Tracili gole po szkolnych błędach

WISŁA PUŁAWY – ChKS CHEŁMIANKA 3:0 (1:0)


1:0 – Zuber (12), 2:0 – Kacprzycki (60 karny), 3:0 – Szczotka (79).

WISŁA: Kurek – Barański, Litwiniuk, Poznański, Pielach, Supryn (46 Popiołek), Skałecki, Zuber (85 Chudyba), Kacprzycki (76 Szczotka), Kobiałka (58 Zmorzyński), Stanisławski (81 Żelisko).

ChKS Osuch – Kursa, J. Niewęgłowski, Chodziutko, Koszel (83 Pioś), Kotowicz, Uliczny, Czułowski, Kocoł (83 Aftyka), Efir (71 Szpak), Zawiślak (65 Kompanicki).

Końcowy wynik meczu w Puławach sugeruje łatwe i pewne zwycięstwo gospodarzy. Ten kto nie oglądał spotkania, zapewne tak pomyśli. Ale tak nie było. Gdyby nie trzy szkolne błędy w defensywie, tego meczu Chełmianka nie przegrałaby…

Goście lepiej rozpoczęli sobotnie spotkanie. W 3 min. po szybkim ataku Michał Efir podał w pole karne do Huberta Kotowicza, ale ten zamiast strzelać, próbował inaczej rozegrać akcję. A szkoda. Dwie minuty później zza szesnastki uderzał Krzysztof Zawiślak, jednak za lekko, by pokonać bramkarza Wisły.

W 12 min. Chełmiance przytrafił się pierwszy błąd. Naciskany przez przeciwnika Rafał Kursa nie sięgnął wrzuconej w pole karne piłki, a rozpędzony Michał Zuber uprzedził zdezorientowanego Zawiślaka, który w tej sytuacji stracił koncentrację, i bez zastanawiania się strzelił z 8 metrów nie do obrony. To była jedyna okazja bramkowa, jaką Wisła miała w pierwszej połowie.

Chełmianka ruszyła do ataku odrabiać straty, ale dopiero w ostatnim kwadransie mocniej przycisnęła i powinna pokusić się o gola. Z dystansu groźnie strzelili Przemysław Koszel, dwukrotnie Patryk Czulowski i Michał Efir, ale wszystkie te uderzenia były niecelne. Najbliżsi zdobycia goli byli Czułowski i Efir. Piłka po ich strzałach o pół metra mijała bramkę. Najlepszą jednak okazję w 42 min. miał Zawiślak. Huknął z 16 metrów lecz prosto w bramkarza.

Po zmianie stron na boisku niewiele się zmieniło. Chełmianka atakowała i stwarzała kolejne sytuacje do zdobycia gola. W 54 min. stuprocentową okazję miał Koszel. Uderzył z woleja z 14 m, ale bramkarz Wisły Kurek świetnie obronił. W 57 min. gospodarze przeprowadzili składną akcję i mogli podwyższyć wynik, jednak piłkę spod chełmskiej bramki w ostatniej chwili wybił Hubert Kotowicz, rozpoczynając kontratak.

Po bardzo dobrym rozegraniu akcji w dogodnej sytuacji znalazł się Kamil Kocoł, ale bramkarz z Puław poradził sobie również z jego strzałem. I kiedy wszystko wskazywało na to, że gol dla gości to tylko kwestia czasu, w 59 min. błąd techniczny popełnił Jakub Niewęgłowski. Źle przyjął piłkę w polu karnym, ta odskoczyła mu, przejął ją Szymon Stanisławski, a spóźniony stoper Chełmianki sfaulował rywala i sędzia wskazał na jedenasty metr. Karnego na gola pewnie zamienił Łukasz Kacprzycki.

Chełmianka nie rezygnowała jednak ze zmiany rezultatu. Zepchnęła Wisłę do defensywy, stwarzając kolejne okazje. W 64 min. chytrze, ale obok bramki, uderzał Efir. W 67 min. Paweł Uliczny posłał piłkę za linię obrony, idealnie wystartował do podania Kocoł i w sytuacji sam na sam znów górą był bramkarz Wisły. Kurek miał w sobotę swój dzień, bo popisał się jeszcze dwoma bardzo dobrymi interwencjami, ratując swój zespół przed utratą gola. W 71 min. po dośrodkowaniu Kocoła głową strzelał Piotr Chodziutko, lecz i tym razem golkiper Wisły nie dał się pokonać, wybijając piłkę na rzut rożny.

W 72 min. po składnej akcji z 18 m uderzał Mateusz Kompanicki, ale Kurek wybił piłkę poza linię bramkową. W 79 min. Chełmianka popełniła trzeci tego dnia fatalny błąd w defensywie. Chodziutko źle obliczył lot piłki, nie zdołał zagrać jej głową, futbolówkę przejął Szczotka i nie zmarnował okazji sam na sam z Cezarym Osuchem. Trzeci gol podciął chełmianom skrzydła i rozstrzygnął konfrontację.

Przed Chełmianką teraz istny maraton. W ciągu dwóch tygodni podopieczni Artura Bożyka rozegrają cztery spotkania. Dwa już w najbliższym tygodniu. W środę 1 maja o 17.00 w Chełmie z Czarnymi Połaniec, zaś w niedzielę 5 maja również o 17.00 w Krakowie z Hutnikiem. (r)