Trener Czajka odszedł ze Startu

Tego się nikt nie spodziewał. Bartłomiej Czajka zaskoczył wszystkich i w ubiegły poniedziałek nagle zrezygnował z prowadzenia grającego w lidze okręgowej Startu Krasnystaw. – Liczne anonimowe komentarze skierowane co do mojej osoby i osób walczących o dobre imię Startu, nie pozwalają mi na rozwój własnego warsztatu trenerskiego, a co za tym idzie pomoc Klubowi, który jest mi bardzo bliski – napisał m.in. w oświadczeniu były już szkoleniowiec krasnostawskiej drużyny.

 

To kolejna zmiana na stanowisku trenera Startu Krasnystaw w bieżącym roku. Po pierwszej kolejce rundy wiosennej ubiegłego sezonu, w której Start niespodziewanie przegrał z Unią Rejowiec, ówczesny zarząd klubu pożegnał się z trenerem Mariuszem Wróblem, który miał wprowadzić krasnostawski zespół do upragnionej czwartej ligi. Latem 2015 roku Wróbel nagle odszedł z Brata, przyjął propozycję działaczy Startu, zabierając z Siennicy Nadolnej aż siedmiu zawodników. Przed nim trenerem drużyny z Krasnegostawu był Arkadiusz Mazurek, ale po roku pracy odszedł z klubu, bo nie zrealizował celu, jakim był awans do IV ligi. Pierwsze miejsce przegrał z Granicą Dorohusk. Choć obie drużyny na koniec rozgrywek miały po tyle samo punktów, to o sukcesie Granicy zadecydowały dwa zwycięstwa w bezpośrednich pojedynkach.

Po zwolnieniu Wróbla działacze funkcję szkoleniowca pierwszej drużyny Startu powierzyli byłemu zawodnikowi, Bartłomiejowi Czajce, stawiającemu pierwsze kroki w trenerskim zawodzie. Władze klubu z Krasnegostawu nie miały czasu na szukanie trenera z zewnątrz, rozgrywki trwały w najlepsze, dlatego też zdecydowały się na Czajkę, który znał dobrze drużynę, bo był też asystentem Mazurka i prowadził zespół juniorów starszych w I lidze wojewódzkiej. Szanse Startu na awans do IV ligi, po wspomnianej porażce z Unią, były jednak wyłącznie matematyczne, bo strata do Kłosa Chełm wydawała się nie do odrobienia.
Czajka przez niemal całą rundę wiosenną godził dwie funkcję, trenera pierwszej drużyny i juniorów. W swoim pracę wkładał całe serce. Był mocno zaangażowany, bo bardzo zależało mu przede wszystkim na poprawie jakości gry drużyny. Początek miał dość udany. Wygrał trzy pierwsze spotkania (m.in. 6:3 z SPE EKO Różanką i 8:0 z Saweną Sawin) i wydawało się, że jeśli Start zwycięży u siebie Kłosa, zachowa jeszcze szanse, by dogonić przeciwnika. Porażka 0:3 i trzy remisy z rzędu ze Spartą Rejowiec Fabryczny, Ogniwem Wierzbica i Tatranem Kraśniczyn sprawiły, że marzenia o awansie do IV ligi Start musiał odłożyć na kolejny sezon.

