Tysiące martwych ryb, ale winnych nie będzie

Postępowanie w sprawie zanieczyszczani Uherki i Stańkowa zostało ponownie umorzone z powodu braku znamion czynu zabronionego. Śledczy uznali, że do zrzutu nieprzetworzonych ścieków doprowadziła awaria sondy połączona z intensywnymi opadami, a pracownicy oczyszczalni po wykryciu problemu zareagowali prawidłowo. Radny powiatowy Marcin Łopacki dopytuje, czy wszystkie okoliczności potraktowano z jednakową uwagą.

Sprawa zaczęła się w lipcu ubiegłego roku. Pisaliśmy wtedy o fatalnej jakości wody w Uherce i masowym śnięciu ryb w zbiorniku Stańków. W lipcu 2025 sprawa zajęła się prokuratura. Postępowanie dotyczyło nieumyślnego zanieczyszczenia Uherki i zbiornika retencyjnego Stańków poprzez zrzut nieprzetworzonych ścieków z oczyszczalni MPGK, co doprowadziło do „istotnego obniżenia jakości wody oraz zniszczeń w świecie zwierzęcym w znacznych rozmiarach”. Sprawę umorzono, wszczęto ponownie i teraz umorzono ponownie.

Winna sonda

Z uzasadnienia decyzji o umorzeniu wynika, że kluczowe znaczenie miała awaria urządzenia mierzącego poziom ścieków w oczyszczalni.

Śledczy ustalili, że sonda działała wadliwie i nie przekazywała prawidłowych informacji o przepełnieniu instalacji. W tym samym czasie występowały intensywne opady, które zwiększyły dopływ ścieków.

W efekcie doszło do przepełnienia jednej z komór i częściowego zrzutu nieoczyszczonych ścieków.

Z materiału zebranego w sprawie wynika również, że nikt nie wydał polecenia zrzutu ścieków do rzeki, a po wykryciu awarii pracownicy oczyszczalni podjęli działania, które pozwoliły opanować sytuację i przywrócić prawidłową pracę instalacji.

To właśnie te okoliczności miały zdecydować o umorzeniu śledztwa z powodu braku znamion czynu zabronionego.

Straty były ogromne

Skutki zanieczyszczenia były jednak bardzo poważne. Ze zbiornika Stańków wyłowiono i przekazano do utylizacji ponad 3,5 tony śniętych ryb. Ich wartość oszacowano na ponad 75 tys. zł. Sama utylizacja kosztowała ponad 8 tys. zł, a na wapnowanie zbiornika wydano kolejne 3,5 tys. zł.

Sprawą zajmował się także Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Kontrola wykazała naruszenie przepisów ochrony środowiska, a MPGK zostało ukarane mandatem.

Radny nadal dalej

Z decyzją o umorzeniu nie może pogodzić się Marcin Łopacki, radny powiatu chełmskiego, który od początku nagłaśniał sprawę, alarmował służby i dokumentował stan Uherki.

– Mieszkańcy mają prawo pytać, dlaczego sprawa została umorzona, skoro WIOŚ stwierdził naruszenie przepisów i ukarał oczyszczalnię. Mamy zanieczyszczoną rzekę i tysiące śniętych ryb, a postępowanie karne kończy się umorzeniem – mówi radny.

Łopacki nie przesądza, kto powinien ponieść odpowiedzialność, ale ma wątpliwości, czy w postępowaniu wszystkie okoliczności potraktowano jednakowo.

– Nie chodzi o wskazywanie winnego bez dowodów. Pytanie brzmi: czy wszystkie dowody zostały przeanalizowane z jednakową uwagą i czy rzeczywiście wyjaśniono, co doprowadziło do skażenia Uherki i śnięcia ryb? – podkreśla.

Radny przypomina, że jeszcze przed kulminacją zdarzenia mieszkańcy i samorządowcy alarmowali o złym stanie rzeki. Sam był na miejscu i dokumentował zanieczyszczenie.

– Uherka nie jest kanałem ściekowym. To rzeka, z której korzystają mieszkańcy, wędkarze i przyroda. Będziemy domagać się odpowiedzi – zapowiada radny.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco!

Najnowsze Wydanie
2026-10-05 Nowy Tydzień tygodnik lokalny
5,00zł Kup Gazetę