TV Pelasia i przyjaciele

Sąsiedzka telewizja z ul. Kunickiego w Lublinie – „Pelasia i przyjaciele” – bije rekordy oglądalności na internetowym kanale YouTube. Poszczególne odcinki programu osiągnęły już 12 tys. wyświetleń w całym kraju i daleko poza granicami Polski.
Początki TV „Pelasia i przyjaciele” sięgają ubiegłego roku, kiedy to ramach projektu „Podwórka na temat, czyli czarujemy przestrzeń dzielnicy Dziesiąta” animatorzy kultury razem z mieszkańcami zaczęli zmieniać przestrzeń tej dzielnicy. W ramach jednego z takich działań mieszkańcy posesji Kunickiego 23 pomalowali drzwi do swoich komórek w jasne, pogodne kolory. Na tym samym podwórku Bogumił Byrski i Konrad Biel, aktorzy Teatru Andersena, koordynatorzy projektu, trafili na niezwykłe kobiety – starsze ale bardzo radosne panie, które chętnie angażowały się we wszystkie proponowane projekty. – Szkoda było nam stracić ten potencjał, zostawić tych ludzi – mówi Bogumił Byrski. Aktorzy zdecydowali się zaproponować mieszkańcom Kunickiego nakręcenie własnego programu… telewizyjnego. Od początku wspierali też powstałą grupę swoimi pomysłami i radami, ale program na pewno nie udałby się bez dobrych aktorów i prezenterów, w których rolę wcieliły się mieszkanki dzielnicy. Liderką została pani Elżbieta Mizeracka, tytułowa „Pelasia”, którą za humor, ciepło i szczerość pokochały już rzesze internautów.

– Pelasia to było przezwisko nadane mi przez szwagra. Tylko w rodzinie tak do mnie mówili, ale takie imię nadaliśmy temu programowi – śmieje się pani Elżbieta. W pierwszym odcinku mieszkańcy przygotowywali wspólnie zdrowe sałatki. Dalej poszło już z górki, był odcinek, w którym uczono się języków obcych, przedstawiano idealnego mężczyznę czy wspominano dawne czasy. Telewizyjny montaż, muzyka, goście, komentarz, a przede wszystkim szczere rozmowy, dużo śmiechu i wspólnego śpiewu to przepis na sukces „Pelasi i przyjaciół”.
– Powtórek nie ma. My od razu – na żywioł jedziemy. I ja też występuję taka, jaka jestem, naturalna. Pracujemy w jednym składzie, my wszystkie, starsze panie. Są osoby, które występują i są takie, które wspierają grupę po cichu, tak jak pani Jola, która piecze ciasto – mówi pani Elżbieta. Jednak telewizja z Kunickiego to nie tylko rozrywka (choć popularność, czego nie ukrywa pani Ela, jest bardzo miła), ale to też misja.

– Wiem że jestem potrzebna, chcę pracować i pomóc naszym podwórkom, bardzo dobrze czuje się z tą rolą. Podwórko powinno mieć kogoś, kto będzie je wspomagał – dodaje. Nie zniechęca jej nawet krytyka czy złośliwe uwagi. – Niektórzy stoją za firankami, obgadują, śmieją się, ale mnie to nie przeszkadza. Ja jestem tylko sobą i będę to robiła – mówi ekranowa „Pelasia”. Pani Elżbieta ma 62 lata, całe życie pracowała z ludźmi jako salowa i sanitariuszka w szpitalu na Biernackiego a radości, energii i dowcipu mogą jej zazdrościć znacznie młodsze osoby. I chyba ten pozytywny przekaz, który bije ze wszystkich odcinków, tak przyciąga telewidzów. (EM.K)