W Rykach tylko remis

MKS RYKI – KŁOS GMINA CHEŁM 0:0


KŁOS: Porzyc – Stepaniuk, Wyrostek, Ciechoński, Wojciechowski, Wałczyk (70 Bańkowski), Flis, Bala, Huk (55 Chmiel), Bryk (55 P. Gierczak), Drzewicki.
Piłkarze Kłosa pojechali do Ryk zrehabilitować się za nieoczekiwaną porażkę sprzed tygodnia z Sokołem Adamów. Trener Andrzej Krawiec przebudował nieco wyjściową jedenastkę. Za żółte kartki pauzował Kacper Kowalski, natomiast sprawy prywatne wykluczyły z gry Emila Poznańskiego. – Wypadło mi dwóch stoperów, nie miałem wyjścia, musiałem postawić na doświadczenie – mówił po meczu Andrzej Krawiec.
Na środku obrony zagrali najstarszy piłkarz IV ligi, 46-letni Sławomir Wyrostek i 40-letni Tomasz Ciechoński. – Obaj spisali się naprawdę dobrze, co ważne wytrzymali kondycyjnie zawody, mimo ciężkiego boiska. Doświadczenie, jakie mają, pomogło im w podejmowaniu boiskowych decyzji – podkreśla szkoleniowiec Kłosa.
Trener Krawiec na ławkę rezerwowych posadził też dwóch młodzieżowców, Łukasza Adamskiego i Bańkowskiego, a do gry od pierwszej minuty desygnował Łukasz Bryka i Karola Wojciechowskiego. – W porównaniu do pierwszego meczu dokonałem aż sześć zmian – stwierdził Krawiec.
Pierwsza połowa mogła przynieść Kłosowi bramkę. W idealnej sytuacji znalazł się Przemysław Huk. – Miał przed sobą tylko bramkarza i niestety, trafił prosto w niego – opowiada Krawiec. – Trzeba przyznać też, że niezłą sytuację mieli gospodarze. Przed utratą gola uratowała nas poprzeczka. Mimo wszystko dominowaliśmy wyraźnie, w posiadaniu piłki mieliśmy ogromną przewagę, myślę, że przez 70 procent gry byliśmy przy piłce. Rywal ograniczał się do kontrataków.
W drugiej połowie Kłos stworzył kilka okazji, ale był nieskuteczny. Sytuacje do zdobycia bramki mieli Huk, dwie Łukasz Drzewicki i jedną Kazimierz Bala. – Boisko było w tragicznym stanie. Nie dało się prowadzić piłki, nie mówiąc o jej przyjęciu. Ciężko grać na płycie, gdy nie wiadomo, gdzie poleci piłka po odbiciu się od nawierzchni – dodaje A. Krawiec.
W końcówce spotkania gości przed utratą gola uratował Bartłomiej Porzyc. To była 87 minuta. – Poszło w pole karne dobre dośrodkowanie, zawodnik MKS-u uderzył piłkę głową z 3 metrów, a Bartek popisał się znakomitą interwencją. Niewielu jest bramkarzy w naszym regionie, którzy obroniliby ten strzał. Po meczu odczuwaliśmy niedosyt, bo można było pokusić się o trzy punkty – powiedział A. Krawiec.
Kolejny mecz Kłos rozegra tym razem nietypowo w piątek. 13 kwietnia na boisko do Rożdżałowa zawita lider rozgrywek IV ligi Stal Kraśnik. – Goście zwrócili się do nas z prośbą o przesunięcie meczu na piątek, ze względu na wesele jednego z zawodników. Zgodziliśmy się, bo uważam, że najważniejsza jest sportowa rywalizacja. Inaczej Stal przyjechałaby juniorami. Być może w przyszłości my będziemy potrzebować pomocy? – dodaje Krawiec. Początek spotkania o 17.00. (s)

UDOSTĘPNIJ