Unia i Brat odskoczyły…

Unia Białopole, choć przez blisko godzinę grała w osłabieniu, zaaplikowała pół tuzina goli swojej imienniczce z Rejowca. Na piątkę zagrał również wicelider Brat Cukrownik Siennica Nadolna. Niestety, znów zawiódł Start Krasnystaw, który zaledwie zremisował w Srebrzyszczu, ratując punkt golem z rzutu karnego. Jak burza idzie natomiast Ogniwo Wierzbica. Bartek Mazurek i spółka wygrali czwarty mecz z rzędu i na tym nie zamierzają poprzestać. A już w środę 2 maja i niedzielę 6 maja kolejne serie gier. Hitowo zapowiada się niedzielna konfrontacja w Krasnymstawie między Starte, a Unią. Gospodarze muszą wygrać, by jeszcze zachować szanse na awans. Oto komplet wyników 17. kolejki:


W dziesiątkę zaczęli grać…

UNIA BIAŁOPOLE – UNIA REJOWIEC 6:2 (2:1)

0:1 – Szajduk (26), 1:1 – Mazur (36), 2:1 – Jabłoński (42), 3:1 – Jabłoński (55), 4:1 – Jabłoński (65), 5:1 – Mazur (75), 6:1 – Mazur (82), 6:2 – Niezbecki (90+2).
UNIA B.: Ulianiuk – Bureć, S. Kogut (65 Łukaszewski), Oleszczuk, Dyczko, Zdybel, Stepaniuk (72 Tabuła), Mazur, Steciuk (72 Komosa), Kwiatkowski (76 Godlewski), Jabłoński. Trener – Waldemar Kogut.
UNIA R.: Studziński – Brzezicki, Czajka, Kloc, Chybiak, Szajduk, T. Sąsiadek (85 Kwiatosz), Czerwiński (73 Oszwa), M. Bohuniuk (60 Karauda), Kowalczyk (70 Niezbecki), Pawlicha. Trener – Tomasz Sąsiadek.
Lider z Białopola nie najlepiej rozpoczął to spotkanie. Unia z Rejowca nieoczekiwanie wyszła na prowadzenie, a od 34 min. grała z przewagą jednego zawodnika. Mało kto wtedy spodziewał się, że gościom w Białopolu stanie się krzywda. – Strzeliliśmy gola po rzucie karnym. Szajduk uderzył, bramkarz obronił, ale dobitka była skuteczna – opowiada prezes Unii Rejowiec, Zbigniew Rumiński. – Przy golu na 1:1 sędzia nie odgwizdał faulu na Brzezickim. Poszła kontra i padła bramka. Potem zaspał Brzezicki i gospodarze do przerwy prowadzili. Kolejne dwa gole rywalom sprezentowali Szajduk i Kloc. W końcówce strzeliliśmy jeszcze jedną bramkę. Młody Niezbecki popisał się bardzo ładnym uderzeniem. Z przebiegu meczu powinno być 2:3, a nie 2:6. Popełniliśmy proste błędy.
Jan Ostrowski, prezes Unii Białopole, przyznaje, że jego drużyna zaczęła grać, gdy z boiska za drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zszedł Adrian Oleszczuk. – Zostało nas dziesięciu i wtedy ruszyliśmy do ataku. Chwała chłopakom, że doprowadzili do remisu i jeszcze przed przerwą wyszli na prowadzenie. W drugiej połowie dominowaliśmy zdecydowanie, mieliśmy dużo sytuacji do strzelenia kolejnych goli. Paweł Mazur i Michał Jabłoński uzyskali po hat-tricku i to cieszy. Jesteśmy zadowoleni, bo wygraliśmy kolejny mecz. Przed nami jeszcze sporo gier, już za tydzień bardzo ważny mecz ze Startem w Krasnymstawie. Jeśli nie przegramy, zrobimy dużo krok w kierunku awansu do czwartej ligi – twierdzi J. Ostrowski. (s)

Sam Chariasz meczu nie wygra…

ORZEŁ SREBRZYSZCZE – START KRASNYSTAW 1:1 (0:0)

