W czołówce status quo

Rywalizacja w lidze okręgowej nabiera rumieńców. Lider Brat Cukrownik Siennica Nadolna nie miał żadnych problemów z udzieleniem lekcji futbolu Orłowi Srebrzyszcze. Wynik 10:1 mówi sam za siebie. Wicelider – Unia Białopole po pierwszych 45-minutach gry w Izbicy była wydawałoby się na straconej pozycji. Po zmianie stron podopieczni Waldemara Koguta odwrócili losy meczu i wywieźli z gorącego terenu cenne trzy punkty. Start też zwyciężył – zaaplikował Granicy aż sześć goli. Najlepsza drużyna wiosny – Ogniwo odniosła kolejne zwycięstwo. Tym razem zespół z Wierzbicy poradził sobie na ciasnym boisku w Fajsławicach, choć przegrywał 2:3. A już w najbliższej kolejce u siebie zagra ze Startem Krasnystaw. Grająca bezkompromisowo Unia Rejowiec dość łatwo ograła nieźle spisującego się ostatnio Spółdzielcę Siedliszcze. W Żółkiewce Hetman i Sparta miały dużo okazji, ale o gola więcej zdobyli gospodarze. W Kraśniczynie Tatran pokonał Hutnika, choć gdyby goście nie bali się strzelać na bramkę przeciwnika, kto wie, jakim wynikiem zakończyłoby się to spotkanie. A oto komplet wyników 20. kolejki:

Brat zlał Orła

BRAT SIENNICA NADOLNA – ORZEŁ SREBRZYSZCZE 10:1 (5:1)

1:0 – Suduł (9), 2:0 – Arnold Kister (10), 3:0 – Arnold Kister (19), 4:0 – Arnold Kister (26), 5:0 – Suduł (32), 5:1 – A. Olender (34), 6:1 – Arnold Kister (52), 7:1 – Urbański (60), 8:1 – Nowicki (68), 9:1 – Nowicki (78), 10:1 – Szczepaniuk (90).
BRAT: Pypa (70 Kowalski) – M. Szadura, D. Jopek, K. Jopek (45 Pachuta), Arkadiusz Kister, Witka (78 Korszun), Wędzina (72 Zieliński). Arnold Kister, Szczepaniuk, Urbański, Suduł (65 Nowicki). Trener – Andrzej Ignaciuk.
ORZEŁ: Komczyński – Basiński (65 Drewiecki), K. Trusiuk, Sz. Tatysiak, Malinowski (46 Nazaruk), S. Tatysiak (59 Rulka), M. Olender (88 Ł. Tatysiak), D. Trusiuk. A. Olender, K. Bohuniuk. Trener – Mirosław Basiński.
– Dostaliśmy lanie, cóż więcej powiedzieć. Popełniliśmy za dużo błędów w obronie, szybko straciliśmy trzy bramki i było pozamiatane – powiedział po ostatnim gwizdku Dominik Drewiecki z Orła, którego drużyna przegrała w Siennicy Nadolnej z liderem Bratem aż 1:10.
– Wynik mówi sam za siebie, zagraliśmy bardzo dobre spotkanie – chwali swoich zawodników Andrzej Ignaciuk, trener Brata, który tym razem z powodu urazu nie wybiegł na boisko. – Godne odnotowania są dwie nasze bramki. Pierwszy gol Sebastiana Suduła strzelony głową po dośrodkowaniu Szczepaniuka, a także trafienie na 4:0 Arnolda Kistera z dystansu – dodaje. Arnold Kister w ogóle jest ostatnio nie do zatrzymania, bramkarza Orła pokonał aż 4 razy. – Cieszę się też z tego, że do drużyny i trenowania wrócił Norbert Nowicki. Dziś zagrał pierwszy raz w tym sezonie i od razu zdobył dwa gole – zauważa Ignaciuk. Brat mógł strzelić jeszcze jednego gola, ale w 57 min. Dawid Jopek nie wykorzystał rzutu karnego. Skuteczną interwencją popisał się Komczyński. (kg)

