Tatranowi zabrakło szczęścia

TATRAN KRAŚNICZYN – UNIA REJOWIEC 0:3 (0:0)
0:1 – Kloc (61), 0:2 – Chybiak (68), 0:3 – M. Sąsiadek (90).
TATRAN: Skrzypa – Korszun, Błaszczak, P. Mazurek, A. Stasiuk (68 Rapa), Kniażuk, P. Sawczuk (65 Barzał), K. Mazurek, Smorga (85 M. Sawczuk), D. Mazurek, Tymicki. Trener – Mirosław Berbeć.
UNIA: Maciejewski – Rossa (86 Leśnicki), Brzezicki, Kozaczuk (70 Kowalczyk), K. Bohuniuk, Karauda, Kloc, Chybiak, Szajduk, M. Huk (46 Grel), Czerwiński (46 M. Sąsiadek). Trener – Tomasz Sąsiadek.
Sędziowali: Pawlak oraz Kołtun i Muła.
Kto wie jakim wynikiem zakończył by się mecz w Kraśniczynie gdyby nie decyzja sędziego z 25 minuty. – Poszedłem na bramkarza, wyłuskałem mu piłkę i strzeliłem gola do pustej bramki. Sędzia uznał jednak, że wcześniej piłka przekroczyła linię końcową boiska. Pomylił się, co przyznał nawet jeden z zawodników Unii – powiedział nam po ostatnim gwizdku rozgoryczony Mirosław Tymicki, napastnik Tatranu. Gospodarze w ogóle nie mieli w tym meczu szczęścia. W słupek po pięknym strzale z 16 m trafił Barzał, a w drugiej połowie w dogodnej do strzelenia gola sytuacji również w słupek uderzył Kamil Mazurek. – Mogliśmy więc strzelić dziś trzy bramki, a nie zdobyliśmy żadnej i znów przegraliśmy. Musimy pracować nad skutecznością – komentuje Tymicki. A goście spokojnie czekali aż zespół z Kraśniczyna opadanie nieco z sił i w drugiej połowie śmielej zaatakowali. Piękną bramkę głową po dośrodkowaniu Rossy z rzutu rożnego zdobył Kloc, a w samej końcówce błąd Skrzypy wykorzystał Mariusz Sąsiadek i trzy punkty pojechały do Rejowca. – My też mieliśmy strzał w słupek autorstwa Karaudy. Wygraliśmy w pełni zasłużenie – podsumowuje Zbigniew Rumiński, kierownik Unii. (kg)