V LIGA. Niespodzianki w Rudzie Hucie i Białopolu

Co kolejka to mamy nowego lidera chełmskiej ligi okręgowej. Na szczycie tabeli była już Sparta i Start, a ostatnio Unia Białopole. Podopieczni Waldemara Koguta w niedzielę wysoko przegrali jednak na własnym boisku z Bratem i zamienili się miejscami z drużyną z Krasnegostawu. Start nie miał natomiast problemów z wywalczeniem trzech punktów w Siedliszczu. Wspomniany Brat gra natomiast rewelacyjnie. Drużyna z Siennicy Nadolnej awansowała już na trzecie miejsce w tabeli, a do lidera traci zaledwie dwa punkty. Pogubił się zespół z Rejowca Fabrycznego, który tym razem nie potrafił pokonać Hutnika Ruda Huta, drużyny, która przegrała wcześniej wszystkie swoje spotkania. Coraz lepiej gra za to Tatran, który był bliski wygranej z Granicą i to w Dorohusku. Kolejny mecz wygrało Frassati, tym razem w Rejowcu z Unią, i to mimo że przez długi czas gospodarze grali z przewagą jednego zawodnika. Oto komplet wyników 9. kolejki V ligi:


UNIA BIAŁOPOLE – BRAT CUKROWNIK SIENNICA NADOLNA 1:4 (1:2)
0:1 – Suduł (14), 0:2 – Arnold Kister (26), 1:2 – Steciuk (37), 1:3 – Suduł (63), 1:4 – P. Szadura (67).
UNIA: Wikło – Godlewski, Steciuk, Bureć, Kaznowski (63 Nazaruk), Kogut, Zdybel (46 Kliszcz), Sz. Łukaszewski, Stepaniuk, Jabłoński, Tabuła (78 Fedec). Trener – Waldemar Kogut.
BRAT: Pypa – M. Szadura (20 Malinowski), D. Jopek (77 Skubisz), Arkadiusz Kister, Szczepaniuk, K. Jopek, Urbański, Witka (57 Wędzina), Arnold Kister, Suduł, P. Szadura (73 K. Szadura). Trener – Andrzej Ignaciuk.
Unia Białopole dość niespodziewanie wyraźnie przegrała na własnym boisku z rewelacyjnym w tym sezonie Bratem i straciła fotel lidera. – Od początku do końca narzuciliśmy rywalowi swój styl gry i w moim odczuciu zasłużenie wygraliśmy – mówi Andrzej Ignaciuk, trener zespołu z Siennicy Nadolnej. Już w 14 min. goście rozegrali koronkową akcję, po której na listę strzelców wpisał się niezawodny ostatnio Suduł. Mało tego nie minęło 15 minut i było 0:2. Tym razem Pypie szans nie dał błyskotliwy Arnold Kister. Co prawda Steciuk zdobył dla Unii kontaktowego gola, ale po zmianie stron to nadal Brat był groźniejszy. – Mieliśmy sytuację na 2:2, ale zamiast wyrównać straciliśmy piłkę, goście skontrowali i zrobiło się 1:3. Praktycznie było po meczu – przyznaje Jan Ostrowski, prezes drużyny z Białopola. Gospodarzy dobił Paweł Szadura, silnym i precyzyjnym strzałem z lewego kąta. – Do końca sezonu wiele jeszcze może się zdarzyć, tracimy dziś fotel lidera, ale nie ma co załamywać rąk – zauważa Ostrowski. W Siennicy Nadolnej na razie nikt otwarcie o awansie nie mówi. – W każdym meczu staramy się walczyć o trzy punkty i tyle – podsumowuje Ignaciuk.
HUTNIK RUDA HUTA – SPARTA REJOWIEC FABRYCZNY 1:1 (0:1)
0:1 – W. Rossa (37), 1:1 – Mazur (63).
Hutnik Ruda Huta wywalczył pierwszy punkt w sezonie. Na własnej murawie niespodziewanie zremisował z wyżej rozstawioną Spartą. – Przy odrobinie szczęścia mogliśmy dziś nawet wygrać – mówi Jacek Płoszaj, trener Hutnika. – Co prawda do przerwy przegrywaliśmy, ale graliśmy naprawdę nieźle. Już w pierwszej połowie gola mógł zdobyć np. Paweł Mazur, który nie wykorzystał jednak sytuacji „sam na sam” z bramkarzem gości – dodaje. Po zmianie stron gospodarze jeszcze bardziej przycisnęli, zagrali zdecydowanie najlepszy mecz w tym sezonie. W 63 min. Mazur otrzymał kolejne dobre podanie z głębi pola i tym razem precyzyjnym strzałem ustalił wynik meczu na 1:1. – Warto zauważyć, że Sparta nie zagrała wielkiego meczu, to jednak w niczym nie umniejsza moim zawodnikom. Naprawdę zasłużyli dziś na pochwałę, nawet gdyby przegrali nie miałbym do nich pretensji – podsumowuje Płoszaj.
GRANICA DOROHUSK – TATRAN KRAŚNICZYN 2:2 (1:0)
1:0 – Sokołowski (30), 1:1 – D. Mazurek (65), 1:2 – Tymicki (76), 2:2 – Sokołowski (87).