Szalony mecz w Fajsławicach

FRASSATI FAJSŁAWICE – OGNIWO WIERZBICA 3:4 (1:2)

1:0 – Młynarczyk (10), 1:1 – Knot (28), 1:2 – Nowaczek (41), 2:2 – S. Baran (48), 3:2 – Chruściel (72), 3:3 – Sobów (83), 3:4 – Kłos (90+1).
FRASSATI: Mazur – K. Przebirowski, Dzirba, P. Przebirowski, Madeja, S. Baran (79 Policha), Smyk (54 Chruściel, 90 Błaziak), Kołodziejski, Młynarczyk, Olech, Skorek (46 Czajka). Trener – Daniel Krakiewicz.
OGNIWO: Zagraba – Nowaczek, Pilipczuk, Siwek (62 Kłos), Szanfisz, Sobów, Krupski, Remiś (90+5 Chlebiuk), Knot (66 Gałecki), Bąk, B. Mazurek (90+4 Nyszko). Trener – Sławomir Skorupski.
W sobotę wieczorem kibice w Fajsławicach obejrzeli aż siedem bramek, ale zadowoleni być nie mogli bo ich pupile przegrali z niepokonanym w tej rundzie Ogniwem 3:4.
– Wiedzieliśmy, że starcie z Frassati nie będzie należało do łatwych, że w Fajsławicach mają nietypowe, wąskie boisko i ciężko się tam gra. Niestety wszystkie nasze przypuszczenia się potwierdziły – mówi Artur Wawruszak, kierownik Ogniwa. Zawodnicy obu zespołów grali bardzo ambitnie, często na granicy faulu, ale co ważne unikali chamskich zagrań i brutalności. Gospodarze dwa razy prowadzili z zespołem z Wierzbicy, najpierw 1:0, potem 3:2, ale końcówka meczu należała do podopiecznych Sławomira Skorupskiego. Gol na 3:3 padł w 83 min. Sobów strzałem głową wykończył podanie z rzutu wolnego Pilipczuka, a bramkę na 3:4 Ogniwo wbiło już w doliczonym czasie gry. – Znów mieliśmy rzut wolny, znów dośrodkowywał Pilipczuk. Bartek Mazurek minął się z piłką, ale dopadł do niej Kłos i z 10 m pokonał bramkarza Frassati – relacjonuje Wawruszak. Warto napisać jeszcze o trafieniu Karola Knota z 28 min. – Bartek Mazurek dośrodkował piłkę w pole karne, a Karol uderzył pięknie z woleja z 16 metrów – mówi kierownik zespołu gości. Ogniwo dokonuje w rundzie wiosennej cudów. Wygrało wszystkie siedem spotkań, w tym na wyjeździe z Unią Białopole, inkasując 21 punktów. W rundzie jesiennej drużyna z Wierzbicy w 13 meczach wywalczyła zaledwie 6 oczek. Brat i Start, które jeszcze z Ogniwem nie grały, mogą mieć problemy… (kg)

Dramat zawodnika Ruchu

 ORZEŁ SREBRZYSZCZE – RUCH IZBICA 2:2 (1:1)

1:0 – S. Tatysiak (18 wolny), 1:1 – Jasiński (30), 1:2 – Maciej Śliwa (75 karny), 2:2 – A. Olender (90 karny).
RUCH: Pastusiak – Nizioł, Pawelec, Maciej Śliwa, Michał Śliwa, Jasiński, Hopko, Lewandowski, Pawlak, Antoniak (50 Orkiszewski, 65 Kaszak), Gałka. Trener – Andrzej Rycak.
ORZEŁ: Komczyński – Basiński, (65 Bazela), K. Trusiuk, Sz. Tatysiak, Malinowski (76 Nazaruk), S. Tatysiak, M. Olender (88 Drewiecki), Ł. Tatysiak, D. Trusiuk, A. Olender, K. Bohuniuk. Trener – Mirosław Basiński.
W minioną środę w Srebrzyszczu rozegrano zaległy mecz 18. kolejki chełmskiej ligi okręgowej. Najciekawsze wydarzenie spotkania było zarazem najdramatyczniejszym. W drugiej połowie zawodnik gości Łukasz Orkiszewski upadł na rękę tak niefortunnie, że ją złamał. – Niestety dłuższa przerwa spowodowana koniecznością wezwania pomocy medycznej niezbyt korzystnie wpłynęła na morale naszych chłopców. Pomimo kilku dogodnych okazji strzeleckich nie udało się do końca utrzymać koncentracji i w ostatnich minutach drużyna Orła, po faulu naszego obrońcy, wyrównała z rzutu karnego – napisali na swojej stronie internetowej działacze klubu z Izbicy. – Naprawdę strasznie to wyglądało. Współczujemy zawodnikowi Ruchu i życzymy mu jak najszybszego powrotu do zdrowia i na boisko – mówi Dominik Drewiecki z Orła. (kg)

