Włodawianka nie dała rady

WŁODAWIANKA – HETMAN ZAMOŚĆ 1:5 (0:2)
0:1- Daszkiewicz (22), 0:2 – Czady (30), 1:2 – Gawroński (68), 1:3 – Lutsyk (75), 1:4 – Lutsyk (83), 1:5 – Omański (90).
WŁODAWIANKA: Polak – Zdolski, Więcaszek, Bartnik, Drachanczuk, Borodijuk (65 Chodziutko), Soroka (90 Kędzierski), Błaszczuk, Szmytki (75 Aftyka), Kuczyński, Gawroński (90 Paszkiewicz).
Kibice we Włodawie mieli cichą nadzieję, że gospodarze sprawią niespodziankę w meczu z faworyzowanym Hetmanem Zamość. Na to samo liczyli też sympatycy Chełmianki, która walczy z Hetmanem o pozycję lidera i awans do III ligi. Włodawianka, choć chciała, grała ambitnie, nie była w stanie nawiązać walki z wyżej notowanym rywalem.
– Goście przewyższali nas pod każdym względem. Byli lepiej zorganizowani, agresywni, grali bardzo szybko, już po kilku minutach widać było, że trudno będzie nam powalczyć o dobry wynik – mówił po meczu Marek Drob, szkoleniowiec Włodawianki. – Rywal klasa wyżej.
Do przerwy Hetman prowadził różnicą dwóch bramek. Przy obu udział miał Ukrainiec Anton Lutsyk. – Urwał się obrońcom i dograł kolegom stuprocentowe piłki. To bardzo szybki zawodnik, który sprawił nam wiele problemów. Miał dwie asysty i strzelił dwa gole – chwali rywala Marek Drob.
Hetman w drugiej połowie miał chwile przestoju, co wykorzystali gospodarze. – Strzeliliśmy gola na 1:2 i wydawało się, że pójdziemy za ciosem. Wystarczył jednak moment nieuwagi, błąd w defensywie i goście podwyższyli wynik. W końcówce zdobyli jeszcze dwa gole, choć mogli strzelić kolejne.
Tym razem na listę strzelców nie wpisał się rosły napastnik Hetmana Oleksij Rodewicz. Zawodnika ani na krok nie opuszczał Łukasz Bartnik. – Rodewicz dostał „plastra” i trzeba przyznać, że Łukasz z zadania wywiązał się dobrze, bo rywal do siatki nie trafił. Niestety, strzelaniem goli zajęli się inni zawodnicy Hetmana. Przed nami kolejny trudny mecz, bo jedziemy do Chełmianki. W każdym spotkaniu musimy jednak szukać punktów. Dziś wiemy, że niepotrzebna była przegrana z Kłosem 1:2 u siebie, ale cóż, czasu nie cofniemy – mówi M. Drob.(red)