Ta ostatnia minuta…

CHEŁMIANKA CHEŁM – KSZO OSTROWIEC Ś. 3:3 (2:0)
1:0 – Kotowicz (31), 2:0 – Gołąb (45), 2:1 – Smuczyński (69), 3:1 – Kursa (72), 3:2 – Grunt (76), 3:3 – Smuczyński (90).


CHEŁMIANKA: Drzewiecki – Kursa, Niewęgłowski, Kwiatkowski, Jabkowski, Uliczny, Koszel, Gołąb (63 Kożuchowski), Kocoł (81 Zawiślak), Kompanicki, Kotowicz (72 Budzyński).

KSZO: Zacharski (59 Pietrasik), Bełczowski (46 Jedlikowski), Burzyński (83 Dziadowicz), D. Cheba, P. Cheba, Puton, Dybiec, Łokieć (60 Kapsa), Madej, Grunt, Smuczyński.

Po pięciu porażkach z rzędu piłkarze Chełmianki zagrali dobry mecz i zremisowali z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 3:3. A byli bliscy wygranej, bo ostatnią bramkę stracili już w doliczonym czasie gry. Ale po kolei. Sobotnie starcie na Stadionie Miejskim w Chełmie lepiej rozpoczęli goście. To oni starali się atakować i kilka razy przedostali się pod bramkę Damiana Drzewieckiego. Na szczęście albo nie trafiali, albo ich strzały padały łupem bramkarza i obrońców gospodarzy.

W 31 min. zawodnicy Chełmianki przeprowadzili akcję, po której ręce same składały się do oklasków. Przejęli piłkę na własnej połowie, ta trafiła na skrzydło do Przemysława Koszela, który przytomnym podaniem uruchomił Huberta Kotowicza. Napastnik gospodarzy mimo rozpaczliwej interwencji bramkarza gości, płaskim strzałem z 17 metrów otworzył wynik meczu. Kilka minut później mogło być 2:0. Kotowicz dośrodkował piłkę w pole karne gości, a ta po strzale głową 19-letniego Jakuba Gołąba przeszła tuż obok słupka.

To była stuprocentowa sytuacja do zdobycia bramki. Chełmianka w tej części meczu grała bardzo dobrze i jeszcze przed przerwą podwyższyła prowadzenie. W 45 min. Mateusz Kompanicki zagrał do Kamila Kocoła, a ten zauważył zupełnie niepilnowanego na lewym skrzydle Gołąba. Młody pomocnik gospodarzy, który zanotował debiut w wyjściowej jedenastce, zachował się jak rasowy snajper i precyzyjnym strzałem lewą nogą w długi róg pokonał Zacharskiego. Chełmianka prowadziła do przerwy 2:0 i wydawało się, że w końcu wygra. Tym bardziej, że na początku drugiej połowy po raz trzeci trafiła do siatki KSZO.

Niestety, sędzia nie uznał zdobytego przez Kompanickiego gola, dopatrując się wątpliwego faulu Rafała Kursy w polu karnym gości. Około 60 minuty zespół z Ostrowca Świętokrzyskiego zaatakował z większym animuszem. Bramka dla gości wisiała w powietrzu, dwa razy bardzo dobrze bronił Drzewiecki. W końcu w 69 min. koronkową akcję KSZO precyzyjnym strzałem wykończył Bartłomiej Smuczyński. Cztery minuty później Chełmianka ponownie wyszła na dwubramkowe prowadzenie. Piłkę z rzutu wolnego dośrodkował Koszel, a Kursa wykorzystał bierność rywali w defensywie i strzałem głową z 5 m pokonał bramkarza gości. Niestety, gospodarze nie potrafili utrzymać korzystnego wyniku do ostatniego gwizdka sędziego.

Już cztery minuty później KSZO „rozklepał” chełmską obronę i Michał Grunt nie dał szans Drzewieckiemu. Mało tego. Gdy wydawało się, że mimo wszystko Chełmianka wygra, w doliczonym czasie gry goście wywalczyli rzut rożny. Jeden z zawodników KSZO zagrał piłkę wzdłuż linii bramkowej, próbował ją wybić Kursa, ale nie trafił w futbolówkę, ta przeszła obok zdezorientowanego Drzewieckiego i Smuczyński strzałem z najbliższej odległości doprowadził do remisu. – Chwała zawodnikom, że w takich, kryzysowych okolicznościach, swoim nastawieniem pokazali, że potrafią sobie z taką trudną sytuacją poradzić – powiedział po ostatnim gwizdku Artur Bożyk, trener Chełmianki. – Dzisiaj zdobyliśmy punkt z drużyną, która urywa punkty najlepszym, np. ostatnio Stali Rzeszów.

KSZO traci mało bramek, a my strzeliliśmy mu dziś trzy. Humor zepsuła nam tylko stracona w ostatniej minucie bramka, ale cieszymy się nawet z tego jednego punktu – dodał. Bożyk pochwalił zawodników za szybkość podejmowania decyzji. Nie było niepotrzebnego przyjmowania piłki i rozglądania się, komu zagrać. – Po takich szybkich podaniach padła np. pierwsza bramka – zauważył. – Kibice obejrzeli dziś w Chełmie dobry mecz, nasza gra daje nadzieję na to, że wychodzimy z kryzysu – podsumował Bożyk.

Końcowy wynik odzwierciedla to, co działo się na boisku. KSZO pokazał, że jest zespołem dobrze poukładanym, groźnym pod bramką przeciwnika, mającym w swoim składzie kilku solidnych graczy, nieźle wyszkolonych technicznie, zwłaszcza środkowych pomocników, którzy ciągnęli grę zespołu z Ostrowca. Przed Chełmianką wyjazd na mecz do lidera – Stali Rzeszów, który odbędzie się w sobotę 10 listopada o 14.00. Najważniejsze, że podopieczni Artura Bożyka przerwali złą passę, a to oznacza, że w Rzeszowie może być różnie… (kg)