Trudno było gonić

Grzegorz Bonin i spółka utrzymanie w lidze mogą zapewnić sobie w najbliższy weekend w starciu z Zagłębiem Lubin

W 35. kolejce piłkarskiej Lotto Ekstraklasy Górnik Łęczna przegrał 1:2 w Gliwicach z Piastem. Porażka nieco komplikuje sytuację walczących o utrzymanie się w lidze łęcznian. Na szczęście podopieczni trenera Franciszka Smudy nie muszą oglądać się na rywali i liczyć na korzystne rozstrzygnięcia w innych spotkaniach. Łęcznianie wygrywając dwa mecze, które pozostały im do rozegrania (27 maja na Arenie Lublin z Zagłębiem Lubin i 2 czerwca w Chorzowie z Ruchem), zapewnią sobie pozostanie w lidze.
Górnik może cieszyć się z utrzymania nawet już po najbliższym weekendzie pod warunkiem, że pokona „miedziowych”, a Arka Gdynia nie wygra w Chorzowie z Ruchem.
Gdyby w sobotę łęcznianie zwyciężyli w Gliwicach Piasta z ligą już pożegnaliby się chorzowianie. Tak się jednak nie stało, chociaż z przebiegu meczu zespół trenera Franciszka Smudy zasłużył na komplet punktów. Częściej był przy piłce (62-38) i oddał 1,5 raza więcej strzałów niż rywale (18-12). Niestety, górnicy razili w sobotę nieskutecznością.
Losy meczu rozstrzygnęły się w pierwszym kwadransie. W 9. minucie świetną kontrę gospodarzy sfinalizował strzałem z 14 metrów Denis Gojko. Pięć minut później gliwiczanie krótko rozegrali rzut rożny. Badia zdecydował się na dośrodkowanie przed bramkę w okolice piątego metra, gdzie najwyżej do futbolówki wyskoczył Aleksandar Sedlar, który głową strzelił drugą bramkę dla swojego zespołu.
Górnik odpowiedział równie szybko. W 18. minucie niezwykle aktywny od samego początku Bartosz Śpiączka kąśliwie uderzył na bramkę i Jakub Szmatuła z trudem wybił futbolówkę poza boisko. Chwilę później po rzucie rożnym, bitym przez Szymona Drewniaka, piłka spadła na piąty metr pod nogi Adama Dźwigały, a ten bez namysłu kopnął ją do bramki.
Więcej bramek już nie było, chociaż okazji nie brakowało. Łęcznianie najbliżej wyrównania byli w 70. minucie, gdy piłka po strzale Grzegorza Bonina poszybowała tuż nad poprzeczką oraz 82. minucie, gdy po uderzeniu głową Adama Dźwigały futbolówka o centymetry minęła słupek bramki gospodarzy.
– To spotkanie przegraliśmy w ciągu kilku minut, w których straciliśmy frajerskie bramki, bo tylko tak to można nazwać – przyznał na pomeczowej konferencji Franciszek Smuda, trener Górnika. – Później trudno było gonić wynik, żeby zremisować lub wygrać. Piast był dobrze zorganizowany w defensywie, a my nie umieliśmy się przebić. Graliśmy tak samo, jak w spotkaniu z Cracovią, ale wtedy nie zrobiliśmy im takich prezentów i nie strzelili nam takich bramek. Musimy się pogodzić z tą porażką, a w sobotę czeka nas kolejne trudne spotkanie z Zagłębiem Lubin – zakończył szkoleniowiec łęczyńskiej jedenastki.

Piast Gliwice – Górnik Łęczna 2:1 (2:1)

Piast: Szmatuła – Pietrowski, Sedlar, Hebert, Mráz – Gojko (67 Mokwa), Murawski (73 Masłowski), Badía, Jankowski, Živec – Sekulski (46 Papadopulos).
Górnik: Małecki – Sasin, Dźwigała, Gérson, Leândro – Hernández, Drewniak, Atoche (76 Ubiparip), Bonin, Grzelczak (62 Piesio) – Śpiączka.
Bramki: 1:0 Gojko 9, 2:0 Sedlar 14, 2:1 Dźwigała 18. Żółte kartki: Papadopulos, Badía – Grzelczak, Atoche. Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce). Widzów: 5007.