V LIGA. Sparta w kryzysie?

Mimo problemów Start Krasnystaw pokonał Unię Rejowiec i utrzymał pozycję lidera chełmskiej ligi okręgowej. Podopieczni Daniela Krakiewicza, jeżeli chcą w tym sezonie awansować do IV ligi, muszą się jednak mieć na baczności. Świetną passę kontynuuje Unia Białopole, która wywiozła trzy punkty z Rejowca Fabrycznego.

Sparta najwyraźniej przeżywa kryzys. Przed tygodniem zespół Bartosza Bodysa zremisował niespodziewanie w Rudzie-Hucie, ledwo zwyciężył w Pucharze Polski, a w sobotę doznał porażki. Na pochwałę zasługuje Brat Cukrownik, który w Siennicy Nadolnej nie dał szans Granicy Dorohusk. A jest jeszcze Hetman, który dzięki wygranej w Żółkiewce nad solidnym Frassati awansował na czwarte miejsce w tabeli. Pierwsze zwycięstwo w sezonie odniósł Orzeł Srebrzyszcze, ale miał o tyle łato, że grał z zamykającym stawkę Hutnikiem Ruda Huta. Po dobrym spotkaniu trzy punkty zdobył Ruch, który w Izbicy pokonał Spółdzielcę. Dobrą passę kontynuuje też Tatran. Tym razem z Kraśniczyna bez punktów wyjechało Ogniwo Wierzbica. Komplet wyników 10 kolejki i tabela V ligi przedstawia się następująco:

SPARTA REJOWIEC FABRYCZNY – UNIA BIAŁOPOLE 0:2 (0:1)

0:1 – Steciuk (6), 0:2 – Steciuk (63).
SPARTA: Bralewski – Terlecki, W. Rossa, Janiszewski, Kiejda, Kozioł, Adamiec, Oleksiejuk, Martyn, Barabasz, Kucharski. Trener – Bartosz Bodys.
UNIA: Kozłowski – Godlewski (46 Tabuła), Kaznowski, Bureć, Pietruszka, Zdybel (62 Leśnicki), Nazaruk, Steciuk, Jabłoński, Stepaniuk (85 Kliszcz), Łukaszewski. Trener – Waldemar Kogut.
Po wyrównanym meczu toczonym w Rejowcu Fabrycznym o dość nietypowej porze (w sobotę o godz. 11.00), Unia Białopole odniosła niezwykle cenne zwycięstwo w kontekście walki o awans do IV ligi. – Nie mieliśmy dziś w ogóle ławki rezerwowych, od początku do końca graliśmy w tym samym składzie, i mimo to rozegraliśmy dobre spotkanie, nie zasłużyliśmy na porażkę – powiedział po końcowym gwizdku Robert Szokaluk, prezes Sparty. Co prawda goście szybko wyszli na prowadzenie, już w 6 min. Patryk Godlewski dośrodkował piłkę w pole karne i Dawid Staciuk strzałem głową nie dał szans Bralewskiemu, ale później Sparta miała kilka okazji by wyrównać. – Między innymi Martyn nie zakończył skutecznie akcji sam na sam z bramkarzem gości, a Kiejda trafił w poprzeczkę. Mieliśmy kilka niezłych sytuacji, ale zabrakło nam szczęścia – mówi Szokaluk. Po zmianie stron Unia mając korzystny wynik trochę się cofnęła i czekała na błędy rywala. Miała też w bramce świetnie dysponowanego Łukasza Kozłowskiego. – Bramkarz z Białopola zagrał naprawdę dobre spotkanie, kilka razy ratował swój zespół przed utratą gola – przyznaje prezes Sparty. Taktyka obrana na ten mecz przez Waldemara Koguta, trenera Unii, sprawdziła się w stu procentach. W 63 min. gospodarze stracili piłkę w środku pola i goście po szybkiej kontrze strzelili drugiego gola i do końca mądrze się bronili. Trzy punkty pojechały do Białopola.

START KRASNYSTAW – UNIA REJOWIEC 2:0 (1:0)

1:0 – P. Wójcik (9), 2:0 – P. Wójcik (49).
– Nie zagraliśmy dziś najlepiej, gra się nam nie kleiła, tym bardziej więc cieszą nas trzy punkty dziś zdobyte– mówi Daniel Krakiewicz, trener Startu. Drużyna z Krasnegostawu utrzymała pozycję lidera chełmskiej ligi okręgowej dzięki Piotrowi Wójcikowi, który dwa wpisał się na listę strzelców. – Pierwszy gol padł po naszej koronkowej akcji, a drugi po błędzie jednego z obrońców Unii, który wybił piłkę z własnego pola karnego wprost pod nogi Piotrka – opowiada Krakiewicz. Trener Startu podkreśla, że nie sztuką jest wygrywać, gdy wszystko na boisku wychodzi, gdy gra układa się tak, jak to sobie zaplanowaliśmy. – Sztuką jest wygrywać też takie mecze jak dzisiejszy – zauważa.

