V LIGA. Start prowadzi

Dość zaskakująca porażka Sparty w Siennicy Nadolnej i zwycięstwo Startu nad Unią Białopole sprawiły, że nowym liderem chełmskiej ligi okręgowej została drużyna z Krasnegostawu. – Trzy prowadzące w tabeli zespoły mają teraz po 15 punktów, liga robi się więc coraz ciekawsza – zauważa Jan Ostrowski, prezes Unii Białopole. Zaskakująco wysoko, bo na czwartym miejscu, usadowił się Brat, który zatrzymał w sobotę rozpędzoną Spartę. Coraz lepiej gra Frassati, które w Fajsławicach pewnie pokonało Granicę Dorohusk. Kompletnie nie radzą sobie w nowej rzeczywistości obaj beniaminkowie. Hutnik Ruda Huta zebrał lanie w Izbicy, bez punktu pozostaje też Orzeł, który zasłużenie przegrał w Kraśniczynie z nie najsilniejszym przecież Tatranem. Oto komplet wyników i tabela po 6 kolejce V ligi:


UNIA BIAŁOPOLE – START KRASNYSTAW 0:4 (0:3)

0:1 – Kiszyjew (16), 0:2 – P. Wójcik (36), 0:3 – Drahanczuk (45), 0:4 – Kiszyjew (86).
UNIA: Kozłowski – Omelko, Godlewski (75 Cor), Steciuk, Zdybel (35 Leśnicki, 71 Pietruszka), Bureć, Komosa (46 Kaznowski), Kogut, Tabuła (65 Kliszcz), Sz. Łukaszewski, Jabłoński. Trener – Waldemart Kogut.
START: Ryć – Lenard, Nowakowski, Wojciechowski, Łuczyn, Kiszyjew, Sadowski (70 Ciesielski), Saj (80 Matycz), Drahanchuk, Kuczyński (63 Dworucha), P. Wójcik. Trener – Daniel Krakiewicz.
W meczu na szczycie Start okazał się zdecydowanie lepszy od Unii. – Popełniliśmy za dużo błędów w bronie, praktycznie sami strzeliliśmy sobie trzy bramki, a już druga to było jakieś kuriozum – powiedział nam zaraz po meczu Jan Ostrowski, prezes zespołu z Białopola. Goście zagrali za to najlepsze zawody w sezonie. – Przede wszystkim w końcu nie straciliśmy żadnej bramki, z przodu też to wszystko dobrze wyglądało – cieszy się Daniel Krakiewicz, trener Startu. Bramki, jakie ekipa z Krasnegostawu wbiła Unii, były bardzo podobne. – Za każdym razem rozklepywaliśmy rywala, a trafienie Drahanczuka na 3:0 wyglądało tak, że nasz zawodnik wszedł z piłką do bramki Białopola – dodaje. Dzięki wygranej z Unią, i w wyniku porażki Sparty w Siennicy Nadolnej, Start Krasnystaw został nowym liderem okręgówki. – W ogóle nie patrzymy na razie na tabelę, chcemy być liderem w czerwcu, to że jesteśmy nim dziś nie ma dla nas specjalnego znaczenia. Po prostu w każdym meczu musimy grać o zwycięstwo – podkreśla Krakiewicz.

BRAT CUKROWNIK SIENNICA NADOLNA – SPARTA REJOWIEC FABRYCZNY 4:3 (3:1)

1:0 – P. Szadura (21), 2:0 – Urbański (26), 3:0 – Arnold Kister (31), 3:1 – Kozioł (43), 4:1 – P. Szadura (60), 4:2 – Krystjańczuk (88), 4:3 – Góra (90).
Po pięciu zwycięstwach z rzędu dotychczasowy lider chełmskiej okręgówki Sparta Rejowiec Fabryczny, pierwszy raz w tym sezonie stracił punkty. I to od razu trzy z dobrze grającym Bratem. –Nie mogliśmy skorzystać dziś z pięciu podstawowych zawodników, widać też było po drużynie skutki 120-minutowej walki w Pucharze Polski, jaki odbył się w środę – mówi Robert Szokaluk, prezes Sparty. Gospodarze bardzo dobrze weszli w mecz. Od razu rzucili się na nieco zdezorientowanego rywala i po trzydziestu minutach prowadzili już 3:0. Pierwszego gola aktywny Paweł Szadura strzelił głową po dośrodkowaniu Sebastiana Suduła, druga bramka padła po kapitalnej indywidualnej akcji Aleksandra Urbańskiego, a trzecią po koronkowej akcji całej drużyny zdobył Arnold Kister. Druga połowa była zdecydowanie bardziej wyrównana i kto wie, czy Sparta nie wywiozłaby z Siennicy Nadolnej jakiś punktów gdyby mecz potrwał pięć minut dłużej. – Końcówka należała do naszego zespołu. W trzy minuty z 1:4 zrobiło się już tylko 3:4 dla rywala. Widać było, że Brat opadł z sił, a my dostaliśmy skrzydeł. Niestety zabrakło czasu by wyrównać – podsumowuje Szokaluk.