W Żółkiewce futbol na tak

HETMAN ŻÓŁKIEWKA – SPARTA REJOWIEC FABRYCZNY 4:3 (2:1)

0:1 – Barabasz (7 karny), 1:1 – Grzegórski (13), 2:1 – D. Koprucha (42), 3:1 – D. Koprucha (55), 3:2 – Krystjańczuk (72), 4:2 – Szczerba (84), 4:3 – Kasperek (90+1 samobójcza).
HETMAN: Ścibak – Wójcik, Szoździński (46 Puchala), Widz, Więckowski, Klimkiewicz, Kasperek, Bielak (90 Skrzypczyński), Hawerczuk, D. Koprucha, Grzegórski (63 Szczerba). Trener – Tomasz Tyczyński.
SPARTA: Bralewski – Bodys, A. Rutkowski, Kość, Wiewióra, Janiszewski, Oleksiejuk, W. Rossa, Martyn (89 Domaciuk), Krystjańczuk, Barabasz. Trener – Bartosz Bodys.
Gdy kończyła się pierwsza część meczu, nad Żółkiewką przeszła potężna ulewa. Kibice od pierwszej minuty oglądali ciekawe widowisko. Obie drużyny postawiły na atak, dlatego też pod obiema bramki dochodziło do wielu spięć. W 7 min. po faulu w szesnastce na Martynie sędzia podyktował jedenastkę, a karnego na gola pewnie zamienił Daniel Barabasz. Hetman szybko odpowiedział po strzale Grzegórskiego i stwarzał kolejne okazje pod bramką Sebastiana Bralewskiego. Miejscowi na kolejnego gola musieli jednak czekać do 42 min., kiedy to celnym strzałem popisał się Damian Koprucha.
– Mieliśmy dużo sytuacji do zdobycia gola, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Hetman zagrał skuteczniej od nas, strzelił jedną bramkę więcej, wygrał mecz, choć myślę, że sprawiedliwym wynikiem byłby remis – powiedział po ostatnim gwizdku sędziego Andrzej Wilczyński, kierownik drużyny Sparty.
Z jego zdaniem zgodził się Andrzej Koprucha, kierownik zespołu Hetmana. – Okazji z obu stron było mnóstwo. Mieliśmy słupek, ale i Karol Ścibak kilka piłek wybronił. Mecz na remis, ale cieszymy się, że strzeliliśmy o gola więcej. Trzy punkty zostają w Żółkiewce! – dodaje A. Koprucha. (s)

Spółdzielca wypunktowany w Rejowcu

UNIA REJOWIEC – SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE 5:2 (3:1)