1:0 – A. Olender (62), 1:1 – Chariasz (83 karny).
ORZEŁ: Komczyński – K. Bohuniuk (78 Bazela), Basiński, Malinowski, A. Olender, M. Olender, Sławomir Tatysiak (71 Nazaruk), Ł. Tatysiak, K. Trusiuk, Szymon Tatysiak, D. Trusiuk. Trener – Mirosław Basiński.
START: Wikło – Borys, Lenard, Saj, Kowalczyk, Ciesielski, Sadowski, Kiszyjew, Drahańczuk (67 Nowakowski), Chariasz, Szponar (15 Bielak). Trener – Arkadiusz Mazurek. Czerwona kartka: Nowakowski (Start) w 90 min. za dwie żółte.
Zawodnikom Startu Krasnystaw ucieka awans do IV ligi. Jeden z faworytów do zwycięstwa w okręgówce rundę wiosenną rozpoczął od okazałego 5:0 z Tatranem Kraśniczyn, ale potem przegrał dwa mecze z rzędu, 3:4 z Bratem Siennica Nadolna i 1:2 ze Spartą Rejowiec Fabryczny. Wydawało się, że wyniki te będą jak kubeł zimnej wody na głowy piłkarzy z Krasnegostawu. Tymczasem w ostatnią sobotę podopieczni Arkadiusz Mazurka znów zgubili punkty, tym razem nie potrafili pokonać w Srebrzyszczu beniaminka – Orła. Mało tego, na mecz Start wybrał się zaledwie w jedenastu. Dwóch kolejnych graczy dojechało prywatnym samochodem. Zabrakło przede wszystkim Piotra Wójcika. Podopieczni Mirosława Basińskiego z kolei są na fali wznoszącej. Tydzień temu równie niespodziewanie pokonali u siebie Frassati Fajsławice 3:2.
– Powiem szczerze, że nie było widać drastycznej różnicy w poziomie naszej gry i gry Startu – powiedział po remisie z drużyną z Krasnegostawu Dominik Drewiecki, kierownik Orła. – Owszem goście częściej byli w posiadani piłki, może lepiej grali technicznie, ale nie zdominowali nas, nie stworzyli sobie za wiele okazji na strzelenie gola – dodaje. W I połowie gospodarze bardzo mądrze się bronili, kilka razy z opresji ratował ich dobrze dysponowany w bramce Kamil Komczyński, sami raz zagrozili Startowi. – Sławomir Tatysiak uderzał groźnie z rzutu wolnego, ale piłka przeleciała pół metra nad bramką gości – opowiada Drewiecki. Po zmianie stron jeden z faworytów do awansu do IV ligi nadal nie spisywał się najlepiej. W ekipie Startu wyróżniał się w zasadzie tylko Daniel Chariasz. – Widać było, że wyrasta nad poziom okręgówki – przyznaje Drewiecki. Przełomowym momentem sobotniego meczu w Srebrzyszczu była 62 min. Andrzej Olender dostał świetną piłkę ze środka pola i znalazł się w sytuacji „sam na sam” z Wikło. – Zasygnalizował strzał, poczekał aż bramkarz gości położy się i zdobył dla nas upragnioną bramkę – opowiada kierownik Orła. Dopiero strata gola pobudziła Start do agresywniejszej i szybszej gry. Wciąż dobrze dysponowany był jednak Komczyński, który bronił strzały Chariasza, Sadowskiego czy Kiszyjewa. W 82 min. wspomniany Ukrainiec w końcu urwał się obrońcom gospodarzy na tyle skutecznie, że został sfaulowany. Jedenastkę pewnie wykorzystał Chariasz i mecz zakończył się remisem. Start traci do prowadzącej Unii Białopole już 6 punktów. (kg)

Spacerek Frassati

HUTNIK RUDA HUTA – FRASSATI FAJSŁAWICE 0:5 (0:3)

