Victoria dała plamę

VICTORIA ŻMUDŹ – LKS MILANÓW 2:2 (1:0)
1:0 – Nowicki (2), 1:1 – Daszczyk (54), 2:1 – Wagner (62 karny), 2:2 – M. Puła (70).
VICTORIA: Wasyniuk – Grądzki, Rzążewski, Wagner, Ścibior, Muszyński, Kasprzycki (75 Adamczuk), Misztal (85 Szymczuk), Fornal, Tywoniuk, Nowicki.
– Trudno wygrać mecz, gdy nie ma się pełnego składu, a w dodatku nasi najlepsi piłkarze są bez formy – mówił po spotkaniu z najsłabszą drużyną rozgrywek IV ligi, Piotr Moliński, trener Victorii. – Bardzo zależało nam na wygranej, bo z takim zespołami, jak Milanów, trzeba wygrywać, ale na dobrą sprawę, w tym meczu nie mieliśmy piłkarzy, którzy zrobiliby różnicę na boisku.
Początek spotkania dla gospodarzy był wymarzony. Już w 2 min. Victoria zdobyła gola. – To była kuriozalna bramka – opowiada P. Moliński. – Takiej jeszcze nie widziałem. Ruszyliśmy pressingiem na rywala i jeden z obrońców chciał wybić piłkę, ta trafiła w Kamila Nowickiego, przelobowała wysuniętego bramkarza i wpadła do siatki.

Wydawało się, że mimo wszystko miejscowi pójdą za ciosem, tym bardziej, że goście przyjechali do Żmudzi bez… bramkarzy i tylko w jedenastu. Między słupkami z konieczności zagrał zawodnik z pola. – Graliśmy jednak bardzo słabo, w zasadzie nic nie wskazywało na to, że możemy strzelić drugiego gola – twierdzi szkoleniowiec Victorii.
Tymczasem Milanów szybko otrząsnął się po pechowej stracie bramki i kilka razy zagroził Damianowi Wasyniukowi, ale do remisu doprowadził dopiero po przerwie. Po rzucie wolnym piłkę w polu bramkowym dostał Daszczyk i skierował ją do siatki. Widząc, że gra Victorii w ofensywie zupełnie się nie klei, sprawy w swoje ręce postanowił wziąć Robert Wagner, grający na pozycji środkowego obrońcy. Ruszył z piłką do przodu i w polu karnym został sfaulowany. Sędzia podyktował jedenastkę, którą na gola zamienił sam poszkodowany. Goście nie poddali się. Kilka minut później po strzale z rzutu wolnego z dalszej odległości do wyrównania doprowadził Mateusz Puła. Wasyniuk był źle ustawiony i musiał wyciągać piłkę z siatki.
– Na dobrą sprawę to goście byli bliżsi zwycięstwa. Z przebiegu gry nie zasłużyliśmy na trzy punkty, choć mieliśmy jeszcze kilka okazji. Paweł Fornal zmarnował sytuację sam na sam. Myślę, że gdyby był w tej formie, jaką prezentował, gdy do nas przyszedł, strzeliłby gola. Dobrą okazję miał też Nowicki. Szkoda straconych punktów, bo liczyliśmy wcześniej, że Milanów ogramy – mówił po spotkaniu trener Piotr Moliński.
W kolejnym meczu Victoria zagra w Lubartowie z Lewartem. – Na to spotkanie będziemy mieli szerszą i mocniejszą kadrę. Liczę na lepszą grę swojej drużyny – podkreśla trener zespołu ze Żmudzi.(red)