Twierdza Białopole

UNIA BIAŁOPOLE – SPARTA REJOWIEC FABRYCZNY 5:2 (3:0)
1:0 – Ciołek (4), 2:0 – Sz. Łukaszewski (8), 3:0 – Jabłoński (34), 3:1 – Barabasz (50), 4:1 – Ciołek (64), 5:1 – Hrui (66), 5:2 – Barabasz (90 karny).
UNIA: Wikło – Stepaniuk, Bureć, Zdybel, Nazaruk, Słomka (78 Szyszko), Sz. Łukaszewski, Jabłoński (83 J. Łukaszewski), Tabuła, Ciołek (85 Leśnicki), Hrui. Trener – Waldemar Kogut.
SPARTA: Bralewski – A. Rutkowski, Terlecki, Lewczuk (25 Sawicki), Kość (66 Sulowski), Bodys, K. Rutkowski, Martyn, Adamiec, Kiejda, Barabasz. Trener – Bartosz Bodys.
Sędziowali: Pukas oraz Misztal i Urbankiewicz.
Po wygranej przed tygodniem nad Startem Krasnystaw Unia Białopole miała apetyt na kolejne trzy punkty. Przed tym spotkaniem do Sparty traciła trzy oczka, zresztą tyle samo do prowadzącej Granicy i drugiego w tabeli Startu. Podopieczni trenera Waldemara Koguta zdawali sobie sprawę, że jeśli chcą się liczyć w walce o czołowe lokaty, muszą pokonać rejowiecki zespół.

Początek meczu w wykonaniu Unii był wyśmienity. Dwie pierwsze akcje zakończyły się golami. – Te bramki ustawiły mecz – mówił po spotkaniu trener Bartosz Bodys. – Staraliśmy się atakować, mieliśmy swoje sytuacje, ale piłka nie chciała wpaść do siatki.
Rozpędzona Unia mogła strzelić kolejne gole. W 30 min. rzutu karnego nie wykorzystał Dawid Stepaniuk. Cztery minuty później na listę strzelców wpisał się Michał Jabłoński. – Po tej bramce było w zasadzie po meczu – twierdzi trener gości.
Jan Ostrowski, prezes Unii, był zadowolony z gry swojej drużyny w pierwszych 45-minutach. – Byliśmy zdecydowani lepsi, graliśmy szybko i pomysłowo. Sparta na dobrą sprawę tak na poważnie to tylko raz zagroziła naszej bramce, a w zasadzie zrobił to Wojciech Bureć, który niczym Kamil Glik z meczu Polska – Dania, zagrał piłkę w kierunku bramkarza. Tomek Wikło w ostatniej chwili uratował nas od utraty bramki.
Po zmianie stron Sparta ruszyła do zdecydowanych ataków. Już w 49 min. po strzale Mateusza Adamca piłkę z linii bramkowej wybił jeden z obrońców Unii. Minutę później w pole karne dośrodkował Dawid Kość, a Daniel Barabasz wyprzedził obrońców i ładnym strzałem głową zdobył honorowego gola. Bramka dodała gościom skrzydeł. Sparta próbowała złapać kontakt z rywalem, jednak brakowało jej dokładności w szesnastce przeciwnika. Tymczasem Unia groźnie kontrowała. W 63 min. po szybkiej akcji Tabuły sprzed pustej bramki obrońcy wybili piłkę na róg. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka spadła na głowę Radosława Ciołka, który precyzyjnym uderzeniem pokonał Bralewskiego. Dwie minuty później znów z dobrej strony pokazał się Ciołek. Zagrał w „uliczkę” do Hruia, a ten nie zmarnował okazji. W samej końcówce ambitnie grająca Sparta zmniejszyła rozmiary porażki. Po faulu Stepaniuka w polu karnym na Barabaszu, sam poszkodowany trafił z jedenastu metrów. Unia zwycięstwem nad Spartą potwierdziła, że u siebie jest bardzo groźna. W tym sezonie w Białopolu jeszcze nie przegrała.(red)