Tylko punkt, czy aż punkt?

ChKS CHEŁMIANKA – WÓLCZANKA WÓLKA PEŁKIŃSKA 2:2 (0:1)

0:1 – Przewoźnik (33), 1:1 – Szpak (62 karny), 1:2 – Pietluch (67), 2:2 – Czułowski (71 wolny).

ChKS: Drzewiecki – Kursa, J. Niewęgłowski, Chodziutko (80 Myszka), Kwiatkowski, Uliczny, Czułowski, Koszel, Kocoł, Efir (56 Zawiślak), Szpak.

WÓLCZANKA: Smoleń – Domański, Czyrny (61 Chorolskyj), Kajpust, Przewoźnik, Bała, Pietluch (86 Majka), Podstolak, Łazarz, Wrona, Bury (39 Gwóźdź).

Sędziował Paweł Sitkowski (Biała Podlaska). Widzów: 500.

Piłkarze Chełmianki na mecz z Wólczanką wyszli na boisko w jednym celu – odnieść zwycięstwo, na które kibice czekają już prawie pół roku. Ostatni raz podopieczni Artura Bożyka cieszyli się z trzech punktów 23 września ubiegłego roku, po spotkaniu z Wisłą Puławy.

Chełmianka od pierwszego gwizdka sędziego uzyskała zdecydowaną przewagę. Posiadanie piłki przez gospodarzy było na poziomie około 75 procent. Wólczanka niemal całym zespołem broniła się na własnej połowie i ograniczała do sporadycznych kontrataków, posyłając długie piłki w kierunku szybkiego i bramkostrzelnego Krzysztofa Pietlucha. Z tej przewagi zespołu z Chełma niewiele jednak wynikało. Poza groźnym strzałem w 12 min. Pawła Ulicznego z 25 metrów, po którym bramkarz gości z trudem wybił piłkę na rzut rożny, miejscowi nie stworzyli sobie stuprocentowej sytuacji do zdobycia gola. Liczne dośrodkowania piłki w pole karne, zarówno z prawej, jak i z lewej strony, nie przyniosły żadnego rezultatu.

Napastnicy nie dochodzili do podań w szesnastce, przegrywali też większość pojedynków główkowych z obrońcami Wólczanki. W dodatku gospodarzom nie pomagał silnie wiejący wiatr. W 33 min. przyjezdni wyszli na prowadzenie, zdobywając gola w wydawałoby się niegroźnej sytuacji. Po wrzucie piłki z autu w pole karne, obrońca Chełmianki odbił futbolówkę głową, następnie w narożniku pola karnego przejął ją Tomasz Przewoźnik i oddał strzał na bramkę Damiana Drzewieckiego. Uderzona w górę piłka, może trochę z pomocą wiatru spadła za plecami chełmskiego bramkarza i zatrzepotała w siatce. Podejmowane przez Chełmiankę próby odrobienia strat jeszcze w pierwszej części meczu nie przyniosły jednak żadnych efektów.

Po zmianie stron gospodarze ruszyli do ataku. W 48 min. Chełmianka oddała drugi celny strzał na bramkę przeciwnika w tym meczu, a uderzał Kamil Kocoł. Kilka minut później próbkę swoich możliwości zademonstrował Michał Efir. Ładnie zagrał do Kocoła na czystą pozycję, ten minął bramkarza, uderzył do pustej bramki, ale z linii bramkowej piłkę w ostatniej chwili wybił Krystian Wrona. W 61 min. wprowadzony wcześniej na boisko Krzysztof Zawiślak wypracował rzut karny. Wbiegł z piłką w szesnastkę i tam wykazał się boiskowym sprytem. Zastawił futbolówkę ciałem, a biegnący Przewoźnik wpadł na napastnika Chełmianki i powalił go na murawę.

Sędzia, mimo protestów gości, nie miał złudzeń i dynamicznie wskazał na jedenasty metr. Karnego na gola pewnym strzałem zamienił Damian Szpak. I kiedy wydawało się, że gospodarze uskrzydleni zdobytą bramką jeszcze bardziej przycisną, piłkę w środku pola wywalczył Władimir Chorolskyj, a Marek Gwóźdź kopnął ją w kierunku osamotnionego Pietlucha. Napastnik Wólczanki wygrał biegowy pojedynek z Jakubem Niewęgłowskim i nie zmarnował okazji sam na sam z Drzewieckim. Inna sprawa, że gdyby bramkarz Chełmianki zdecydowanie ruszył do piłki, zdążyłby zażegnać niebezpieczeństwo.

Drzewiecki myślał najwyraźniej, że Niewęgłowski, który należy do grona najszybszych zawodników w zespole, dogoni rywala i go powstrzyma. Stracona bramka nie wytrąciła chełmian z rytmu. Chwilę później bardzo groźnie z rzutu wolnego uderzał Przemysław Koszel. Po jego strzale z ponad 25 metrów Damian Smoleń z trudem wybił piłkę na rzut rożny. W 72 min. nie miał z kolei już nic do powiedzenia po technicznym uderzeniu Patryka Czułowskiego, także z rzutu wolnego, tyle że z około 20 metrów.

Chełmianka uwierzyła, że ten mecz można jeszcze wygrać. Dwa razy groźnie z dystansu strzelał Szpak, ale i Wólczanka w ostatnich minutach poważnie zagroziła Drzewieckiemu. Raz niebezpieczeństwo we własnym polu karnym świetną interwencją zażegnał Rafał Kursa. W 83 min. bliski szczęścia był Pietluch, ale nie trafił w bramkę, natomiast w doliczonym czasie gry piłkę meczową miał Chorolskyj. Jego uderzenie z 8 metrów najpierw zablokował Norbert Myszka, a w ostatniej chwili pędzącego do bezpańskiej futbolówki Krystiana Majki uprzedził Przemysław Kwiatkowski, wybijając piłkę na rzut rożny.

Przed meczem apetyty chełmskich piłkarzy, ale również kibiców, były wielkie i wszyscy liczyli na zwycięstwo. Po ostatnim gwizdku sędziego, analizując przebieg spotkania, zdobyty punkt w pojedynku z przeciwnikiem, który w tabeli ma tyle samo „oczek” co chełmianie, należy jednak uszanować. Chełmianka mogła wygrać, ale też mogła zejść z boiska pokonana. Co ważne, w bezpośrednim starciu podopieczni Artura Bożyka mają lepszy bilans od Wólczanki, a to może mieć znaczenie na finiszu rozgrywek. W trzeciej wiosennej kolejce chełmianie zagrają w Skawinie z Wiślanami Jaśkowice. (r)