Victoria ucieka spod topora

VICTORIA ŻMUDŹ – ROZTOCZE SZCZEBRZESZYN 5:0 (4:0)


1:0 – Pogorzelec (2), 2:0 – Pogorzelec (8), 3:0 – Furta (17), 4:0 – Pogorzelec (30 karny), 5:0 – Furta (78).
VICTORIA: Furtak – Grądzki, Paskiv, Pogorzelec, Brodalski (70 Zwolak), Misztal (85 Żmuda), Kasprzycki (83 Gregorowicz), Krzyżak, Furta, K. Sawa (80 Sz. Sawa), Wagner (68 Pakuła).
Po serii bardzo wysokich przegranych Victoria Żmudź wreszcie przebudziła się i odniosła przekonywujące zwycięstwo. Zresztą bardzo ważne, bo nad przeciwnikiem, który zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. – Po porażkach dwa razy po 0:6 i 1:11 bardzo trudno było odbudować morale zespołu – twierdzi Piotr Moliński, trener Victorii. – Doskonale wiedzieliśmy jednak, że nie możemy stracić punktów, bo dla Roztocza był to mecz ostatniej szansy. Gdyby wygrało, miałoby jeszcze nadzieje na utrzymanie. My natomiast przy ewentualnej porażce znaleźlibyśmy się w mocno kłopotliwej sytuacji.
Victoria miała świetny początek. Już w pierwszej akcji po rzucie rożnym Furta uderzał, ale bramkarz wybił piłkę poza boisko. Przy kolejny rogu nie pomylił się Pogorzelec i gospodarze prowadzili 1:0. Kilka minut później znów był rożny dla Victorii i znów Pogorzelec trafił do siatki. W 17 min. po dośrodkowaniu z wolnego na 3:0 podwyższył Furta. – Zdobyliśmy trzy gole po stałych fragmentach gry – podkreśla Moliński. – Wiedzieliśmy, że tym sposobem możemy zaskoczyć przeciwnika. Pochwalić tu należy Kasprzyckiego za dobre dośrodkowania.
W 30 min. Pogorzelec zdobył czwartego gola. Tym razem z rzutu karnego, podyktowanego za faul na Misztalu. – Zasłużenie prowadziliśmy, pierwsza połowa w naszym wykonaniu była bardzo dobra. Po zmianie stron nieco opadliśmy z sił i do głosu doszło Roztocze. Trzeba przyznać, że goście przeprowadzili kilka składnych akcji, stwarzali okazje strzeleckie, ale bardzo pewnie bronił Furtak. W 78 min. Kamil Sawa zagrał idealną piłkę do Furty, a ten nie zmarnował okazji sam na sam z bramkarzem. Po tej bramce mecz w zasadzie skończył się. W szatni radość była wielka, cel został osiągnięty. Przed nami dwa ważne mecze. Już w środę gramy u siebie zaległe spotkanie z Sokołem Adamów, rywalem, który także walczy o pozostanie w IV lidze. Nie muszę nikogo przekonywać, jak duże znaczenie dla nas ma to spotkanie. Musimy go wygrać. Trzy punkty pozwolą dodadzą nam trochę spokoju, tym bardziej, że w niedzielę jedziemy do Tomaszowa Lubelskiego. Broni nie składamy, walczymy do końca o IV ligę dla Żmudzi! – dodaje trener Moliński. (s)