Ubiegłoroczne rozgrywki piłkarze z Krasnegostawu pod wodzą Czajki zakończyli serią czterech zwycięstw z rzędu i nowy zarząd klubu, z prezesem Robertem Grzesiakiem, postanowił, by dać Czajce szansę. Początek obecnego sezonu chełmskiej okręgówki Start miał imponujący. Wygrał 6:1 z Ruchem w Izbicy i 6:0 u siebie ze Spółdzielcą. Do klubu przyszli dwa gracze z trzecioligową przeszłością, Piotr Wójcik i Piotr Bednarek z Chełmianki, którzy mieli pociągnąć zespół. Wydawało się, że krasnostawianie zdominują ligę, jednak zawodników z Krasnegostawu na ziemię szybko sprowadził zespół SPS EKO. 3 września w Różance było 3:0 dla gospodarzy. Później Start pod wodzą Czajki zremisował z Hetmanem Żółkiewka i pokonał kolejno: Vitrum, Ogniwo, Tatran oraz Brata. Wysunął się na prowadzenie w tabeli i wydawało się, że nie odda go do końca przynajmniej rundy jesiennej ma za sobą. Tydzień temu w Białopolu przegrał jednak z Unią 2:3. Trener Czajka bardzo przeżył ten mecz. Jak ustaliliśmy, miał mieć pretensje do niektórych zawodników za małe zaangażowanie, walkę, zwłaszcza w pierwszych 45-minutach. W przerwie w szatni był niespełna pięć minut, po czym wyszedł wzburzony. W drugiej połowie jego zespół zagrał lepiej, ale nie ustrzegł się porażki.

W poniedziałek na fan page Startu Krasnystaw na Facebooku ukazało się oświadczenie trenera Bartłomieja Czajki, w którym poinformował, że rezygnuje z dalszego prowadzenia zespołu seniorów. Oto jego treść: „Do Prezesa KKS Start 1944 Krasnystaw. Informuję, iż składam rezygnację z funkcji trenera drużyny seniorskiej Startu. Swój udział w roli trenera traktowałem jako zaszczyt i obowiązek wsparcia drużyny, w której się wychowałem. Uważam, że dla dobra Klubu jest to decyzja właściwa. Starałem się wykonywać swoją pracę najlepiej jak tylko potrafię. Uważam, że drużynie potrzebny jest nowy bodziec, by osiągnąć postęp i awansować do upragnionej od lat IV ligi. Twierdzę, że środowisko sportowe związane z Klubem oraz liczne anonimowe komentarze skierowane co do mojej osoby i osób walczących o dobre imię Startu, nie pozwalają mi na rozwój własnego warsztatu trenerskiego, a co za tym idzie pomocy Klubowi, który jest mi bardzo bliski. Bartłomiej Czajka”.

Decyzja szkoleniowca zaskoczyła wszystkich, w tym również prezesa Grzesiaka. – Nic złego się nie działo, przecież to dopiero początek sezonu. Po meczu w Białopolu normalnie rozmawialiśmy z Bartkiem, nie było mowy o jego rezygnacji. W poniedziałek wszystkich nas bardzo zaskoczył oznajmiając, że odchodzi – mówi Robert Grzesiak, prezes Startu. Szczegółowo o tym, co go motywowało przed podjęciem takiej decyzji, Czajka nie chciał z nami rozmawiać. – Pozostanę przy oświadczeniu, jakie przesłałem do klubu i jakie znajduje się na naszej stronie internetowej – powiedział były już trener Startu.
Nieoficjalnie mówi się, że Czajka zrezygnował po fali hejtu, jaka zalała go w internecie. Jako nauczyciel i pedagog nie mógł pozwolić sobie, by wylewano na niego pomyje i dlatego odszedł.

Po rezygnacji Bartłomieja Czajki prezes Grzesiak w dość krótkim czasie starał się znaleźć jego następcę. – Brałem pod uwagę wiele kandydatur, ale ostatecznie zdecydowałem się, że niedzielny mecz z Unią poprowadzi grający duet Piotr Wójcik – Mariusz Bąk – tłumaczy R. Grzesiak. – Pierwszy z nich mimo młodego wieku ma spore doświadczenie w III lidze i liczę na to, że wykorzysta je w pracy z zespołem. Jeśli w ostatnich czterech meczach osiągnie dobre wyniki z drużyną, nie wykluczam, że wiosną będzie w pojedynkę prowadził zespół, bo Mariusz Bąk szkoli też grupy młodzieżowe. (kg)