Vitrum opadło z sił

BRAT CUKROWNIK SIENNICA NADOLNA – VITRUM WOLA UHRUSKA 6:3 (3:2)
1:0 – Jopek (8), 1:1 – Węgliński (15), 2:1 – P. Szadura (21), 3:1 – Suduł (31), 3:2 – Dybek (42), 3:3 – Kuczyński (70), 4:3 – Suduł (72), 5:3 – Arnold Kister (83 karny), 6:3 – Wędzina (90).
BRAT: Pypa – Ćwirta (50 Wojciechowski I), Kociuba, Wojciechowski II, Malinowski (84 Drapsa), Jopek, Arnold Kister, Arkadiusz Kister, Szczepaniuk (50 M. Szadura), P. Szadura (84 Wędzina), Suduł. Trener – Andrzej Krawiec.
VITRUM: Skrypczuk – Polak, Żakowski, Chudzik (55 B. Szwalikowski), Bartosik, Kuczyński, Węgliński (66 Mikołaj Polak), Barczuk, K. Szwalikowski (50 Cholawo), Malias (72 Radkowiak), Dybek. Trener – Stanisław Dąbek.
Sędziowali: Rękas oraz Kawiński i Romanowski.
Kto wie, jakim wynikiem zakończyłoby się sobotnie starcie Brata z Vitrum, gdyby nie fakt, że przez ostatnie 15 minut zawodnicy gości słaniali się na nogach. – Po raz kolejny nie wytrzymujemy fizycznie trudów pojedynku – mówi Roman Wielgus, kierownik zespołu z Woli Uhruskiej. – Do 70 min. gramy dobre spotkanie, jest 3:3, ale ostatnie 20 minut należało już zdecydowanie do gospodarzy – przyznaje. Andrzej Krawiec, trener Brata, cieszy się z trzech punktów i aż sześciu strzelonych przez jego podopiecznych bramek, ale znów ma zastrzeżenia do gry w obronie. – Jak w poprzednich spotkaniach, tak i dzisiaj, straciliśmy bramki przez dekoncentrację, rozprężenie, mamy jakieś niewytłumaczalne dla mnie zastoje w grze – opowiada Krawiec. – Z drugiej strony brawo dla zawodników za to, że jak Vitrum doprowadziło do remisu 3:3, nie zrezygnowali ze zwycięstwa i w końcówce ze zdwojoną siłą zaatakowali. W efekcie zdobyliśmy jeszcze trzy bramki i odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo. Zimę spędzimy więc w nieco lepszych, niż przed rokiem, nastrojach – podkreśla trener zespołu z Siennicy Nadolnej. Gospodarze mogli strzelić Vitrum więcej bramek. W pierwszej połowie Suduł trafił w słupek, a P. Szadura z bliska przestrzelił. Ponadto sytuacji sam na sam z bramkarzem gości nie wykorzystał Karol Wojciechowski II. – Wszystkie strzelone przez nas gole były podobne, padły po szybkich, zespołowych akcjach. Fajerwerków, bramek z 30 metrów, tym razem nie było – mówi Krawiec. Kto wie czy ozdobą meczu nie było trafienie Kuczyńskiego dla gości w 70 min. – Rozklepaliśmy rywala, to była filmowa akcja, szkoda tylko, że w tym meczu ostatnia taka w naszym wykonaniu – podsumowuje Wielgus. (kg)