Testowanie samorządów

Radny powiatowy chciał uzyskać od starostwa i gminy Mełgiew wykaz umów cywilnoprawnych zawartych przez obie instytucje. Oczekiwanych informacji nie dostał, więc sprawę skierował do sądu i Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Obie instytucje przyznały mu rację. Z kolei przedstawicie gminy i starostwa tłumaczą, że po pierwsze radny wysłał prośby na niewłaściwe adresy mailowe, a po drugie nie byli pewni, czy żądanych przez niego informacji mogą udzielić.
W miniony wtorek w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Lublinie zapadł wyrok w sprawie o stwierdzenie bezczynności wójta gminy Mełgiew. Zanim do tego doszło, 7 miesięcy temu radny powiatowy Łukasz Reszka wysłał do urzędu wniosek o udostępnienie informacji publicznej. Chciał uzyskać wykaz umów cywilnoprawnych zawartych przez gminę.
– Wójt udzielił informacji po prawie 7 miesiącach od złożenia wniosku, pomimo, że zgodnie z prawem ma na to 14 dni – mówi Łukasz Reszka.
Informacje zostały przesłane radnemu na tydzień przed rozprawą, podczas której sąd stwierdził bezczynność wójta z rażącym naruszeniem prawa. – Gdyby nie rozprawa przed sądem i zagrożenie karą grzywny, prawdopodobnie sprawa pozostałaby w szufladzie wójta – mówi Łukasz Reszka.
W podobny sposób radny postanowił „przetestować” urzędników starosty. Wniosek taką sama drogą i o udzielenie takich samych informacji przesłał również do powiatu. Tu także formularz utknął na wiele tygodni. Natomiast kiedy radny prośbę ponowił otrzymał odpowiedź odmowną.

– Po moim odwołaniu Samorządowe Kolegium Odwoławcze przyznało mi rację, nie pozostawiając na władzach powiatu suchej nitki i skierowało sprawę do starostwa do ponownego rozpatrzenia – mówi Łukasz Reszka.
Mimo to radny ponownie otrzymał odpowiedź odmowną i kolejny raz się od niej odwołał. – Przed drugim rozstrzygnięciem SKO starosta jednak zmienił decyzję i udzielił informacji. W tym przypadku czekałem na nią pół roku – mówi radny i nie szczędzi obu instytucjom gorzkich słów – Postanowiłem przejść drogę, jaką ma do pokonania zwykły obywatel, żeby uzyskać informację publiczną od urzędników. Test wypadł bardzo źle. Pokazał, że kiedy brakuje sekretarza, lub taki człowiek nie ma doświadczenia, to urząd nie pracuje prawidłowo. Ja doprowadziłem sprawę do końca, pracuję w samorządzie, znam przepisy, ale co miałby zrobić zwykły mieszkaniec? – pyta Łukasz Reszka.
Przedstawiciele gminy Mełgiew i powiatu sprawę widzą inaczej. Po pierwsze tłumaczą, że radny, korzystając z internetowej platformy ePUAP, wybrał niewłaściwy adres mailowy. – W tym systemie mamy nadane dwa adresy, jeden ogólny i drugi, którym posługujemy się tylko w kontaktach z urzędem skarbowym – mówi Magdalena Narodowiec, doradca wójta gminy Mełgiew – Ten pierwszy jest sprawdzany na bieżąco. Na drugi dostajemy maile z urzędu skarbowego dwa razy w roku, więc rzadko do niego zaglądamy.

Jak tłumaczy przedstawicielka gminy, mieszkańcy coraz częściej kontaktują się z urzędem za pomocą platformy ePUAP i informacje otrzymują. – To był pierwszy przypadek, że ktoś wpisał ten adres mailowy zamiast ogólnego. Dziwi to tym bardziej, że pan Reszka jest urzędnikiem samorządowym – mówi dalej Magdalena Narodowiec.
Natomiast oddzielną sprawą jest fakt, że oba urzędy odmówiły radnemu przekazania wykazu umów cywilno-prawnych, choć ich rejestry są jawne w wielu miastach, choćby w Lublinie.
– Nie byliśmy pewni, czy takiej informacji możemy udzielić, dlatego chcieliśmy, żeby w tej sprawie SKO zajęło stanowisko – mówi Dariusz Kołodziejczyk, starosta świdnicki – Po uzyskaniu stanowiska rejestr przekazaliśmy.
Z kolei przedstawiciele gminy Mełgiew tłumaczą, że zastrzeżenia do udzielenia takiej informacji miała obsługująca gminę kancelaria prawna. Po jej zmianie rejestr został udostępniony. (kal)