Ważą się losy chełmskiej piłki nożnej

Chełmski Klub Sportowy Chełmianka, na tydzień przed inauguracją piłkarskiej wiosny, znalazł się w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Dziś już wiadomo, że zrealizowanie zaplanowanego na 2019 rok budżetu będzie niemożliwe. Wsparcie ze strony miasta, mimo że jest największe – biorąc pod uwagę wszystkie kluby sportowe w Chełmie – raczej nie wystarczy na pokrycie całości wydatków. W czwartek 28 lutego br. istniała nawet obawa, że zespół seniorów może nie przystąpić do rozgrywek III ligi, a w najlepszym wypadku sezon dokończą juniorzy starsi. – I tak już mocno zacisnęliśmy pasa, oszczędzamy, na czym się da – mówią klubowi działacze.


Chełmianka, co prawda nie ma wymagalnych zobowiązań, nie jest zadłużona, ale brakuje jej pieniędzy na bieżącą działalność. – Jesteśmy w trudnej sytuacji, w jakiej nasz klub dawno nie był – podkreśla prezes Chełmianki, Grzegorz Gardziński, który na czele klubu stoi już od ponad 16 lat. – Trwa sezon i za tydzień inauguracja rundy rewanżowej. Żeby do niej przystąpić, musimy dokonać obowiązkowych opłat regulaminowych, związkowych, a w klubowej kasie są dosłownie grosze.

Gra w III lidze, zwłaszcza obecnej, skupiającej kluby z czterech województw: małopolskiego, świętokrzyskiego, podkarpackiego i lubelskiego jest bardzo kosztowna. Bez odpowiednich środków nie ma szans na utrzymanie się w lidze. I tak dysponujemy jednym z najmniejszych budżetów w całej lidze, a mimo to staramy się jak tylko możemy, by drużyna osiągała jak najlepsze wyniki.

W ubiegłym sezonie zajęliśmy czwarte miejsce w tabeli, wyższe od zespołów posiadających budżety dwukrotnie, a nawet trzykrotnie większe od Chełmianki. Co warte podkreślenia, wszyscy działacze pracują na rzecz klubu społecznie, nie pobierają z tego tytułu żadnych wynagrodzeń. Poświęcamy swój prywatny czas, żeby ten klub mógł funkcjonować.

Piłka nożna to jednak nasza pasja. Przez ostatnich kilkanaście lat pracowaliśmy, by Chełmianka mogła się rozwijać i to, w jakim miejscu dziś znalazła się, że gra w III lidze, że jest uważana za dobrze zorganizowany i zarządzany klub, to jest właśnie efekt tej wieloletniej ciężkiej pracy. Podkreślę również bardzo udaną współpracę z UKS Niedźwiadek Chełm, który szkoli młodzież, a następnie zawodników w wieku juniora młodszego przekazuje do naszego klubu – mówi prezes Gardziński.

Chełmianka w 2015, 2016 i 2017 roku zdobyła trzy razy z rzędu Puchar Polski na szczeblu wojewódzkim, dwukrotnie ogrywając w finale Motor Lublin na jego stadionie, a trzeci raz w półfinale w Chełmie. Wcześniej żadna drużyna na Lubelszczyźnie nie wygrała Pucharu trzy razy, rok po roku. Graliśmy w Pucharze Polski na szczeblu centralnym, m.in. z Zagłębiem Sosnowiec, który dziś jest w ekstraklasie.

W 2013 roku Chełmianka dotarła do finału PP na szczeblu województwa. W sezonie 2016/2017 po roku gry w czwartej lidze – spadek nastąpił z powodu reorganizacji rozgrywek III ligi – w pięknym stylu wróciła na trzeci front. Drugą drużynę w tabeli wyprzedziła aż o 15 pkt.! Jesienią w III lidze była rewelacją rozgrywek. Zajęła drugie miejsce, mając zaledwie 2 pkt. straty do liderującego Motoru Lublin. Do końca sezonu biła się o awans do II ligi.

Po 21. kolejkach prowadziła w tabeli! Gdyby nie nieprzewidziane kontuzje zawodników, kto wie, jak zakończyłaby się ta rywalizacja. Ale i tak na finiszu Chełmianka zajęła świetne czwarte miejsce, najwyższe w historii miasta. Jeszcze nigdy żadna piłkarska drużyna z Chełma nie była tak wysoko. Jej najlepszy strzelec, Przemysław Banaszak, król strzelców III ligi, trafił do Widzewa Łódź, klubu z wielkimi sukcesami, uczestnika Ligi Mistrzów.

