W okrojonym składzie…

TOMASOVIA TOMASZÓW LUBELSKI – VICTORIA ŻMUDŹ 4:1 (2:1)


0:1 – Janusz (27), 1:1 – Mruk (30), 2:1 – Skiba (43), 3:1 – Smoła (51), 4:1 – Karólak (59 wolny).
VICTORIA: Furtak – Grądzki (23 Janusz), Pogorzelec, Krzyżak, Zwolak, Misztal, Paskiv, Kasprzycki, Pakuła, Furta, Żmuda (56 Frąc).
Do Tomaszowa Lubelskiego Victoria pojechała w mocno okrojonym składzie. Zabrakło przede wszystkim doświadczonych zawodników Roberta Wagnera i Kamila Sawy. Pierwszy z nich doznał bolesnej kontuzji z Sokołem Adamów. – Robert zerwał ścięgna Achillesa, w poniedziałek przejdzie operację. Kamil zaś pauzował za kartki – mówił po meczu Piotr Moliński, trener gości. – Mieliśmy 13 piłkarzy, mimo tego, staraliśmy się walczyć o jak najlepszy wynik.
W 27 min. Victoria wyszła na prowadzenie. Na bramkę gospodarzy strzelał Jurij Furta, golkiper Tomasovii odbił piłkę, dopadł do niej Robert Janusz i było 1:0 dla zespołu ze Żmudzi. Niestety, miejscowi szybko odrobili straty. – Źle wyprowadziliśmy piłkę, poszła strata, szybka akcja i padł gol. Potem znów zanotowaliśmy niepotrzebną stratę piłki. Tomasovia miała stały fragment gry, po dośrodkowaniu nie upilnowaliśmy przeciwnika, który ładnym strzałem głową zdobył drugą bramkę – relacjonuje P. Moliński. – Na początku drugiej połowy Żmuda miał bardzo dobrą okazję do wyrównania. Może gdyby lepiej przymierzył… A tak straciliśmy kilka minut później trzeciego gola. Tomasovia dobrze wykonała rzut rożny, po którym Smoła strzelił na 3:1. Okazję na kontaktową bramkę miał Misztal, ale jej nie wykorzystał. Dostaliśmy czwartą bramkę z rzutu wolnego, ale do końca walczyliśmy o jak najlepszy wynik. Paskiv mógł zmniejszyć rozmiary porażki, lecz byliśmy mało skuteczni. Nie załamujemy rąk, walczymy do końca – dodaje trener Moliński.(s)