Victoria bez szczęścia

UNIA HRUBIESZÓW – VICTORIA ŻMUDŹ 3:0 (1:0)
1:0 – Oleszczuk (29 karny), 2:0 – Oleszczuk (82), 3:0 – Pańko (84).
VICTORIA: Wasyniuk – Grądzki (61 Misztal), Kołodziejczyk, Wagner, Pogorzelec, Brodalski (84 Rzążewski), K. Sawa, Kasprzycki (61 Adamczuk), Ścibior (86 Żmuda), Struk, Furta.
Dla obu drużyn, walczących o pozostanie w czwartej lidze, był to bardzo ważny mecz. Victoria przed spotkaniem miała tylko dwa punkty przewagi nad Unią. Podopieczni Piotra Molińskiego doskonale zdawali sobie sprawę, że ewentualna porażka zepchnie ich do strefy spadkowej. Niestety, Victoria z Hrubieszowa wróciła bez punktów, choć przy odrobinie szczęścia mogła wywieść remis. Sytuacja w tabeli piłkarzy ze Żmudzi zrobiła się nieciekawa.
– Pierwsza połowa była bezbarwna, niewiele się w niej działo. Dużo walki z obu stron, gry w środku pola, a mało sytuacji pod obydwiema bramkami – opowiada Robert Wagner, kapitan Victorii. – Niestety w 29 min. sędzia podyktował dla Unii, moim zdaniem, kontrowersyjny rzut karny. Uznał, że faulowałem rywala. Według mnie, zawodnik gospodarzy oddał strzał na bramkę, potknął się o moją nogę i upadł. Mogliśmy wyrównać, ale Jurij Furta z wolnego trafił w poprzeczkę. Groźnie strzelał też Kamil Sawa, lecz bez rezultatu.

Ciekawsza była druga połowa. Victoria dążyła do remisu i do 64 min. była nieco lepsza. Wtedy to drugą żółtą kartkę i czerwoną ujrzał Hubert Kołodziejczyk. – Musieliśmy zaryzykować, wyszliśmy wyżej, wiedząc, że Unia może nas skontrować – opowiada R. Wagner. – Były sytuacje, ale dostaliśmy po kontrze drugiego gola, po chwili trzeciego i mecz był rozstrzygnięty. Mogliśmy zdobyć gola, po strzale Sawy obrońca wybił piłkę z linii bramkowej. Okazję w końcówce miał też Żmuda. Piłkę po jego strzale odbił bramkarz, a dobitkę Pogorzelca zblokowali obrońcy. Unia też mogła podwyższyć wynik, po strzale jednego z zawodników zmierzającą do bramki piłkę wybiłem sprzed linii bramkowej. W sumie mecz walki, w którym nie mieliśmy szczęścia. W niedzielę 9 kwietnia o 11.00 gramy u siebie z Tomasovią, trudnym przeciwnikiem, ale nie możemy patrzeć na rywala. Musimy zacząć zbierać punkty – dodaje Robert Wagner. (s)