej urody. Bielak huknął z 16 m nie do obrony, a Wójcik strzelił piękną bramkę z rzutu wolnego z 18 m. Co ciekawe, mecz lepiej zaczęli jednak goście, którzy 13 min. objęli prowadzenie po ładnej akcji Stefańczuka. – Pod koniec meczu Ciemięga trafił jeszcze w poprzeczkę z rzutu wolnego, a w doliczonym czasie gry gola zdobył Wróblewski, jednak sędzia dopatrzył się spalonego i bramki nie uznał. Moim zdaniem niesłusznie – komentuje Mateusz Szczecki, trener Spółdzielcy. – Nie zasłużyliśmy dziś na porażkę, byliśmy równorzędnym rywalem dla gospodarzy – podkreśla.
Warto dodać, że obie drużyny w pierwszej połowie walczyły nie tylko ze sobą, ale i z fatalną pogodą. Nad Żółkiewką przeszła burza połączona z gradobiciem. Pogoda bardziej przypominała listopadową niż kwietniową. (kg)