Włodawianka prawie utrzymana

POWIŚLAK KOŃSKOWOLA – WŁODAWIANKA WŁODAWA 0:2 (0:1)
0:1 – Zdolski (8), 0:2 – Kiszyjew (78).
WŁODAWIANKA: Danielczuk – Leszczyński, Aftyka, Więcaszek, Błaszczuk, Soroka, Kuczyński (85 Kędzierski), Kiszyjew, Nielipiuk, Bartnik, Zdolski.
Ostatnie słabsze występy podopiecznych Marka Droba sprawiły, że zespół Włodawianki nie mógł być pewny ligowego bytu. Do pełni szczęścia brakuje mu kilku punktów. Patrząc na terminarz rozgrywek i fakt, że włodawskiej drużynie przyjdzie jeszcze zagrać u siebie ze słabszymi od siebie drużynami, czyli POM Iskra Piotrowice i Lutnią Piszczac, a na wyjeździe zmierzyć się z broniącym przed spadkiem Polesiem, można było sądzić, iż brakujące punkty zespół zdobędzie. Piłkarze Włodawianki postanowili jednak nie czekać do spotkań u siebie i o trzy oczka powalczyć w niedzielę na trudnym terenie w Końskowoli. Drużyna trenera Droba rozegrała dobry mecz i zasłużenie wygrała. Tym samym Włodawianka dała sygnał, że chce powalczyć o jak najwyższe miejsce w tabeli.
Włodawianka w Końskowoli przyjęła prostą taktykę. Skupiła się na uważnej grze w defensywie i gdy nadarzyła się okazja, kontratakowała. Pierwszy kontratak zakończył się powodzeniem. Norbert Zdolski uciekł obrońcom i uderzył mocno z woleja, a piłka wpadła pod poprzeczkę. – Piękny gol, który na pewno miał wpływ na dalszy przebieg meczu – mówił po meczu Marek Drob. – Dalej graliśmy swoje. Wojtek Więcaszek i Patryk Błaszczuk kierowali grą w obronie, nie pozwalając rywalowi na stworzenie klarownych sytuacji do zdobycia bramki. Powiślak do przerwy miał jedną okazję, której jednak nie wykorzystał. My natomiast mogliśmy podwyższyć wynik, bo sytuacji nie brakowało. Najlepszą miał Zdolski. Obrócił się z piłką uderzył z lewej nogi, jednak nieskutecznie. Mógł się lepiej zachować.
W drugiej połowie mimo że Powiślak częściej przebywał przy piłce, Włodawianka kontrolowała przebieg wydarzeń na boisku. – Rywal ani razu nie zagroził naszej bramce. Szukał okazji po stałych fragmentach gry, dośrodkowaniach, ale nie zmusił Maćka Danielczuka do większego wysiłku – opowiada trener Drob.
Włodawianka groźnie kontratakowała. Po akcji i dograniu Kuczyńskiego bliski zdobycia drugiego gola był Artur Nielipiuk. – Nie trafił do bramki z pięciu metrów, ale na usprawiedliwienie piłka podskoczyła na nierówności i trudno było ją skutecznie uderzyć – tłumaczy trener Drob.
Losy meczu w 78 min. rozstrzygnął Rustam Kiszyjew. Piłkę dośrodkował Kuczyński, a Kiszyjew w pełnym biegu uderzył futbolówkę głową i było 2:0 dla gości. – Końcówkę meczu w pełni kontrolowaliśmy, starając się utrzymać korzystny wynik. Zwycięstwo na pewno da nam dużo spokoju, tym bardziej, że pokonaliśmy rywala, którego mieliśmy tuż za swoimi plecami. Co ważne, graliśmy bez kontuzjowanych Chodziutko i Smolika oraz pauzującego za karki Drachanczuka. Jesteśmy coraz bliżej utrzymania – dodaje M. Drob.
W środę 31 maja Włodawianka u siebie zagra z POM Iskrą. Początek o 17.00. W sobotę 3 czerwca zespół z Włodawy zagra w Kocku z Polesiem o godz. 11.00. (s)