0:1 – Olech (20), 0:2 – Skorek (26), 0:3 – S. Baran (40), 0:4 – A. Czajka (48 karny), 0:5– Kołodziejski (90 karny).
HUTNIK: A. Zemrzycki – Olech, Skóra (46 Haponiuk), Głaz, Pawlak, P. Zemrzycki (46 Muca), Kordas, Dubij (78 Mężyk), Tyczyński (46 Gzela), Korzeniewski, Polak. Trener – Jacek Płoszaj.
FRASSATI: Mazur – K. Przebirowski, K. Baran, Dzirba, Madeja, S. Baran, P. Przebirowski (55 Majchrowski), A. Czajka (52 Smyk), Kołodziejski, Olech (52 Ł. Pluta), Skorek (69 Policha). Trener – Daniel Krakiewicz.
Po trzech porażkach z rzędu (z Bratem 2:4, Spartą 1:3 i Orłem 2:3) w końcu trzy punkty zainkasowała drużyna z Fajsławic. Frassati dominował w Rudzie Hucie od pierwszej do ostatniej minuty i zasłużenie wygrał 5:0. – Ozdobą meczu był gol Jacka Olecha z 20 minuty, strzelony z ok. 16 metrów – mówi Daniel Krakiewicz, trener Frassati. – Pozostałe bramki padły po koronkowych akcjach i rzutach karnych. Mogliśmy wygrać wyżej, ale i tak jestem zadowolony z postawy całego zespołu. W końcu przełamaliśmy się i szczęśliwi wracamy do Fajsławic – dodał. Warto odnotować, że Hutnik, którego już chyba nic nie uchroni przed spadkiem do „A” klasy, zagrał bez kilku podstawowych zawodników. – Kartki, kontuzje sprawiły, że dziś większość drużyny stanowili juniorzy – mówi Jacek Płoszaj, trener zespołu z Rudy Huty. – Widać było różnicę w technice i motoryce między moimi chłopakami, a tymi z Fajsławic. Byliśmy gorsi, rywal wygrał zasłużenie – dodaje. W 78 min. karnego dla Hutnika nie wykorzystał Głaz, który trafił w słupek. (kg)

Zabójcze kontry Spółdzielcy

GRANICA DOROHUSK – SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE 2:4 (1:1)

0:1 – Lechowski (25), 1:1 – Olęder (38 karny), 1:2 – Lechowski (47), 2:2 – Michał Grzywna (56), 2:3 – Lechowski (64 karny), 2:4 – Stefańczuk (72).
GRANICA: Kopeć – Seweryn, Michał Grzywna, Furmanik, Niemiec, Słomka, Sergijuk (75 Jeleń), Okoń (46 Giedz), Maliszewski (65 Sokołowski), Świderski, Olęder. Trener – Marek Grzywna.
SPÓŁDZIELCA: Pawlak – Iwaniuk (64 Antonowicz), Daniel Orłowski, Braniewski (87 Damian Orłowski), Roczon (55 Stefańczuk), Jędruszak, Moniakowski, Mazurczak, Mroczek, Lechowski (90 Śmigielski), Pasternak. Trener – Damian Osoba.
Taktyka Spółdzielcy była bardzo prosta. Długie piłki na szybkich ofensywnych graczy z przodu miały przynieść efekty w postaci bramek. I tak też było. Goście zdobyli pierwszego gola po kontrataku, Granica wyrównała z rzutu karnego, a tuż przed przerwą do pustej bramki nie trafił Grzegorz Świderski. Po zmianie stron Spółdzielca znów wyszedł na prowadzenie. Gospodarze po ładnym uderzeniu Michała Grzywny doprowadzili do remisu i mogli strzelić trzeciego gola. Idealną sytuację zaprzepaścił Maliszewski, nie trafiając do siatki z pięciu metrów. Po kolejnej kontrze Spółdzielca zarobił rzut karny, pewnie wykorzystany przez skutecznego Łukasza Lechowskiego. Wynik meczu ustalił Stefańczuk, który wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem. – Pod względem piłkarskim mecz był słaby. Rywal bronił się na własnej połowie i grał długą piłkę. Trudno było cokolwiek zrobić, nie mniej jednak popełniliśmy za dużo błędów w grze obronnej – powiedział po spotkaniu doświadczony Grzegorz Świderski.(s)

Ogniwo idzie jak burza

OGNIWO WIERZBICA – HETMAN ŻÓŁKIEWKA 5:0 (2:0)

