Unia wyszarpała wygraną

UNIA REJOWIEC – SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE 1:0 (0:0)
1:0 – P. Huk (50 wolny).
UNIA: Maciejewski – Kloc, Pawlicha, Brzezicki, Karauda, Orzeł (60 Grel), Szajduk, P. Huk, Czerwiński, Chybiak (85 Jersak), K. Bohuniuk (77 Kowalczyk). Trener – Tomasz Sąsiadek.
SPÓŁDZIELCA: Pawlak – Mroczek, A. Osoba, Jędruszak, Daniel Orłowski (75 Dawid Orłowski), Roczon (65 Pasternak), D. Osoba, Grzesiuk, Łaska, Stefańczuk, Wawruszak. Trener – Krzysztof Klempka.
Sędziowali: Prończuk oraz Skubisz i Romanowski.
Unia Rejowiec w konfrontacji z niżej notowaną Spółdzielcą była zdecydowanym faworytem. Wydawało się, że gospodarze łatwo zwyciężą i to w wysokich rozmiarach. Podopieczni Tomasza Sąsiadka nie mieli jednak dobrego dnia i z trudem wymęczyli minimalną wygraną.
– To był nasz najsłabszy mecz w tym sezonie – twierdzi Zbigniew Rumiński, kierownik drużyny Unii. – W zasadzie nie mieliśmy zbyt wielu sytuacji do zdobycia gola, gra się nam nie kleiła, najważniejsze jednak, że potrafiliśmy zdobyć trzy punkty. W drugiej połowie, moim zdaniem, powinniśmy mieć rzut karny za faul w 85 min. na Kowalczyku. Spółdzielca raz poważnie zagroził naszej bramce, ale nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Maciejewskim – dodaje Rumiński.
Spółdzielca pojechała do Rejowca bez czterech zawodników: Lechowskiego, Broniewskiego, Denisiuka i Żukowskiego, a poza tym kontuzję leczy Paweł Droń. – Gdybyśmy mieli optymalny skład, myślę, że moglibyśmy się pokusić o punkty – powiedział po ostatnim gwizdku sędziego Paweł Droń. – Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była słaba, brakowało składnych akcji, tylko raz zagroziliśmy bramce Unii. W drugich 45-minutach zagraliśmy o niebo lepiej. Po stracie gola z rzutu wolnego przejęliśmy inicjatywę, zaczęliśmy grać w piłkę i stwarzać sobie okazje do zdobycia bramki. Damian Osoba w sytuacji sam na sam z bramkarzem trafił w łupek. Po strzale Łaski piłka odbiła się od obrońcy gospodarzy i minimalnie minęła bramkę przeciwnika. W samej końcówce piłkę meczową miał Dawid Orłowski. Strzelił głową z bliskiej odległości, ale tuż obok bramki – dodaje Droń.(red)