Brawa należą się też juniorom. Od trzech lat zespół juniorów starszych należy do ścisłej czołówki w województwie lubelskim. Trzecie miejsce, potem drugie, a teraz z pierwszego awans do ligi makroregionalnej juniorów starszych, pierwszy, historyczny!

– Piłka nożna to od lat najpopularniejsza dyscyplina sportu w kraju, mimo wspaniałych sukcesów polskich siatkarzy, czy skoczków narciarskich. Uprawia ją najwięcej zawodników, konkurencja jest olbrzymia i osiągnąć jakikolwiek sukces jest niezwykle ciężko. W sportach indywidualnych wszystko jest w rękach jednego zawodnika, w grach zespołowych wystarczy, że jedno ogniwo nie zadziała tak jak trzeba, i o końcowym sukcesie cała drużyna może zapomnieć. Mecze naszego zespołu przyciągają kibiców.

Frekwencja jest różna. Spotkanie z Motorem obejrzało w sumie ponad 1 500 widzów, z Zagłębiem Sosnowiec 1 000, choć chętnych było więcej. Były też mecze z mało atrakcyjnymi rywalami, które zgromadziły tylko 400 widzów. Czy w Chełmie, nie licząc zawodowych gal boksu czy MMA, są jeszcze inne widowiska sportowe, które przyciągają dużą rzeszę sympatyków? – podkreśla prezes Chełmianki.

Klub czeka na rozstrzygnięcie przez miejskich urzędników konkursu na upowszechnianie kultury fizycznej i sportu. W tegorocznym budżecie pieniędzy na sport jest o 100 tys. zł mniej, niż przed rokiem. Jak mówi prezydent Jakub Banaszek, taką kwotę, czyli 720 tys. zł, zaplanowała jeszcze jego poprzedniczka. On sam nie mógł jej zwiększyć, bo miasto ma wysokie zadłużenie, a w dramatycznej sytuacji znajdują się też miejskie spółki. Prezydent zapewnił jednak Chełmiankę i inne kluby z miasta, że będzie je wspierał.

– Rozumiemy sytuację finansową miasta i wierzymy głęboko, że władze Chełma zażegnają kryzys. Liczymy na zadeklarowane przez prezydenta wsparcie, nie mając tutaj na myśli wyłącznie dotacji z budżetu miasta, czy spółek miejskich. Biorąc pod uwagę naszą sytuację finansową, poczyniliśmy działania, które przyniosą klubowi oszczędności, ale pewne koszty, jak wyjazdy na mecze, czy organizacja spotkań na stadionie miejskim w Chełmie, są jednak stałe. Zarząd klubu robi wszystko, by drużyna seniorów przystąpiła do rozgrywek III ligi. Niezagrożony jest natomiast udział w rozgrywkach ligi makroregionalnej zespołu juniorów starszych – mówi prezes Gardziński.

Chełmiance bez wątpienia, tak jak innym chełmskim klubom, jest potrzebny sponsor strategiczny. – Odwiedziliśmy wiele lokalnych firm i doskonale zdajemy sobie sprawę, że tu w Chełmie takiego sponsora raczej nie znajdziemy. Lokalni przedsiębiorcy, którzy lubią sport, wspierają nas na miarę swoich możliwości finansowych, za co serdecznie im dziękujemy. Głównego sponsora musimy jednak szukać na zewnątrz – uważa Grzegorz Gardziński.

Po tym, jak w czwartek pojawiła się informacja, że Chełmianka może nie przystąpić do ligowych rozgrywek, swoją pomoc zaoferowało wiele osób, w tym kibice. – Natychmiast spotkaliśmy się z kibicami w różnym wieku, i tymi młodszymi i starszymi, wszyscy chcą pomóc.

Odzywają się też do nas firmy z kraju, które chcą nas wesprzeć swoim doświadczeniem, pomóc opracować działania promocyjne i marketingowe. Wiele dobrych słów usłyszeliśmy też od klubów, z którymi rywalizujemy w rozgrywkach. Głęboko wierzymy, że uda się nam przetrwać trudny okres, jednak wciąż prosimy wszystkich, którym Chełmianka leży na sercu, o wsparcie. Tylko działając razem możemy uratować ten klub – przekonuje Grzegorz Gardziński.

Pierwszy mecz drużyna Artura Bożyka, zgodnie z terminarzem, ma rozegrać w sobotę 9 marca w Nowym Targu. O 14.00 rozpocznie pojedynek z miejscowym Podhalem. (s)