Trudne dzieci, trudne sprawy

Czy pierwszoklasista może sterroryzować całą klasę? Może. Taka sytuacja miała miejsce w jednej z chełmskich podstawówek. Nieposkromiony 7-latek obrażał, bił i gryzł swoich kolegów i koleżanki z klasy. Zrozpaczeni rodzice gnębionych dzieci szukają pomocy.

– Minęły zaledwie dwa tygodnie, odkąd nasze dzieci ruszyły po raz pierwszy do szkoły, a już takie problemy – ubolewają rodzice dzieci, które chodzą do klasy I „a” jednej z chełmskich szkół podstawowych. Ich pociechy spotkały w szkolnych murach kolegę, który zachowuje się agresywnie. – Ten chłopiec gryzie, szarpie i bije nasze dzieci. Codziennie do szkolnej higienistki trafia przez niego po kilka osób. Co więcej, jest brutalny nie tylko w stosunku do innych uczniów, ale także do nauczycieli. Potrafi ich wulgarnie obrażać. To się nie mieści w głowie, żeby siedmioletnie dziecko tak sterroryzowało całą klasę, włącznie z nauczycielką – mówi jeden z zatroskanych rodziców.

Dyrekcja szkoły tłumaczy, że starała się robić co w ich mocy, aby poskromić zachowanie ucznia. – Chłopiec sprawiał spore problemy wychowawcze, dlatego przydzieliliśmy do tej klasy pedagoga, który miał otoczyć chłopca specjalną opieką. Po każdej niepokojącej sytuacji wzywaliśmy jego rodziców, próbowaliśmy zachęcić do skierowania dziecka do poradni pedagogiczno-psychologicznej. Rodzice zdecydowali się jednak na inne rozwiązanie. Przepisali dziecko do innej szkoły – tłumaczy dyrektor placówki.
Ilekroć pojawia się problem agresywnych dzieci, dokuczających zarówno rówieśnikom, jak i nauczycielom, od razu padają niechlubne komentarze pod adresem rodziców, którzy to albo wychowują bezstresowo, albo to nazbyt rygorystycznie. Słyszymy, że nie ma trudnych dzieci, są tylko dzieci źle wychowane. – To jednak nie jest takie proste. Przyczyn agresji może być wiele i nie zawsze winą za takie zachowanie dziecka możemy obarczyć rodziców – tłumaczy Małgorzata Kwiecińska, dyrektor Zespołu Wychowania i Pomocy Psychologiczno-Pedagogicznej nr 1 w Chełmie. – Nie wiemy jak jest konkretnie w tym przypadku. Jednak z pewnością dziecko wymaga konsultacji z lekarzem i psychologiem. Sama zmiana szkoły niewiele może pomóc – mówi dyrektor. (mg)