Tatran bez wygranej

TATRAN KRAŚNICZYN – GRANICA DOROHUSK 2:2 (2:1)


1:0 – Frącek (5), 2:0 – Barzał (15), 2:1 – Sergijuk (42), 2:2 – Swatek (52 karny).

TATRAN: Wyrostek – Salitra, Wójcik (60 M. Sawczuk), Szeniak, Kowalczyk, Sadlak, P. Sawczuk, Niedrowski, Frącek, Barzał, Tymicki. Trener – Mirosław Dębski.

GRANICA: Kopeć – Piotrowski, Słomka, Olęder, Swatek (75 Giedz), Furmanik, Maliszewski, (46 Gierczak), Sokołowski, Oleszczuk (30 Komosa), Niemiec, Sergijuk (46 Michał Grzywna). Trener – Marek Grzywna.

Tatran Kraśniczyn świetnie rozpoczął niedzielne spotkanie z Granicą. Po 15 minutach prowadził 2:0 i wydawało się, że ma szanse wygrać pierwszy mecz w tym sezonie. Już w 5 min. po ładnej zespołowej akcji Frącek silnym strzałem pokonał bramkarza gości, a dziesięć minut później Barzał wykazał się przytomnością umysłu i w zamieszaniu podbramkowych zdobył drugą bramkę dla gospodarzy. – Chyba zlekceważyliśmy rywala i stąd taki początek meczu – komentuje Konrad Czebiera, wiceprezes klubu z Dorohuska. Goście szybko się otrząsnęli i przejęli inicjatywę. – Stworzyliśmy sobie co najmniej pięć stuprocentowych sytuacji, ale pudłowaliśmy – dodaje. Bardzo dobrych okazji nie wykorzystali m.in. Maliszewski, Słomka i Olęder. Kontaktowego gola podopieczni Marka Grzywny zdobyli dopiero tuż przed przerwą. Na listę strzelców wpisał się Sergijuk. – Na dobrą sprawę powinniśmy zamknąć ten mecz już w I połowie – zauważa Czebiera. Po zmianie stron Granica wciąż przeważała, ale zdobyła tylko jednego gola. Z karnego wyrównał Swatek. – My też mieliśmy swoje okazje. W dobrych sytuacjach nie trafiali jednak Piotrek Sawczuk i Mirek Tymicki. Graliśmy z mocnym zespołem, prowadziliśmy już 2:0, a mimo to nadal nie mamy zwycięstwa w lidze, więc odczuwamy niedosyt – komentuje Lucjan Fedak, prezes Tatranu. (kg)