Tatran bez siły ognia

TATRAN KRAŚNICZYN – FRASSATI FAJSŁAWICE 0:3 (0:0)
0:1 – Skorek (59), 0:2 – M. Baran (68), 0:3 – Stacharski (75 karny).
TATRAN: Solecki – S. Stasiuk, Błaszczak (85 P. Sawczuk), A. Stasiuk, P. Mazurek, M. Ciechan, K. Mazurek, D. Mazurek, Sadlak (60 K. Ciechański), Smorga, P. Ciechan. Trener – Mirosław Berbeć.
FRASSATI: Czajka – K. Baran (80 Pluta), Stacharski (79 Błaziak), P. Przebirowski, M. Baran, Olech, Chruściel, Adamiak, Młynarczyk (65 Jedut), Stefaniak, Skorek (60 Kasperek). Trener – Daniel Krakiewicz.
Sędziowali: Kołtun oraz Ragan i Klecha.
Dzięki zwycięstwu w Kraśniczynie Frassati awansowało na trzecie miejsce w tabeli, a do prowadzących – Startu i Granicy – podopieczni Daniela Krakiewicza tracą już tylko dwa punkty. – Przegrywamy czwarty mecz z rzędu, nie ma kto dla nas strzelać bramek, nie mamy napastników, to nasz największy problem – mówi Lucjan Fedak, prezes Tatranu. Gospodarze tylko raz zagrozili bramce gości. W pierwszej połowie, jeszcze przy stanie 0:0, Kamil Mazurek próbował uderzył zza szesnastki, ale nie trafił do bramki. Zespół z Fajsławic od początku do końca miał kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami, ale długo nie mógł pokonać Soleckiego. Bramkarzowi gospodarzy pomagał słupek (po strzale Chruściela), albo goście strzelali niecelnie (Skorek, czy Stefaniak). Po zmianie stron worek z bramkami się rozwiązał. Najpierw zespołową akcję gości strzałem z bliska zakończył Skorek, a niespełna 10 minut później jego wyczyn skopiował Łukasz Kasperek. Gospodarzy dobił Stacharski pewnie egzekwując „jedenastkę” za faul na Jacku Olechu.(kg)