Włodawianka wraca do gry!

To już przesądzone – fuzji Włodawianki z Eko Różanką nie będzie. W piątek (21 lipca) czarny herb na facebookowej stronie drużyny z miasta zastąpił ponownie ten w barwach czerwono-niebieskich. Zarząd klubu robi, co może, by dogadać się zawodnikami i 12 sierpnia zagrać pierwszy mecz w sezonie 2017/18. Burmistrz uważa, że sprawa jest przesądzona. Prezes klubu Ryszard Nilipiuk aż tak daleko w przyszłość nie wybiega, ale też jest dobrej myśli. – Jest ogromna mobilizacja w klubie, jest chęć udowodnienia, że drużyna z prawie 95-letnią tradycją łatwo nie odpuści – mówi.

Jeszcze kilka dni temu wszyscy włącznie z działaczami, kibicami, nawet samym burmistrzem byli przekonani, że jedynym ratunkiem dla borykającej się z poważnymi problemami kadrowymi Włodawianki będzie fuzja z klubem zza miedzy – Eko Różanką. MLKS nie miał kim grać, zaś Eko nie miało gdzie grać – połączenie wydawało się najlepszym wyjściem. Rozmowy dotyczące fuzji zorganizował burmistrz, Wiesław Muszyński, mając na względzie dobro włodawskiej piłki. Gdy połączenie wydawało się już tylko formalnością, rozmowy zerwano. Jak mówi Andrzej Kaliszuk, prezes Eko Różanki umowa, którą przedstawili działacze Włodawianki była dla Eko nie do przyjęcia. – Chodziło o zapis, wedle którego to wyłącznie klub z Włodawy miał się zajmować szkoleniem młodzieży. Nam zależy na dobru piłki, które trzeba budować w oparciu właśnie na pracy z młodymi piłkarzami, którzy są przyszłością – tłumaczy Kaliszuk.
W środę (19 lipca) administratorzy facebookowej strony Włodawianki zmienili zdjęcie profilowe klubu umieszczając na nim czarny herb. Gdy niemal wszyscy pogodzili się z tym, że przygoda MLKS-u z ligową piłką rozpocznie się od A-klasy Włodawą wstrząsnęła kolejna szokująca wiadomość. W piątek (21 lipca) o powrocie do gry poinformował na forum burmistrz. – Działaczom Włodawianki udało się zebrać skład – mówi Muszyński. – Dogadali się z zawodnikami, przekonali do gry nowych i w ten oto sposób będziemy mogli oglądać derby powiatu. Wkrótce spotkamy się z zarządem klubu, by dogadać się w kwestiach finansowych i ustalić wynagrodzenia dla poszczególnych zawodników – dodaje burmistrz.
Aż tak daleko w przyszłość nie wybiega Ryszard Nilipiuk, prezes Włodawianki. – Robimy wszystko, by grać w IV lidze – mówi. – Połączenia z Eko na pewno nie będzie, z czego cieszą się kibice, bo 94-letnia historia klubu do czegoś w końcu zobowiązuje. Nieprawdą jest informacja powielana przez wiele tytułów, że wycofaliśmy drużynę z rozgrywek w IV lidze. Obecnie jesteśmy na etapie budowania drużyny. Wielu piłkarzy w obliczu zagrożenia degradacją wzięło się w garść i zapowiada, że z klubem będzie na dobre i złe. Tu ogromny wkład wnoszą najbardziej doświadczeni zawodnicy – Artur Nilipiuk i Daniel Polak, którzy są motorem napędowym dzisiejszej, odmienionej drużyny. Wielkie brawa należą się też kibicom, którzy w tak trudnym momencie nie odwrócili się od klubu, lecz przeciwnie, jeszcze bardziej go wspierają. Jerzy Tomaszek zorganizował zbiórkę pieniędzy, które zostaną przekazane na gaże i na działalność drużyny, zatem na obecną chwilę przystępujemy do rozgrywek i 12 sierpnia zagramy mecz z Kłosem. Nie wiem, jak silny będziemy mieć skład, ale wszyscy jesteśmy niezwykle zdeterminowani, by cel ten osiągnąć – dodaje Nilipiuk.
– Mnie nie interesują sprawy organizacyjne, czy finansowe, dlatego nie chcę komentować całego zamieszania wokół klubu – mówi Marek Drob, trener Włodwianki. – W najbliższy wtorek mamy umówione pierwsze spotkanie z zawodnikami, a w środę lub czwartek chcemy zagrać pierwszy sparing .To, że 12 sierpnia wybiegniemy na boisko na mecz z Kłosem jest chyba sprawą bezdyskusyjną. (bm)