BRAT CUKROWNIK SIENNICA NADOLNA – GRANICA DOROHUSK 4:0 (1:0)

1:0 – Arnold Kister (7 wolny), 2:0 – Urbański (60), 3:0 – Wędzina (82), 4:0 – P. Szadura (85).
Kolejny dobry mecz w wykonaniu zawodników Brata i kolejne zasłużone trzy punkty drużyny, która na dobre usadowiła się w czołówce tabeli V ligi. Wynik już w 7 min. otworzył Arnold Kister, który pięknym strzałem z ok. 20 metrów z rzutu wolnego nie dał szans bramkarzowi gości. – Potem nasza gra była trochę za nerwowa, szarpana, ale i tak mieliśmy jeszcze dwie sytuacje by podwyższyć wynik. W II połowie opanowaliśmy nerwy, postawiliśmy na spokojną i konsekwentną grę i w efekcie zdobyliśmy jeszcze trzy bramki – mówi Andrzej Ignaciuk, trener zespołu z Siennicy Nadolnej. Zespół z Dorohuska zapomniał natomiast, jak się wygrywa. Sztuka ta nie udała się podopiecznym Marka Grzywny od pięciu spotkań.

HETMAN ŻÓŁKIEWKA – FRASSATI FAJSŁAWICE 3:1 (2:1)

1:0 – Bielak (1), 1:1 – Robak (6), 2:1 – Bielak (42), 3:1 – Kasperek (75). Czerwona kartka: Rafał Robak (F) w 19 min. za faul na Jacku Wójciku.
Już pierwsza akcja przyniosła bramkę Hetmanowi. Na rajd skrzydłem zdecydował się Marcin Kufrejski, zagrał piłkę w pole karne i nadbiegający Rafał Bielak nie miał problemów z pokonaniem bramkarza Frassati. Goście, będący ostatnio w niezłej formie, nie zamierzali się jednak poddać. Już 5 minut później Rafał Robak wyrównał. Pomocnik zespołu z Fajsławic mógł być bohaterem, ale w 19 min. stracił głowę, brutalnie sfaulował Jacka Wójcika i wyleciał z boiska z czerwoną kartą. – Na pewno był to kluczowy moment tego spotkania, goście grali w osłabieniu, co z czasem musieliśmy wykorzystać – mówi Andrzej Koprucha, kierownik Hetmana. Jeszcze przed przerwą drugą bramkę strzelił Bielak. Po zmianie stron Hetman dominował. Koleje gole mogli zdobyć Artur Hawerczuk, Michał Rycerz, Bielak, ale gospodarzy stać było tylko na jedno trafienie. W 75 min. Michał Kasperek ustalił wynik spotkania na 3:1. – Wygraliśmy zasłużenie. Frassati grało ambitnie, ale momentami za brutalnie – ocenia Koprucha.

RUCH IZBICA – SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE 4:1 (2:1)

1:0 – Lewandowski (5), 2:0 – Jasiński (32 karny), 2:1 – Lechowski (37), 3:1 – Jasiński (77), 4:1 – Chopko (85).
Ruch pewnie i zasłużenie pokonał Spółdzielcę, który z kolei przegrywa wyraźny kryzys formy. – Mecz stan na naprawdę wysokim poziomie, wynik może być nieco mylący bo goście grali całkiem fajnie, my byliśmy jednak skuteczniejsi – mówi Paweł Zieliński, prezes zespołu z Izbicy. Na uwagę zasługuje zwłaszcza koronkowa akcja gospodarzy, po której już w 5 min. na listę strzelców, mocnym strzałem zza szesnastki wpisał się, Patryk Lewandowski. – Warto zauważyć, że obie drużyny grały w ciężkich warunkach. Niestety zazwyczaj o tej porze roku nasze boisko jest grząskie. Tym bardziej warto podkreślić fakt, że mecz był ciekawy i emocjonujący. My bardzo cieszymy się z trzech punktów wywalczonych z tak trudnym przeciwnikiem – podsumowuje Zieliński.

TATRAN KRAŚNICZYN – OGNIWO WIERZBICA 3:1 (1:0)

1:0 – D. Mazurek (16), 2:0 – Tymicki (66), 3:0 – Wójtowicz (72), 3:1 – Zwolak (87).
– My graliśmy w piłkę, a Tatran strzelał gole – powiedział po meczu Artur Wawruszak, kierownik zespołu z Wierzbicy. – Szkoda gadać, stwarzamy sobie wiele podbramkowych sytuacji, a strzelamy tylko jedną bramkę, na dodatek marnujemy rzut karny – dodaje. Wawruszak nawiązał do sytuacji, jaka miała miejsce w 80 min., kiedy sędzia podyktował „jedenastkę” dla gości. Do piłki podszedł Bartłomiej Zwolak, ale Solecki obronił jego strzał. – Może nie zagraliśmy wielkiego meczu, ale byliśmy skuteczniejsi od rywala i dopisujemy sobie do tabeli kolejne trzy punkty – cieszy się Marcin Ciechan, trener Tatranu. – Bardzo dobre zawody rozegrał dziś Mirek Tymicki, który asystował przy dwóch bramkach. Na uwagę zasługuje też gol zdobyty przez Wójtowicza strzałem zza 16 metrów – dodaje.

ORZEŁ SREBRZYSZCZE – HUTNIK RUDA HUTA 4:1 (2:0)

1:0 – A. Olender (15), 2:0 – A. Olender (39), 3:0 – D. Trusiuk (55), 3:1 – Mazur (75), 4:1 – K. Trusiuk (78).
W meczu dwóch najgorszych póki co drużyn chełmskiej okręgówki zdecydowanie lepszy okazał się Orzeł. – Gospodarze wygrali zasłużenie– przyznał po ostatnim gwizdku Jacek Płoszaj, trener Hutnika. – Widać było u nich większą wiarę we własne umiejętności i niestety większą ochotę do gry, my wyszliśmy na mecz przygaszeni i stremowani – dodaje. Zespół z Rudy Huty pozostaje jedyną drużyną, która w tym sezonie nie wygrała jeszcze meczu w V lidze.