1:0 – Czerwiński (15), 1:1 – Jędruszak (20), 2:1 – Chybiak (22), 3:1 – Rossa (30), 4:1 – Szajduk (60), 4:2 – Stefańczuk (65), 5:2 – Kwiatosz (90).
UNIA: Studziński – Brzezicki (65 Karauda), Czajka (85 Kwiatosz), Kloc, Chybiak (66 Niezbecki), Rossa, Szajduk, Czerwiński, Bohuniuk, Grel (45 Kowalczyk), Pawlicha. Trener – Tomasz Sąsiadek.
SPÓŁDZIELCA: Pawlak – Moniakowski, Daniel Orłowski (60 Wawruszak), Jędruszak, Mroczek, Braniewski (46 Damian Orłowski), Roczon (75 Dawid Orłowski), Pasternak (70 Śmigielski), Mazurczak, Lechowski, Antonowicz (46 Stefańczuk). Trener – Damian Osoba.
Po słabym spotkaniu Unia pewnie pokonała Spółdzielcę. – To był typowy mecz walki, niestety niezbyt widowiskowy, ale dla nas najważniejsze, że wygrany – mówi Zbigniew Rumiński, prezes zespołu z Rejowca. Unia od razu ruszyła na rywala, który raz za zarazem popełniał błędy w obronie. – A my to wykorzystywaliśmy – przyznaje Rumiński. Po 30 minutach goście przegrywali już 1:3 i było wiadomo, że punkty z Rejowca będzie ciężko im wywieźć. Tym bardziej, że w 60 min. Szajduk zamknął kolejne dobre dośrodkowanie ze skrzydła i mocnym strzałem pokonał Pawlaka. Spółdzielca zrewanżował się tylko jednym trafieniem Stefańczuka, który pojawił się na boisku w 46 min. i wniósł trochę ożywania w grę gości. – W 90 min. wynik spotkania na 5:2 ustalił Kwiatosz. Z tej bramki jestem szczególnie zadowolony. To młody, zdolny chłopak i cieszymy się, że już zdobywa dla nad gole, a warto zauważyć, że zrobił to pięć minut po wejściu na boisko – podsumowuje Rumiński. (kg)

Hutnik bał się strzelać…

TATRAN KRAŚNICZYN – HUTNIK RUDA-HUTA 5:3 (2:1)

1:0 – Wójtowicz (25), 2:0 – Tymicki (40), 2:1 – Korzeniowski (44), 3:1 – D. Mazurek (48 karny), 4:1 – Niedrowski (75), 4:2 – Kordas (77), 4:3 – Sochocki (83), 5:3 – Niedrowski (90+2).
TATRAN: Kowiński – Wójtowicz (60 M. Sawczuk), Błaszczak, S. Stasiuk, P. Ciechan (81 M. Ciechan), P. Sawczuk, Salitra, Kniażuk, D. Mazurek, Hawri (46 Niedrowski), Tymicki. Trener – Marcin Ciechan.
HUTNIK: A. Zemrzycki – Olech, Pawlak, Muca, Kordas, Dubij (46 Steć), P. Zemrzycki, Skóra, Haponiuk (80 Czerniakiewicz), Korzeniowski, Bisko (75 Sochocki).Trener – Jacek Płoszaj.
Do Kraśniczyna przyjechał najsłabszy zespół chełmskiej okręgówki. Hutnik nie zamierzał jednak tylko bronić się i chciał powalczyć o jak najlepszy wynik. Tatran co prawda zwyciężył, ale do końca drżał o wynik. – Wiatr zepsuł cały mecz – mówił po meczu Lucjan Fedak, prezes Tatranu. – Nie dało się grać w piłkę. Przez większość spotkania na boisku panował chaos. Mieliśmy swoich kilka sytuacji, cztery zamieniliśmy na gole, w pozostałych albo pudłowaliśmy, albo bronił bramkarz Hutnika. Nie jesteśmy zadowoleni z tego meczu. Cieszą tylko trzy punkty – dodaje Fedak.
Jacek Płoszaj, trener Hutnika, po meczu odczuwał niedosyt. – Stworzyliśmy sobie dziś sporo sytuacji, moi zawodnicy bali się wziąć na siebie odpowiedzialność. Będąc na czternastym, piętnastym metrze aż prosiło się o strzały, to zamiast uderzeń próbowali jeszcze rozgrywać piłkę. Tatran wygrał doświadczeniem. Z przebiegu meczu remis byłby bardziej sprawiedliwym wynikiem. Zabrakło nam szczęścia, mamy młody zespół, ci chłopcy jeszcze muszą się sporo nauczyć – powiedział J. Płoszaj.(s)

Start na szóstkę

START KRASNYSTAW – GRANICA DOROHUSK 6:0 (2:0)

