Victoria ucieka spod topora

POM ISKRA PIOTROWICE – VICTORIA ŻMUDŹ 1:3
1:0 – M. Zając (14), 1:1 – Sawa (55), 1:2 – Pogorzelec (60 karny), 1:3 – Furta (80).
VICTORIA: Wasyniuk – Brodalski, Wagner, Kołodziejczyk, Grądzki (75 Rzążewski), Pogorzelec, Adamczuk (57 Furta), K. Sawa, Paskiv, Ścibior, Tywoniuk (78 Misztal).
Dla obu drużyn był to arcyważny mecz. Porażka którejś z ekip mocno komplikowała jej sytuację w tabeli. – Doskonale zdawaliśmy sobie sprawę ze stawki tego spotkania. Chłopcy wyszli na boisko mocno skoncentrowani z myślą o zwycięstwie. Na pewno ostatnia wygrana u siebie podbudowała ich i czuli, że mogą odnieść kolejne ligowe zwycięstwo – mówił po meczu Piotr Moliński, szkoleniowiec Victorii.
Pierwsza połowa w wykonaniu gości nie była jednak najlepsza. – Przespaliśmy ją, choć na początku mogliśmy prowadzić 1:0. Wiktor Adamczuk dograł do Mateusza Tywoniuka, a ten znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem POM-u. Gdyby odgrywał piłkę Adamczukowi, pewnie padłby gol. Tywoniuk zdecydował się jednak na strzał, ale nie trafił w bramkę – opowiada trener Moliński.
Z każdą minutą coraz lepiej grał POM. Gospodarze objęli prowadzenie i mieli kolejne okazje bramkowe. – Pozwoliliśmy, aby miejscowi narzucili swój styl gry. Wdaliśmy się w jakąś kopaninę, nie byliśmy sobą. Nie graliśmy w piłkę, ta gra z naszej strony była bardzo chaotyczna, szarpana. Poza jeszcze jednym strzałem Adamczuka w pierwszej połowie nic nie zdziałaliśmy. Na szczęście w drugiej połowie pokazaliśmy się z jak najlepszej strony. Rozmowa w przerwie poskutkowała. Do remisu doprowadził Kamil Sawa, ale naszą grę ożywił Jurij Furta. To na nim był faul w polu karnym, po którym Tomek Pogorzelec strzelił gola na 2:1 – relacjonuje Piotr Moliński.
Victoria po zmianie stron była zespołem dominującym. Stwarzała okazję za okazją i w 80 min. po podaniu od Misztala Furta nie zmarnował sytuacji sam na sam z bramkarzem POM-u. – Mogliśmy zdobyć jeszcze co najmniej dwa gole. Kontrataki z udziałem Sawy, Furty i Igora Paskiva były bardzo groźne. Gospodarze odkryli się i łatwiej było nam stwarzać sytuacje strzeleckie. Cieszymy się z kolejnych trzech punktów, które pozwalają nam ciągle wierzyć w utrzymanie. W środę gramy z Włodawianką u siebie i mamy nadzieję, że odniesiemy trzecie zwycięstwo z rzędu. Zresztą w sytuacji, jakiej jesteśmy, musimy to spotkanie wygrać. Potem jedziemy do Biłgoraja, gdzie też powalczymy o trzy punkty – dodaje P. Moliński. (s)