UNIA REJOWIEC – OGNIWO WIERZBICA 0:1 (0:1)

0:1 – P. Bąk (40).
Po czterech porażkach z rzędu Ogniwo w końcu zainkasowało trzy punkty. I to jak najbardziej zasłużenie. – To, że stracili tylko jednego gola gospodarze zawdzięczają przede wszystkim bardzo dobrej postawie swojego bramkarza – powiedział po meczu Artur Wawruszak, kierownik Ogniwa. Goście od początku przejęli kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami, pod bramką Unii co raz się kotłowało. Śliczne strzały z rzutów wolnych oddali m.in. Kozina i Zwolak, ale zawsze udanie interweniował wspomniany już golkiper zespołu z Rejowca. Jedyna bramka padł w zamieszaniu podbramkowym. – Bartek Zwolak uderzył piłkę z rzutu wolnego, ale gospodarzom udało się ją zablokować, do futbolówki dopadł Kołtun, ale i jego strzał wybili obrońcy, dopiero dobitka Patryka Bąka była skuteczna – opowiada Wawruszak.

FRASSATI FAJSŁAWICE – GRANICA DOROHUSK 4:1 (1:0)

1:0 – Olech (38), 1:1 – Michał Grzywna (60), 2:1 – S. Baran (62), 3:1 – Czajka (80), 4:1 – Adamiak (90+3 karny).
W starciu dwóch drużyn ze środka tabeli skuteczniejsze okazało się Frassati. Ekipa Jerzego Szycha po dość słabym początku sezonu zaczęła regularnie punktować. W niedzielę wynik meczu po koronkowej akcji gospodarzy otworzył Olech. Po zmianie stron co prawda wyrównał Michał Grzywna, ale do końca meczu to gospodarze dominowali. – Frassati wygrało zasłużenie – przyznał po ostatnim gwizdku Marek Grzywna, trener Granicy. – My mieliśmy jeszcze trzy dogodne sytuacje na strzelenie bramek, ale byliśmy nieskuteczni. Poza tym popełniliśmy za wiele indywidualnych błędów i stąd taki wynik – dodaje.

RUCH IZBICA – HUTNIK RUDA HUTA 10:1 (6:0)

1:0 – Jasiński (23), 2:0 – Gałka (27), 3:0 – Jasiński (29), 4:0 – Gałka (40), 5:0 – Hopko (42), 6:0 – Kornaś (45), 7:0 – Jasiński (46), 8:0 – Jasiński (75), 8:1 – Mazur (82), 9:1 – Hopko (85), 10:1 – Jasiński (90).
Pogrom w Izbicy. Piłkarze Ruchu urządzili sobie trening strzelecki, czemu bezradnie przyglądała się ekipa gości. Szalał zwłaszcza Jasiński, który pięć razy pokonał bramkarza Hutnika. – Zespół z Rudy Huty grał dziś bardzo słabo, co wykorzystaliśmy – mówi Marcin Antoniak, kierownik Ruchu. – Prawdę mówiąc mogliśmy dziś strzelić nawet 20 bramek – dodaje. Podopieczni Jacka Płoszaja nie potrafią się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Beniaminek chełmskiej okręgówki zanotował szóstą porażkę z rzędu i bez punktów na koncie zamyka tabelę.

TATRAN KRAŚNICZYN – ORZEŁ SREBRZYSZCZE 3:0 (2:0)

1:0 – Tymicki (17), 2:0 – Smorga (42), 3:0 – Tymicki (83).
Orzeł pozostał drugą, obok Hutnika, ekipą, która nie zdobyła w tym sezonie jeszcze żadnego punktu. W Kraśniczynie od początku lepszy był Tatran. Dwie bramki głową zdobył niezawodny Mirosław Tymicki, jedną dołożył (po asyście Tymickiego) grający bardzo dobre zawody Smorga. – Cieszą trzy punkty, ale trzeba przyznać, że mieliśmy w tym meczu niepotrzebne zastoje – mówi Marcin Ciechan, trener zespołu z Kraśniczyna. – Musimy być bardziej skoncentrowani, walczyć od pierwszej do ostatniej minuty, wówczas częściej będziemy punktować – dodaje.

HETMAN ŻÓŁKIEWKA – SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE 3:3 (1:0)

1:0 – Małek (20), 2:0 – Małek (51), 3:0 – Klimkiewicz (63), 3:1 – Osoba (70), 3:2 – Lechowski (80 karny), 3:3 – Lechowski (85 karny).
Czerwona kartka: Wójcik (H) w 60 min. za dwie żółte.
W Żółkiewce miejscowy Hetman prowadził już z Siedliszczami 3:0 by ostatecznie podzielić się z rywalem punktami. – Takie sytuacje nie powinny mieć miejsca, nie możemy tak trwonić osiągniętej przewagi, szkoda tych dwóch straconych punktów – powiedział po ostatnim gwizdku Andrzej Koprucha, kierownik Hetmana. Punktem zwrotnym meczu była czerwona kartka dla Wójcika. – Od tego momentu nasza gra się posypała, co ambitnie grający Spółdzielca wykorzystał – dodaje. Bohaterem ekipy z Siedliszcza został Lechowski, który w końcówce meczu opanował nerwy i pewnie wykorzystał dwie „jedenastki”.