1:0 – Borys (6 wolny), 2:0 – P. Wójcik (25), 3:0 – P. Wójcik (65), 4:0 – Szponar (75), 5:0 – Chariasz (85), 6:0 – Lenard (90).
START: Wikło – Saj, Łuczyn (65 Szponar), P. Wójcik, Bielak, Kiszyjew, Kuczyński, Borys, Drachanczuk, Lenard, Chariasz. Trener – Arkadiusz Mazurek.
GRANICA: Kopeć – Michał Grzywna, Słomka, Niemiec, Furmanik, Okoń, Olęder, Świderski, Sokołowski (80 Koguciuk), Giedz (80 Radecki), Maliszewski. Trener – Marek Grzywna.
Po sobotnich wygranych Brata i Unii Start musiał pokonać Granicę, by dalej liczyć się w walce o awans do czwartej ligi. Mecz dla miejscowych rozpoczął się bardzo dobrze. W 6 min. Mateusz Borys uderzył z 30 metrów z rzutu wolnego i piłka zatrzepotała w siatce. Zawodnik Startu wykorzystał nienajlepsze ustawienie bramkarza Piotra Kopcia. Drugi gol to efekt błędu linii defensywnej Granicy. Piotr Wójcik posłał piłkę do pustej bramki.
– Kontrolowaliśmy mecz w pierwszej połowie, goście starali się grać długimi podaniami, widać było, że szukali swoich okazji z kontrataku – mówił po spotkaniu trener Startu, Arkadiusz Mazurek.
– Pierwsza szybko stracona bramka trochę podcięła nam skrzydła. Później padł drugi gol, nie upilnowaliśmy przeciwnika, ja też mogłem się lepiej zachować, wyjść do przodu, może byłby spalony – relacjonuje doświadczony zawodnik Granicy, Grzegorz Świderski.
Po zmianie stron goście za wszelką cenę starali się strzelić kontaktowego gola. Mieli swoje okazje, ale byli nieskuteczni. – Gdy w 65 min. Piotrek Wójcik zdobył trzecią bramkę, Granica straciła wiarę w korzystny wynik. Grało się nam o wiele łatwiej. Nie mniej jednak rywale chcieli zdobyć przynajmniej honorowego gola. Wykorzystaliśmy fakt, że odsłonili się i jeszcze trzykrotnie skutecznie skontrowaliśmy przeciwnika – dodaje trener Mazurek.
– Zagraliśmy słabe spotkanie, choć rywal też nie błyszczał, mimo sześciu zdobytych goli. Ogólnie mecz swoim poziomem nie zachwycił – twierdzi z kolei G. Świderski.
Przed Startem bardzo trudny mecz w Wierzbicy. – Zdajemy sobie sprawę z wagi tego spotkania. Piłkarze Ogniwa są „Rycerzami Wiosny”, wygrywają mecz za meczem. Nie mniej jednak chcemy jechać do Wierzbicy po trzy punkty. Wiemy, że tylko zwycięstwo przybliży nas do awansu, bo Brat gra jeszcze z Ogniwem i Unią. Końcówka sezonu zapowiada się emocjonująco – mówi A. Mazurek. (s)

Tabela
1. Brat Cukrownik 20 50 16-2-2 80-32
2. Unia Białopole 20 46 15-1-4 65-31
3. Start Krasnystaw 20 45 14-3-3 85-23
4. Sparta Rejowiec F. 20 37 12-1-7 57-36
5. Unia Rejowiec 20 30 10-0-10 44-49
6. Hetman Żółkiewka 20 30 9-3-8 43-43
7. Frassati Fajsławice 20 30 9-3-8 62-48
8. Ruch Izbica 20 29 9-2-9 60-49
9. Ogniwo Wierzbica 20 27 9-0-11 37-40
10. Spółdzielca Siedliszcze 20 21 6-3-11 38-54
11. Granica Dorohusk 20 21 6-3-11 31-53
12. Tatran Kraśniczyn 20 19 5-4-11 36-58
13. Orzeł Srebrzyszcze 20 18 5-3-12 35-72
14. Hutnik Ruda-Huta 20 2 0-2-18 30-115