1:0 – B. Mazurek (2), 2:0 – Skorupski (15 wolny), 3:0 – Knot (65), 4:0 – Knot (85), 5:0 – Krupski (87).
OGNIWO: Zagraba – Nowaczek, Nielipiuk, Siwek (46 Remiś), Pilipczuk, Sobów (75 Szanfisz), Skorupski, P. Bąk (60 Gałecki), Knot, Stańczuk (67 Kłos), B. Mazurek (65 Krupski). Trener – Sławomir Skorupski.
HETMAN: Ścibak – Więckowski (46 Klimkiewicz), Małek, Widz, Grzegórski (46 Puchala), Rycerz, Kasperek, Skrzypczyński, Szoździński, Sobiech, Koprucha. Trener – Tomasz Tuczyński.
Czerwone kartki: Nowaczek (O) w 27 min. za dwie żółte oraz Rycerz (H) w 57 za dwie żółte.
Czwarty mecz na wiosnę i czwarte zwycięstwo rewelacyjnie spisującego się Ogniwa. W niedzielę w Wierzbicy Hetman nie miał nic do powiedzenia i zasłużenie przegrał 0:5. – I jest to najniższy wymiar kary – mówi Artur Wawruszak, kierownik Ogniwa. – Piłkarze rywala kilka razy wybijali piłkę z linii bramkowej, kilka razy trafiliśmy też w słupek czy poprzeczkę – dodaje. Ozdobą meczu był gol grającego trenera zespołu z Wierzbicy Sławomira Skorupskiego. – Sławek trafił z rzutu wolnego z ok. 20 metrów. Bramka stadiony świata – opowiada Wawruszak. Na uwagę zasługuje też gol na 1:0. W 20 min. koronkową akcję przeprowadzili między sobą Stańczuk-Skorupski-Nowaczek i Bartek Mazurek. Ten ostatni silnym strzałem pokonał Ścibaka. – Cieszy nie tylko zwycięstwo i gra, ale fakt, że cała drużyna realizuje założenia taktyczne trenera. Dziś przez pół godziny graliśmy ze stratą jednego zawodnika, a mimo to Hetman nam nie zagrażał – podkreśla kierownik zespołu z Wierzbicy. – Nasza gra wyglądała dziś słabo i zasłużenie przegraliśmy – mówi krótko Andrzej Koprucha, kierownik zespołu z Żółkiewki. (kg)

Pewne trzy punkty Brata

TATRAN KRAŚNICZYN – BRAT SIENNICA NADOLNA 1:5 (1:2)

0:1 – Arnold Kister (10 karny), 0:2 – Suduł (23), 1:2 – Wójtowicz (40), 1:3 – Arnold Kister (63 karny), 1:4 – Suduł (79), 1:5 – Malinowski (81).
TATRAN: Kowiński – S. Stasiuk, P. Sawczuk (46 Niedrowski), M. Ciechan, Kniażuk, K. Mazurek, D. Mazurek, Smorga, Tymicki, Wójtowicz, Sadi. Trener – Marcin Ciechan.
BRAT: Pypa (86 Dębski) – M. Szadura, D. Jopek (82 Pachuta), Ignaciuk, Szczepaniuk (75 Malinowski), Witka (75 K. Jopek), Urbański, Wędzina, Arnold Kister, Arkadiusz Kister, Suduł (82 Zieliński). Trener – Andrzej Ignaciuk.
Pewne zwycięstwo Brata w Kraśniczynie. Tatran pozostaje w kryzysie przegrywając szósty (licząc rundę jesienną) mecz z rzędu. – Nie wiemy do końca, z czego to wynika, drużyna nie grała źle, z Siennicą Nadolną wyglądało to całkiem przyzwoicie, a skończyło się jak zawsze – mówi Lucjan Fedak, prezes Tatranu. – Nie zagraliśmy dziś wielkiego meczu, a mimo to strzeliliśmy pięć bramek i wywalczyliśmy kolejne trzy punkty, a to dla nas najważniejsze – komentuje z kolei Andrzej Ignaciuk, grający trener Brata. (kg)

TABELA
1. Unia B. 17 42 14-0-3 60-26
2. Brat 17 41 13-2-2 65-29
3. Start 17 36 11-3-3 61-22
4. Sparta 17 34 11-1-5 51-28
5. Unia R. 17 27 9-0-8 35-40
6. Hetman 17 27 8-3-6 37-36
7. Frassati 17 26 8-2-7 52-40
8. Ruch 17 25 8-1-8 50-44
9. Granica 17 18 5-3-9 25-40
10. Tatran 17 16 4-4-9 28-50
11. Spółdzielca 17 18 5-3-9 33-46
12. Ogniwo 17 18 6-0-11 26-33
13. Orzeł 17 14 4-2-11 29-58
14. Hutnik 17 2 0-2-15 27-87