– Zagraliśmy dziś słabe spotkanie, daliśmy się zdominować w środku pola, praktycznie nie stwarzaliśmy żadnych sytuacji, poza tymi dwoma, po których strzeliliśmy bramki – powiedział po ostatnim gwizdku Marek Grzywna, trener Granicy. W Dorohusku to Tatran sprawiał lepsze wrażenie. Warto zauważyć, że pod wodzą nowego opiekuna Marcina Ciechana drużyna z Kraśniczyna gra coraz lepiej. – Czujemy niedosyt, bo moim zdaniem zasłużyliśmy dziś na trzy punkty – mówi Ciechan. – Szkoda końcówki, bo gola na 2:2 straciliśmy już w 87 minucie. Z drugiej strony trzeba docenić fakt, że zapunktowaliśmy na trudnym terenie, jakim jest Dorohusk – podsumowuje trener Tatranu.
SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE – START KRASNYSTAW 1:4 (0:3)
0:1 – P. Wójcik (18 karny), 0:2 – Kiszyjew (20), 0:3 – Sadowski (40), 0:4 – P. Wójcik (78), 1:4 – Stefańczuk (89).
Start nie dał szans Spółdzielcy i dzięki potknięciu Unii Białopole wrócił na fotel lidera. Strzelanie w Siedliszczu rozpoczął Piotr Wójcik, który wykorzystał „jedenastkę” za faul na Sebastianie Sadowskim. W 20 minucie było już 0:2, a sytuacji „sam na sam” z bramkarzem gospodarzy nie zmarnował Kiszyjew. Gdy w 40 min. Sadowski ładnie zamknął dośrodkowanie Bielaka wiadomo było, że zespół z Krasnegostawu nie da sobie wyrwać zwycięstwa. – Wart wyróżnienia jest gol Piotra Wójcika na 4:0. Piotrek ślicznie uderzył z dystansu nie dają żadnych szans bramkarzowi gospodarzy – mówi Daniel Krakiewicz, trener Startu. – Po bardzo dobrym początku sezonu nasz zespół dostał wyraźniej zadyszki. Trzeba się wziąć w garść jak najszybciej pozbierać – zauważa Zbigniew Droń, prezes Spółdzielczy.
OGNIWO WIERZBICA – RUCH IZBICA 3:2 (1:1)
0:1 – Pawlak (5), 1:1 – Nyszko (45), 1:2 – Jasiński (75), 2:2 – Gorczyca (85), 3:2 – Krupski (90+3).
Ruch zaskoczył gospodarzy. Już w 5 min. ładnym strzałem popisał się Pawlak i goście objęli prowadzenie. Tuż przed przerwą Nyszko zdołał wyrównać, ale po zmianie stron nadal to zespół z Izbicy sprawiał lepsze wrażenie. W efekcie po jednej z kontr na listę strzelców wpisał się Jasiński i zrobiło się 1:2. Gospodarze zagrali jednak bardzo ambitnie i dobrych zmian w drugiej połowie dokonał trener Jacek Kłos. Na boisku pojawili się Karol Stańczuk, Norbert Charytanowicz i przede wszystkim Damian Gorczyca. Ostatni z trójki wymienionych wszedł na murawę w 80 min. i 5 minut później doprowadził do wyrównania. Gdy wydawało się, że mecz w Wierzbicy zakończy się podziałem punktów, w doliczonym czasie gry bramkarza Ruchu ładnym strzałem pokonał Damian Krupski.
UNIA REJOWIEC – FRASSATI FAJSŁAWICE 1:2 (1:0)
1:0 – Rossa (45 karny), 1:1 – S. Baran (58), 1:2 – Kołodziejski (65). Czerwona kartka: P. Przebirowski (F) w 19 min. za drugą żółtą.
Niewiele dobrej piłki, przynajmniej w wykonaniu gospodarzy, zobaczyli kibice w Rejowcu. – Nie ma co ukrywać, zagraliśmy bardzo słabe spotkanie – mówi Zbigniew Rumiński, prezes Unii. Goście byli faworytem. Kiedy jednak z 19 min. za drugą żółtą kartkę z boiska wyleciał Patryk Przebirowski wydawało się, że szanse zespołu z Rejowca na trzy punkty wzrosły. Tym bardziej, że tuż przed przerwą gola na 1:0 z rzutu karnego zdobył Roman Rossa. Po zmianie stron Frassati udowodniło jednak, dlaczego jest wyżej w tabeli od swojego sobotniego rywala. Mimo gry w osłabieniu to goście narzucili swój styl gry, pod bramką Unii wciąż się kotłowało. Gole były kwestią czasu. – Nie potrafiliśmy wykorzystać gry w przewadze i zasłużenie przegraliśmy – podsumowuje Rumiński.
ORZEŁ SREBRZYSZCZE – HETMAN ŻÓŁKIEWKA 3:4 (1:4)
0:1 – Kufrejski (1), 0:2 – Kufrejski (6), 0:3 – Klimkiewicz (17), 1:3 – S. Tatysiak (19), 1:4 – Bielak (30), 2:4 – Olender (70), 3:4 – Kapeluszny (88).
Brawa dla Orła za grę do końca. Faworyt z Żółkiewki już po 20 minutach prowadził w Srebrzyszczu 3:0, a później do przerwy 4:1, a do końca drżał o wynik. Końcówka meczu należała do gospodarzy, którzy grali bardzo ambitnie i w 88 min. zdołali zdobyć gola na 3:4. By wyrównać, zabrakło już jednak czasu. – Nie możemy tak grać. Mamy 3:0, potem 4:1, kontrolujemy mecz, a później na własne życzenie robi się z tego horror – podsumowuje Andrzej Koprucha, kierownik Hetmana.