Włodawianka w dołku…

WŁODAWIANKA WŁODAWA – VICTORIA ŻMUDŹ 1:3 (0:1)
0:1 – Paskiv (31), 0:2 – Zieliński (53), 0:3 – Paskiv (71), 1:3 – Więcaszek (90).
WŁODAWIANKA: Polak – Aftyka (60 Zdolski), Bartnik, Drachanczuk, Więcaszek, Borodijuk (60 Chodziutko), Błaszczuk, Nielipiuk (75 Kędzierski), Soroka, Gawroński, Szmytki (46 Kuczyński).
VICTORIA: Łopąg – Grądzki (81 Szymczuk), Grzywna, Rzążewski, Sawa, Pawelec, Paskiv, Struk, Misztal (75 Muszyński), Kasprzycki (72 Brodalski), Zieliński (85 Nowicki).
Goście do Włodawy pojechali bez czterech podstawowych piłkarzy: Damiana Ścibiora, Mateusza Tywoniuka, Roberta Wagnera – pauzujących za żółte kartki i kontuzjowanego Tomasza Pogorzelca. Nic dziwnego, że więcej szans na wygraną dawano Włodawiance, mimo iż ta, przegrała ostatnie cztery ligowe boje.
Mimo problemów kadrowych podopieczni Piotra Molińskiego potrafili się zmobilizować i rozegrać dobre spotkanie, zakończone ich zasłużonym zwycięstwem. – Jestem zadowolony z postawy zespołu, zwłaszcza z młodych zawodników, Misztala i Zielińskiego – powiedział po spotkaniu Piotr Moliński. W takim składzie Victoria zagrała po raz pierwszy.
Obie drużyny przystąpiły do meczu z dużym respektem dla przeciwnika. – Było dużo gry w środku pola, a mało płynnych akcji, czy sytuacji bramkowych – opowiada trener Victorii.
W 31 min. goście wykonywali rzut rożny. Dośrodkowywał Bartłomiej Kasprzycki, a piłkę głową uderzył Igor Paskiv i Victoria wyszła na prowadzenie. – Igor bardzo ładnie znalazł się w polu karnym, miał w zasadzie bardzo dobrą pozycję do oddania strzału i ją wykorzystał – mówił Moliński.
– Przed meczem przestrzegałem swoich graczy, by przy stałych fragmentach gry szczególną uwagę poświęcali właśnie Paskivowi. Wiem, jak niebezpieczny jest to zawodnik. Mówiłem z jakim gra numerem, ale nie posłuchali – opowiada Marek Drob, trener Włodawianki. – Nie graliśmy dobrze, nie byliśmy konsekwentni, w pierwszej połowie stworzyliśmy sobie zaledwie jedną okazję bramkową, to za mało, grając na własnym stadionie.
W 53 min. bardzo ważny przechwyt piłki w środku pola zaliczył Kamil Sawa. Zagrał do Kasprzyckiego, ten wypatrzył Zielińskiego, a młody piłkarz Victorii „zabawił się” z obrońcą i celnym strzałem nie dał żadnych szans Danielowi Polakowi. Włodawianka ruszyła odrabiać straty, lecz biła głową w mur. W 70 min. po szarży Daniela Gawrońskiego Michał Łopąg nieprzepisowo zatrzymał napastnika gospodarzy w obrębie szesnastki i sędzia podyktował jedenastkę. Michał Kuczyński nie trafił w bramkę. Chwilę później Misztal w okolicach pola karnego odebrał piłkę Bartnikowi, przerzucił ją nad Polakiem, dopadł do niej Paskiv i z metra wepchnął do siatki. – Powinniśmy dołożyć jeszcze co najmniej dwa gole. Włodawianka odkryła się, grała trójką w obronie, mieliśmy dużo otwartej przestrzeni, nie potrafiliśmy jednak tego wykorzystać. W końcówce gospodarze zdobyli honorowego gola, ale na więcej nie było ich stać. Cieszy fakt, że mimo osłabienia kadrowego potrafiliśmy zagrać dobry mecz i zdobyć trzy punkty – mówił Piotr Moliński.
Marek Drob po meczu nie miał radosnej miny. – Nie ma powodów, by się cieszyć. Przegraliśmy piąty mecz z rzędu. Graliśmy dziś bardzo słabo, niefrasobliwie, popełnialiśmy liczne błędy, po takim spotkaniu nie pozostaje nam nic innego, jak przeprosić kibiców za naszą grę. Przed nami wyjazd do Hrubieszowa. Unia też jest w dołku, zobaczymy, kto po tym meczu z niego wyjdzie – mówił szkoleniowiec Włodawianki.
Victoria natomiast w 10. kolejce będzie gościła u siebie Ładę Biłgoraj.(red)